DPS

„Anne Pellowski – kobieta z misją”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Anne.Pellowski

– Mam książki dla twoich córek – zawołała na mój widok uradowana Aldona Pilmanis, dyrektorka działu literatury dziecięcej w bibliotece Nyack Public Library i zaprowadziła mnie do półki z książkami Anne Pellowski.

– Znasz tę autorkę? –zapytała, podając „First Farm in the Valley: Anna’s Story”.

– Nie – przyznaję, biorąc książkę do ręki.

– Mamy jeszcze „Betsy’s Up-and-Down Year” i „Sterstep Far, Anna Rose’s Story”, pięknie napisane o Polakach
w Ameryce w XIX i XX wieku – Aldona, z pochodzenia Litwinka, zareklamowała Pellowską. – Musicie przeczytać!

Przyniosłam książki do domu, gdzie obie córki szybko je ‘połknęły’.

– Czy pani Pellowski jeszcze żyje? – dopytuje się starsza córka. – Czy pisze kolejną książkę? Czy te książki dokładnie opisują jej rodzinę?

Siadłam przed komputerem i zrobiłam małe poszukiwania odpowiedzi na pytania córki. 80-letnią pisarkę odnalazłam w Minnesocie i zadzwoniłam do niej.

– Dzień dobry – usłyszałam w słuchawce rześko brzmiący głos, w odpowiedzi na moje powitanie. – Ale proszę niech pani mówi do mnie po angielsku. Moi rodzice umarli w latach 70-dziesiątych i nie mam z kim mówić po polsku. Mój polski zardzewiał – stwierdziła, mówiąc całkiem nieźle w naszym języku.

Ale trzeba uszanować jej wolę i przechodzimy zatem na angielski.

– Ma pani szczęście, że dzisiaj dzwoni, bo jutro, wylatuję do Etiopii na miesiąc.

– Kolejna podróż, by założyć bibliotekę dla dzieci?

– Tak. Lecę w okolice Mekelle. Jestem wolontariuszką organizacji International Board on Books for Young People (IBBY). W tym roku odwiedziłam też Nikaraguę, a w przyszłym polecę do Kenii. Zabieram materiały,
z których uszyjemy książki.

IMG_2510– Proszę opowiedzieć o książkach, które pani szyje.

– W Afryce jest papier bardzo drogi, więc szyjemy książki z materiałów, które mają wzory zwierząt afrykańskich, kwiatów, owoców, warzyw, a także obrazki z czarnymi dziećmi. Zebrałam dosyć materiałów, żeby uszyć z nich 300 książek. Najbardziej brakuje nam materiałów z obrazkami słoni i małp.

– Czy pani też uczy jak szyć książki?

– Oczywiście, prowadzę na miejscu warsztaty jak szyć książki i jak prowadzić zajęcia z małymi dziećmi. Nasze książki z materiałów są dla dzieci małych, w wieku przedszkolnym.

– Z zawodu jest pani bibliotekarką, która przez prawie 20 lat pracowała dla UNICEF, by propagować czytelnictwo wśród dzieci na całym świecie. Jak pani trafiła do UNICEF?

– Po studiach na Columbia University, przez 9 lat pracowałam w New York Public Library i ponieważ znam; francuski, niemiecki, hiszpański, włoski i portugalski, gdy pojawił się pracownik UNICEF, by zatrudnić kogoś, kto zna się na książkach dla dzieci w różnych językach, moja szefowa poleciła właśnie mnie. I tak zaczęła się moja wielka przygoda. W czasie pracy dla UNICEF odwiedziłam ponad 100 krajów. Oczywiście, że byłam kilka razy w Polsce.

– Czy obecnie podróże panią nie męczą? Może nadszedł czas, by oszczędzać siły?

– Lekarz poradził, żebym kontynuowała to, co robię tak długo, dopóki mój umysł czuje się młodo. A on czuje się nieźle!

– Czy pracuje pani nad kolejną książką z serii „The Polish American Girls”?

– Zdradzę tajemnicę, że pracuję nad książką, która ma roboczy tytuł „The Secret in the Valley” i mam nadzieję, że ukaże się w przyszłym roku.

Książki Anne Pellowski nie tylko przybliżają warunki, w jakich żyli Polacy w ciągu ostanich dwóch stuleci.
Mają również mądre przesłanie. Zacytuję fragment z „Stairstep Farm, Anne Rose’s Story”: „Można rozmawiać po angielsku w szkole i w sklepach” – dziadek pouczał Jima. „Ale w domu powinienieś rozmawiać po polsku…” Przesłanie to nie traci na aktualności. Seria „The Polish American Girls” składa się z pięciu książek, opowiadających o losach kilku generacji dziewczynek w wieku 6-10 lat w rodzinie Pellowskich. „First Farm in the Valley: Anna’s Story” jest historią o Annie, której rodzice są pierwszymi osadnikami w Latsch Valley, w Wisconsin. Akcja toczy się w latach 70-dziesiątych XIX wieku. O córce Anny, Annie, można czytać w „Winding Valley Farm: Annie’s Story”. Annie zostaje mamą Anne Rose (czyli mowa o pisarce) i jej losy można śledzić
w „Stairstep Farm: Anna Rose’s Story”. Pisarka urodziła się w Arcadii, Wisconsin. Studiowała w College of St. Teresa w Winona, póżniej studia magisterskie z bibliotekoznawstwa ukończyła na Columbia University w Nowym Jorku. Anne Rose nie ma dzieci i dlatego poznajemy życie Betsy, jej bratanicy w „Willow Wind Farm: Betsy’s Story” i „Betsy’s Up-and-Down Year”. Książki były wielokrotnie wznawiane i pewnie znajdują się w wielu publicznych bibliotekach Ameryki. Zachęcam, by sięgnąć po nie. Anne Pellowski jest autorką wielu innych książek, poświęconych np. polskiemu folklorowi.

A wracając do książek z materiału, starsza córka zapaliła się do rozpropagowania ich idei wśród koleżanek. Zbiera pieniądze na zakup materiałów. Może inni też się przyłączą?

Danuta Światek

Dary można wysyłać na adres pisarki:

Ms. Anne Pellowski
819 W. Broadway St. Winona, MN 55987
Proszę pamiętać o potrzebnych wzorach; zwierząt afrykańskich, owoców, warzyw i kwiatów, które rosną w Afryce oraz twarzach ciemnoskórych dzieci.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *