DPS

Książka „Made in Poland” – nowa rubryka na naszym portalu!

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

logo

Książka „Made in Poland” to rubryka, gdzie polecamy polskie książki. Zachęcamy nie tylko do czytania, ale także do rozmawiania na ich temat. Przeczytałeś/-aś ostatnio dobrą polską książkę? Zaproponuj ją innym. A może szukasz jakiejś ciekawej pozycji do czytania po polsku? Zajrzyj na naszą stronę. Zapraszamy do kontaktu mailowego oraz do polubienia naszego profilu na FB, gdzie nie tylko znajdziecie garść świeżych informacji albo czytelnicze inspiracje, ale także będziecie się mogli spotkać innych wielbicieli dobrej polskiej książki.
Karina Bonowicz.

Czytajmy dobre książki! Dobre, bo polskie!

A na dobry początek „Gracze” Kariny Obary

Opis

Cezary i Michał to nastolatkowie z dwustutysięcznego miasta. Namiętnie grają w gry komputerowe. Michał wychowywany jest przez matkę prostytutkę i ich relacje są bardzo trudne; Cezary pochodzi z typowej mieszczańskiej rodziny, w której rodzice starają się przekazać dzieciom najważniejsze wartości, tłumaczą, czym jest dobro i zło. Pewnego dnia w głowach Cezarego i Michała rodzi się szalona myśl, by wcielić w życie motywy z ulubionej gry – Misji. Chłopcy zamierzają dokonać brutalnego morderstwa – wierzą, że jeśli rozprawią się
z “ludzkimi śmieciami”, świat zmieni swe oblicze. Ich zamiary przypadkiem odkrywa lokalna dziennikarka Sabina Krop. Sabina, samotna i nieszczęśliwa, jest uzależniona od przesiadywania wieczorami na czatach internetowych, co stanowi dla niej sposób na odreagowanie stresującej pracy. Czy zdoła zapobiec tragedii, która może rozegrać się tuż obok? Sabina próbuje przeszkodzić “graczom”, a jej walka doprowadzi do zaskakującego odkrycia.

Recenzja

gracze-b-iext6813879Graj, aż poleje się krew
Dwóch nastolatków popełnia podwójne morderstwo, zadając swoim ofiarom kilkanaście ciosów nożem kuchennym. Nożem, którym matka każdego z nich kroiła rano mięso na obiad. To nie jest informacja z rubryki kryminalnej ani
z wieczornych wiadomości. To historia z książki „Gracze” Kariny Obary, która notabene oparta jest na autentycznych wydarzeniach. Kim są ci młodociani mordercy? Co popchnęło ich do tak brutalnej zbrodni? W przeciwieństwie do krótkiej notki w gazecie, książka pozwala nam przyjrzeć się bliżej chłopcom i spróbować odpowiedzieć na pytanie, co ich popchnęło do tej okrutnej zbrodni. Mamy też tę przewagę nad dziennikarką lokalnej gazety, która także stara się dociec przyczyn morderstwa, że nie musimy tak jak ona odtwarzać – niczym podczas wizji lokalnej – co wydarzyło się wcześniej. Śledzimy wraz z Michałem i Cezarem,
a także ich rodzicami i otoczeniem kolejne dni ich życia oddzielające ich od dnia zbrodni. Poznajemy ich domy, środowisko, szkołę, wreszcie obserwujemy wręcz obsesyjne zainteresowanie grami komputerowymi, gdzie krew leje się strumieniami, a trup ściele gęsto. Kiedy przychodzi do sceny zbrodni, mamy już do czynienia nie
z przypadkowymi mordercami, ale z całkiem biskimi znajomymi. To jednak nie ułatwia odpowiedzi na kluczowe pytanie, dlaczego zabili. Bo grali na play station? Bo jeden miał niepełną rodzinę, a drugi mało uwagi domu?
A może zupełnie bez powodu? Odpowiedź, dlaczego to zrobili, nie sprowadza się do uproszczonego stwierdzenia, że dzieci zabijają, bo grają w gry komputerowe. To, co do tej pory wydawało się czarno-białe
w miarę rozwoju akcji traci na ostrości. Nawet tych najbardziej przekonanych o istnieniu jednego tylko motywu ogarną wątpliwości.

„Gracze” to niemal dokumentalne studium „dojrzewania” do zbrodni. To książka pozwalająca z drobnych szczegółów stworzyć profile psychologiczne chłopców i niczym puzzle układamy motywacje głównych bohaterów. Karina Obara plastycznie oddaje codzienność, wraz z jej młodzieżową nowomową
i indywidualizacją języka postaci. Przeplatające się myśli i dialogi bohaterów (mimo relacjonującej, pozornie chłodnej narracji), niczym strumień świadomości płyną nieprzerwanym nurtem aż do ostatnich stron książki.
I nie jest ich w stanie zatrzymać kropka na końcu ostatniego zdania. Dalej już tylko pozostaje monolog w głowie czytelnika.

Karina Obara

Karina Obara

“ŻYCIE PRZENIOSŁO SIĘ DO SIECI”

Rozmowa z Kariną Obarą, autorką powieści „Gracze”

W dobie Facebooka, Twittera i coraz to nowszych technologii  informacyjnych, rzeczywistość realna zaczyna przegrywać
z wirtualną. Czy o tym właśnie mówi Twoja książka?

To jeden z wątków. Rzeczywiście jest tak, że teraz życie przeniosło się do sieci. Dla wielu ludzi real jest po prostu nudny – ciągle te same rozmowy, te same imprezy, te same twarze – mówią mi. W realu musimy nieźle się nagłowić, aby wygrać z nudą. Często też przegrywamy z tradycyjnymi sposobami na spędzanie czasu: sport nie wszystkich fascynuje, imprezowanie męczy, łatwo się zniechęcamy, chwytamy się czegoś na chwilę, by zaraz porzucić tę czynność na rzecz innej. Gry komputerowe, czatowanie, randkowanie w sieci daje nam złudzenie, że są inne, lepsze światy. Łatwo tej iluzji ulec, uwierzyć w nią i oddalić się od realnego życia.
I o tym jest moja powieść.

Powieść, dodajmy, oparta na faktach. Dwójka nastolatków zafascynowana grami komputerowymi popełnia morderstwo. I chociaż wydarzenia, które były inspiracją do napisania książki, miały miejsce w Niemczech, tak naprawdę mogły się wydarzyć wszędzie. Jak wielka, Twoim zdaniem, jest skala problemu?

Coraz większa, bo świat wirtualny się rozszerza, jego możliwości są coraz większe. Kiedyś mieliśmy tylko kino
i niezliczoną liczbę pomysłów filmowców, teatr z reguły był dla tych, którzy chcieli zatopić się w siebie, nie bali się tego, co mogą zobaczyć – zderzenia z problemami współczesnego człowieka. Świat wirtualny jest dla wszystkich i nie onieśmiela, nie wpędza w poczucie winy, że czegoś się nie wie, więc należy się postarać, aby się dowiedzieć. W świecie wirtualnym funkcjonować można anonimowo, a jednocześnie mieć poczucie sprawczości, której wielu z nas brakuje na co dzień, bo nie wszystko przecież od nas zależy. Ten świat teraz najlepiej określa człowieka w każdym kraju, pod warunkiem, że ma on co jeść i gdzie mieszkać. Reszta jest nieokreślona, wciąż się wymykająca, wieloznaczna i tymczasowa. I przez to nieprzewidywalna. Jeśli do tego dodamy fakt, że w Stanach psychiatrzy ordynują leki psychotropowe 90 proc. pacjentów, a w Europie 70 proc. nastolatków cierpiących na depresję podaje się antydepresanty – to wzbudza niepokój. Kiedyś wychowywaliśmy dzieci i siebie nawzajem, teraz wolimy iść na skróty i zabawić się, mając święty spokój od czarnych myśli.

Ale to nie jest książka o tym, że gry komputerowe są złe, ale o tym, do czego może prowadzić zacieranie się granic między rzeczywistością wirtualną a realną. To zjawisko nie dotyczy wyłącznie nastolatków, prawda?

Dotyczy nas wszystkich. To książka o obsesji, której się w sobie nie rozpoznaje, więc to ona zaczyna nami kierować. Moi bohaterowie nie wiedzą, że są odpowiedzialni za swoje czyny i myśli. Oni im ulegają. Nie są więc dojrzali i nie wiedzą, że gdyby inaczej wybrali, mogliby pogodzić te dwa światy. Gdyby bardziej się przyjrzeli temu, co się dzieje w wirtualnym świecie, który stwarzają, a w wielu przypadkach – który ich stwarza, nie mieliby już takiej pokusy, aby się z tym światem zespolić.

Rzeczywistość wirtualna staje się drugim domem dla dzisiejszego człowieka. Dla niektórych nawet jedynym. Z czego może to wynikać?

Może z poczucia samotności i nieumiejętności radzenia sobie z pustką. Pamiętam, jak kiedyś rodzice mówili: dziecko musi też nauczyć się nudzić. Od dawna robimy wszystko, aby nasze dziecko się nie nudziło, usuwamy spod jego nóg przeszkody, chcemy, aby miało lepsze życie, wyręczamy je i dostarczamy wszelkich dóbr.
Ten schemat powtarzamy w związkach, bo tak interpretujemy miłość.

Moje doświadczenie podpowiada mi jednak, że jest to droga do jeszcze większej samotności i poczucia bezsensu. Zamiast uczyć dziecko, że powinno pytać siebie: co chcę w życiu robić i jak chcę zarabiać na życie, aby świetnie się bawić, a do tego by moja praca była dla innych pożyteczna, my zabawiamy je i odciągamy od ważnych pytań i odpowiedzi. Kim chcesz być i jak chcesz żyć? Kto tak pyta dziecko? Kto myśli o tym, że jeśli
w przyszłości będzie wykonywał nudną pracę i nie będzie wiedział, czego chce, zacznie uciekać w inne światy?

Trend „zabawiania” jako unikania przeniósł się z życia rodzinnego na inne płaszczyzny, a wielość możliwości tylko pogłębia neurotyczność i konflikty wewnętrzne. Nie ma na to recepty. Kiedyś był Jung, religie, autorytety. Teraz jesteśmy sami ze sobą, bo okazało się, że i w wirtualnym świecie nie ma ideałów. Samotność w zderzeniu z tysiącami nieznajomych znajomych na portalach społecznościowych, samotność w pokonywaniu kolejnych leweli w grze komputerowej, samotność w pracy, bo inni czekają na moje miejsce, i samotność w domu, gdzie każdy sobie rzepkę skrobie – to zjawisko powszechne.

Na szczęście coraz więcej ludzi to dostrzega i walczy o małe wspólnoty: jedząc wspólnie obiady, spędzając razem czas, rozmawiając. Wspaniałe jest też to, że wielu rodziców zaczyna grać w gry z dziećmi, interesują się nimi, dzielą świat. Czują, że coś tu nie gra i nie chcą już żyć obok siebie. Zaczynają się przenikać i uczyć od siebie wzajemnie.

Kto miał stać się odbiorcą tej książki? Nastolatkowie czy ich rodzice i nauczyciele? Miała być przestrogą czy tylko sygnałem, że wszystko ma swoje dobre i złe strony, zależy od użycia?

Miała być zapisem, że tak jest i tak może być. Odpowiedzi, jak to zmienić i czy w ogóle można, każdy szuka sam w sobie i swojej rodzinie.

Książka ma zostać przetłumaczona i wypuszczona na rynek anglojęzyczny. Mówi się też o ekranizacji.
Jak myślisz, dlaczego ta książka może śmiało wychodzić poza polski rynek wydawniczy?

Szukam wydawcy angielskojęzycznego, bo poprzedni się wycofał ze względów finansowych. Myślę, że warto tę książkę pokazać w innych krajach, bo dotyczy zmieniającego się świata. To, co opisałam, zdarzyć się może wszędzie. I nie tylko od nas zależy, czy się zdarzy. Mnie moje pisanie nauczyło jeszcze większej odpowiedzialności za wszystko, co robię. Nie zawsze łatwo jest tę odpowiedzialność udźwignąć. Uciekać jednak nie można, bo nie ma dokąd. 

Są różne drogi ucieczki…

Od siebie się nie ucieknie. „Gracze” są właśnie o tym.

Rozmawiała Karina: Bonowicz
Fot. Lech Kamiński

Karina Obara – dziennikarka i politolog. Autorka powieści: „Grzecherezada”, „Dwa światy Zofii” oraz prozy dokumentalnej „Damian i Dzienna Mama”. Jej ostatnia powieść „Gracze” oparta jest na autentycznych wydarzeniach.

Linki
http://www.wab.com.pl/?autor=566
http://zbrodniawbibliotece.pl/pogawedki/1554,ludzkilekprostoztrzewi-wywiadzkarinaobara/
http://www.empik.com/gracze-obara-karina,prod58260091,ksiazka-p
http://www.legimi.com/pl/ebook-gracze-karina-obara,b22996.html

KONKURS!
 A co Wy myślicie o zagrożeniach, jakie niesie za sobą rzeczywistość wirtualna? Jakie niebezpieczeństwa czyhają na najmłodszych i nastoletnich użytkowników w sieci? Piszcie do nas za pośrednictwem maila albo Facebooka. Autor/-ka najciekawszej odpowiedzi otrzyma egzemplarz książki Kariny Obary „Gracze” przekazany przez Wydawnictwo WAB. Na odpowiedzi czekamy do końca października.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *