DPS

Apel Filipa

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

filip2Zamieszczamy list pani Edyty Maliszewskiej, który przyszedł do naszej redakcji kilka dni temu.

Mój Syn Filip ma niespełna 15 lat i mimo, że od 3 miesiąca życia jest rehabilitowany – nie chodzi. Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, bo operacja w 2008 r. i godziny spędzone na ćwiczeniach przynosiły rezultat – Filip stawiał pierwsze kroki.



Niestety w okresie dojrzewania i gwałtownego wzrostu zaczął mieć bardzo duże problemy ze stopami i kolanami, pojawiły się problemy z kręgosłupem.

 25 lutego 2013 r. Filip przeszedł
w Klinice w Zakopanem pierwszą z serii operacji. Kolejna będzie
w maju 2014 r. Do tego czasu mamy jak najwięcej ćwiczyć, aby nie zaprzepaścić ostatniej operacji i osiągnięć jakie już są na koncie Filipa.



Poniżej nasza historia.



Mam 41 lat i kiedy urodził się Filip mój dotychczasowy świat – zawalił się, choć powinnam “skakać” z radości, bo jest moim “prezentem urodzinowym”. Urodziłam go przedwcześnie w 30 – tym tygodniu ciąży. Ważył zaledwie 1450 gram. Poinformowano mnie, że stan dziecka jest krytyczny, że najbliższe godziny są decydujące.
Dopiero w drugiej dobie pozwolono pielęgniarce zawieść mnie do Syna.

To co tam zobaczyłam – przeraziło mnie. Filip podłączony do respiratora, z różnymi czujnikami na rękach
i nogach, 

z wkutymi igłami leżał na brzuszku bez ruchu. To, co najbardziej utkwiło mi w pamięci to, że w tej maleńkiej główce były az trzy igły.



W trzeciej dobie Filip dostał pierwszego wylewu krwi do mózgu II i III stopnia, w siódmej dobie II stopnia, zas później wodogłowie pokrwotoczne, posocznice i wiele innych chorób. Byłam przerażona, zrozpaczona
i ogromnie zła. Zadawałam sobie pytanie: DLACZEGO MY?

Wtedy również dowiedziałam się, że Filip będzie niepełnosprawny, pytanie brzmiało: Jak bardzo? Co zostało uszkodzone? Co uda się “naprawić”. Choć lekarze nie dawali zbytniej nadziei, że Filip przeżyje, a później jak to określali,

 że będzie “warzywkiem”, ja cały czas kurczowo trzymałam się myśli, że urodził się w moje urodziny, że jest moim prezentem i darem, że nie może być źle bo w taki dzień powinniśmy się cieszyć a nie płakać.



Jego ojciec po prostu od nas odszedł i zostawił mnie z tym wszystkim, ale po czasie doszłam do wniosku,
że zrobił nam przysługę. 

Filip ma Dziecięce Porażenie Mózgowe. Ponieważ (między innymi) ma porażenie kończyn dolnych, Filip jeszcze nie chodzi mimo systematycznej rehabilitacji, która trwa od 3 miesiąca Jego życia.



16 lipca 2008 r. Filip był operowany w Klinice Uniwersyteckiej w Zakopanem. Operacja polega na tym,
że wydłużano mięśnie twarde podkolanowe, achillesy i przykurcze pachwinowe. Inaczej Filip nie miałby najmniejszych szans stanąć samodzielnie na nogi. Ma po 4 cięcia na każdej nodze. Później był trzy tygodnie
w gipsie. Po jego zdjęciu okazało się, że ma przeczulice pooperacyjną. Filip nie pozwolił dotknąć swoich nóg, bo ból jaki przy tym odczuwał paraliżował go.

Filip

filip1

Po dwóch tygodniach od

 zdjęcia gipsu zaczął wykonywać pierwsze ćwiczenia. Rehabilitantka przyjeżdżała do naszego domu, ale w pewnym momencie “zablokował się” i odmówił jakiejkolwiek współpracy.

Dłuższy czas był pod opieką psychologa, który rozpoznał u niego depresje. 



Po niespełna roku od operacji Filip stawiał już pierwsze kroki przy balkoniku asekurowany przez rehabilitantkę, był to widok, który zapierał w piersiach dech.

 Przez ten cały czas wykonywaliśmy wszystkie polecenia lekarza, ale mimo to od jakiegoś czasu Filip narzekał, że bolą Go kolana. Widziałam, że inaczej (gorzej) stawia nogi szczególnie lewą, ale zwalałam to na kark przyrostu wagi Filipa. Okazało się, że zaczęły się zmiany zwyrodnieniowe stawów kolanowych. W styczniu 2012 r. Filip będzie miał kolejną operacje.

Lekarz zasugerował abyśmy wyjechali na turnus rehabilitacyjny ponieważ tam będzie rehabilitowany przez kilka godzin dziennie i takie ćwiczenia powinny “zatrzymać” zmiany. 

Udało nam się wyjechać na turnus do ośrodka Zabajka, to co tam “robili” z Filipem przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Te rehabilitacje są dla mojego Syna ogromnym błogosławieństwem. Niestety, nie stać nas na wykupienie kolejnych. Dwutygodniowy turnus to koszt 5000 zł (pięć tysięcy złotych). Wiekszość moich zarobków przeznaczana jest na codzienna rehabilitacja syna w domu, gdzie godzina kosztuje 70 zł. 11 lutego 2013 r. Filip miał pierwszą z trzech operacji. Polegała ona na “zablokowaniu” kostki lewej stopy. Później znowu dalsza rehabilitacja i przygotowania do operacji kolan. Na koniec zostanie kręgosłup.



Filip naprawdę daje z siebie wszystko, czasami zastanawiam się czy ja, jako dorosła osoba, wytrzymałabym takie tempo, czy dałabym radę i bardzo często odpowiadam sobie, że chyba niestety nie.

Wróciliśmy z turnusie w Zabajce, Filip ćwiczy z taką determinacją, że jestem pełna podziwu dla Niego. Zapytany co się dzieje – odpowiedział: zobaczysz, że już niedługo będę chodził…

Pisze ten list, ponieważ wierze, że mój Syn będzie chodził. Potrzebuję jednak do tego Państwa pomocy. Sama nie ram rady. 

Chciałabym zebrać potrzebną kwotę na następne turnusy rehabilitacyjne mojego dziecka, po których jest tak ogromna zmiana! 

Jeżeli życzą sobie Państwo dokumentów potwierdzających chorobę Filipa jego historię prześlę je niezwłocznie
 (orzeczenie o niepełnosprawności oraz rachunki i faktury z rehabilitacji Filipa przesłane do redakcji).

Jednocześnie z góry bardzo dziękuje za okazane nam serce.



Edyta Maliszewska
Platynowa 16a/12,
80-041 Gdańsk



Nordea Bank 
Adres SWIFT: NDEAPLP2 
72 1440 1387 0000 0000 1466 0011

 z dopiskiem: dla Filipa




Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *