DPS

“Ameryka mnie zachwyciła”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Fot. Archiwum DPS

Time Square New York. Fot. Archiwum DPS

„Świat był zawsze dla mnie wielką wieżą Babel. Jednak wieżą, w której Bóg pomieszał nie tylko języki, ale także kulturę i obyczaje, namiętności i interesy…”
Ryszard Kapuściński

Słowa naszego reportażysty są zgodne z prawdą. Przekonałam się o tym podczas podróży po USA odbytej
w czerwcu 2013 roku. Bogaty program zwiedzania takich miejsc jak: Nowy York, Niagara, Toronto, Boston zapewnili nam synowa Angelika i syn Andrzej. Byli naszymi przewodnikami, tłumaczami i sponsorami.
Przed kilku laty wybrali sobie do pracy i życia piękny Boston, zachowując codziennie polskie tradycje i polski język. Sentymenty do Polski mają w sercach. Jesteśmy z nich dumni, bo są dzielni i świetnie zorganizowani na amerykańskiej ziemi. W najdrobniejszych szczegółach zadbali o trzytygodniowy nasz pobyt za oceanem.

Oto kilka impresji osobistych z fascynującej i cudownej wycieczki do Nowego Jorku w towarzystwie synowej, męża i syna.

NOWY YORK

Wielki wór wrażeń i przeżyć z dwóch dni pobytu w cudownej metropolii świata. Chłonęłam oczami niezwykłe widoki. Niezbyt szybkim krokiem przemierzaliśmy najciekawsze ulice, zadzieraliśmy w górę głowy. Liczyłam piętra ogromnych biurowców, światowych banków…

Wysokościowce mienią się różnymi kolorami betonu, tafli szklanych, czy czegoś tam jeszcze. Przejścia dla pieszych w nie najlepszym stanie, inna sygnalizacja niż w Polsce: Stop to dłoń, wolne do przejścia – to podświetlona sylwetka ludzka.

Miasto w słońcu, duchota, ale ganiałam z młodymi jak osiemnastolatka. Żółte taxi, miejskie autobusy, metro, mnóstwo aut. Każda ulica wyjątkowa, pełna ludzi różnego koloru skóry. Masa ludzka pędzi, mówiąc różnym językiem. Zadziwiali mnie bardzo grubi ludzie, cierpiący na nadwagę. Przy nich zapomniałam o własnych kompleksach.

Cieszyliśmy się życiem i sobą nawzajem, będąc w ogromnym skupisku różnych narodowości. W gąszczu ulic kierunek trasy wyznaczał GPS, którym posługiwała się synowa. Wpadaliśmy na kawę, ciastko do kafejek, wodę do picia mieliśmy przy sobie.

Obiad po morderczym maratonie w knajpce włoskiej, gdzie wśród gwaru usłyszałam język polski. Na ścianie portret naszego papieża Jana Pawła II. Obsługa uwijała się, aby obsłużyć turystów. Jadłam super przystawkę
z warzyw i sera. Smakowało wybornie. Obiad właściwy dosyć drogi – makarony, omlety, pierogi. Lampka wina, herbatka, woda.

Dotarliśmy do miejsca, z którego roztaczał się najwspanialszy widok na nową, ogromną wieżę WIC podobno wyższą niż zniszczone 11 września 2001 roku „bliźniaki”. Pomyślałam, że to symbol nowego życia w tym miescie, odrodzonego po strasznej tragedii. Władze Nowego Yorku ufundowały tablicę upamiętniającą zamach
i portrety oraz nazwiska 343 bohaterów, którzy zginęli podczas likwidacji zniszczeń i ratowania innych.
Pod tablicą kwiaty i znicze. Tekst w języku angielskim o tej strasznej tragedii. Po 12 latach od wydarzeń to miejsce jest szczególne, w milczeniu i zadumie zerkaliśmy w górę.

Słowem-kluczem do opisania tej światowej metropolii jest zachwyt i zadziwienie kultem pracy, osiągnięciami architektów, planistów, wizjonerów, artystów, geodetów, naukowców. W szumie i odgłosach wielkiego miasta
w pomieszaniu kultur i języków zadumałam się. W głowie pojawił się szacunek dla ludzi różnych narodowości, którzy przez wieki upiększali miasto. Podobno Polak zaprojektował nową wieżę i jego pomysł został zrealizowany. Byłam na Time Square, gdzie ludzie witają Nowy Rok. Robiliśmy pamiątkowe zdjęcia, jedząc waniliowe lody.

Dotarliśmy spacerkiem do zabytkowego budynku Nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych, mieszczącej się na rogu Wall Street. Jakież dzienne obroty może mieć ta światowa giełda? Może Wokulski –bohater Lalki Prusa byłby w tym świecie mile widzianym finansistą (miał świetną głowę do biznesu)? Atrakcją dla zwiedzających jest słynny posąg byka – symbol nowojorskiej giełdy usytuowany niedaleko. Przyszliśmy go poklepać po tylnej części, aby uwierzyć we własny finansowy sukces. Dwa symbole NY – to Statua Wolności i Byk. Różowy sweter dla rzeźby – byka zrobiła w 2011 roku Polka. Latem jest gorąco, więc wdzianka byczek nie miał.

Fot. Archiwum DPS

Wall Street. Fot. Archiwum DPS

Fot. Archiwum DPS

New York Stock Exchange. Fot. Archiwum DPS

Kolejna niezwykła dla mnie atrakcja to przejażdżka odkrytym, piętrowym autobusem po ruchliwych ulicach miasta. Wpatrzona w niesamowite drapacze chmur, niezwykłe neony, wystawy sklepowe, miałam wrażenie, że to bajka… kolorowy zawrót głowy. Niezapomnianie chwile i mocne wrażenia. Przez chwilę urzekła mnie uroda małej czarnulki, którą ojciec, Hindus, trzymał na rękach. Dziecko słało mi buziaki i biło brawa. Ubrana na różowo, oczka jak węgielki, dwa kucyki czarnych włosów. Cud natury. Tatuś zapytał, skąd jestem. Syn odpowiedział za mnie, bo ja z uśmiechem rozłożyłam ręce… Ojciec zakochany w maleńkiej córce ucałował z dumą dziecko.

Potem moją uwagę zwróciła z kolei inna grupa: kowboj, tancerka w piórach, postaci w strojach z bajek, muzycy. Świat wolny, uśmiechnięty, ale i pełen kontrastów. Wśród pędzących ludzi kalecy, niepełnosprawni, biedacy, tańczący w rytm skocznej muzyki, aby złapać w kapelusz centa.

Chciałabym kiedyś jeszcze raz odwiedzić to miasto.

Spaleni słońcem wróciliśmy do Bostonu.

Anna Nosek

Time Square

Time Square

Uliczne atrakcje na Time Square

Uliczne atrakcje na Time Square

Autorka artykułu z rodziną.

Autorka artykułu z rodziną.

abf

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *