DPS

Babcia Bożenka: “Gdzie się podziały tamte niedziele?”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

rodzinna.niedzielaPopularny przebój Wojciecha Gąssowskiego o tamtych prywatkach sprzed lat koresponduje z tęsknotą za niedzielami, na które czekało się kiedyś cały tydzień. Były one prawdziwym świętowaniem.
Dom pachniał świeżo upieczonym ciastem i pastą od podłóg. Był czas na nabożeństwo w kościele, na spotkania rodzinne, towarzyskie
i przyjacielskie.

Niedziela sprzyjała relaksowi odpoczynkowi i radości.

Dzisiaj jedynie pozostała tęsknota za tak przeżywana niedzielą. Stała się ona zwykłym dniem pracy, dniem zabiegania i zarabiania.

Z żalem i rozdartym sercem obserwowałam rozczarowanie 12-letniego chłopca, który od rana w niedziele czekał na swojego przyjaciela. Umówili się na spotkanie. Mieli wymienić się monetami. Obaj pasjonują się numizmatyką. Janek poprzedniego dnia posprzątał swój pokój, przygotował wszystko starannie na spotkanie
z kolegą.

Okazało się, że ten miał w tym czasie mecz w hokeja w pobliskim mieście. Nie wpadł na pomysł, żeby zawiadomić o tym kolegę, nie zrobili też tego jego rodzice. Pojechał na mecz, a kolega poszedł w “odstawkę.”

“W mało którą niedzielę możemy się spotkać z rodziną, zaprosić znajomych czy po prostu zjeść wspólny, niedzielny obiad. Nasze dzieci trenują piłkę nożną. Niemal w każdą niedzielę rozgrywany jest jakiś mecz, na który któreś z rodziców zawozi dzieci. Niedziela jest rozbita, nie możemy jej spędzić razem.” – żali się jedna
z mam, zapytana o to, jak świętują niedziele w rodzinie.

“Czy te mecze nie mogłyby być rozgrywane w tygodniu, w godzinach kiedy dzieci mają treningi? Dlaczego zabieramy rodzinom niedziele”? – stawia pytanie.

Jak można na nie odpowiedzieć? Do kogo skierować apel o uszanowania jedynego w tygodniu dnia, który powinien być przeznaczony na bycie razem, na wzajemne obdarowywanie się pokojem, radością, miłością
i innymi pozytywnymi uczuciami.

“Poprzednie pokolenia mogły liczyć na przyjazną rodzinie kulturę i system wartości. Dziś tego wszystkiego po prostu nie ma. Rodzina przegrywa z kultem “ego”, a przecież jest pierwszym miejscem, gdzie uczymy się być razem. Jest to pierwsze “my” – podkreślił abp. Vincenzo Paglia, wypowiadając się na temat sytuacji rodzin przed wielkim jej świętem przygotowywanym przez Watykan.

Na jednym z katolickich portali znalazłam ciekawy artykuł na temat niedzielnego świętowania.

Oto kilka zaczerpniętych myśli:

Chrześcijanie świętują, czyli uczestniczą we Mszy Świętej, więcej się modlą i nie wykonują ciężkich i zbędnych prac w niedzielę, ponieważ wierzą w słowo natchnione – Pismo Święte, stwierdzające, że odpoczynku
i świętowania chce sam Pan Bóg: “Pamiętaj, abyś dzień święty święcił! Sześć dni będziesz pracował, a siódmy dzień jest poświęcony Panu Bogu twemu!

Na pamiątkę Chrystusowego zmartwychwstania pierwsi chrześcijanie spontanicznie nazwali niedzielę dniem świętym, ustanawiając tym samym nowy kalendarz wydarzeń zbawienia, w który wpisuje się również niedzielne zesłanie Ducha Świętego.

Co wolno w niedzielę
Niedziela to dzień odpoczynku, refleksji, modlitwy. Jak lot orła kojarzy się ze spoglądaniem z góry na wszystko, co poniżej, tak niedziela jest czasem refleksyjnego oderwania się od codziennej pracy, rodzinnych kłopotów
i wszelkich powszednich zajęć. Trudno wyobrazić sobie człowieka podobnego do maszyny, który pracuje bez snu, bez przerwy, bez refleksji nad tym, co robi. Świętowanie w naturalny sposób zostało wpisane w serce człowieka.

Coniedzielne świętowanie i uczestnictwo we Mszy Świętej kojarzy się ze spotkaniem dwojga zakochanych osób, którzy bardzo często i bardzo długo przebywają ze sobą. Odczytanie tej przyrodzonej potrzeby może być niekiedy utrudnione poprzez grzechy i sztuczne dążenia, zmierzające do zastąpienia świątyni supermarketem, kapłana – sprzedawcą, a obietnicy raju – wielkimi zakupami. A przecież Stwórca nakazał odpoczywać
i świętować dla dobra naszego ciała, psychiki i duszy.

Obowiązek czy przyjemność?
Największą przeszkodą w chrześcijańskim świętowaniu jest hedonistyczna kultura i mentalność współczesnego człowieka. Szukamy szybkich, łatwych i tanich wrażeń oraz widocznych zysków świętowania. Człowiek bardziej poszukuje natychmiastowych i widocznych korzyści zewnętrznych, materialnych niż wewnętrznych, ukrytych, duchowych. Nastawienie na efekt, przeliczanie wszystkiego na finanse sprawia, że dzisiejszy człowiek gubi sens świętowania i traci wiarę w Boga. Współczesny człowiek coraz częściej zajmuje miejsce Pana Boga, odbierając Mu Jego dzień – niedzielę.

Jakie są skutki takich postaw? Z jednej strony rodzi się w człowieku niewiara, ateizm, pycha i przemoc,
a z drugiej pojawiają się niekontrolowane żądze, stresy, nerwice i, coraz częstsze dzisiaj, choroby psychiczne.
A przecież wystarczy się choć chwilę zatrzymać i zapytać: Kim jestem? Gdzie biegnę? Po co i dla kogo żyję?
Niedziela daje tę szansę.

Bożena Chojnacka

2 Responses to Babcia Bożenka: “Gdzie się podziały tamte niedziele?”

  1. Aneta October 27, 2013 at 10:33 pm

    …wlasnie z tego powodu nie zapisujemy naszego Synka na pilke nozna, bo wowczas stracilibysmy wszystkie niedziele, ktore co tydzien spedzamy razem w kosciele, na wycieczkach, glownie na lonie natury, a jezeli juz zostajemy w domu to rozmawiamy z rodzina w Polsce, gotujemy, pieczemy i swietujemy, wszystko zalezy od priorytetow, ciagle wybory, co jest wazniejsze, co najwazniejsze dla naszego Syna, dla nas itd… wybierajc zajecia dla dziecka upewniamy sie ze nie koliduja z niedziela albo sobotnim porankiem, kiedy chodzi na zajecia do polskiej szkoly

    Reply
  2. Bozena Chojnacka October 28, 2013 at 6:08 pm

    Pani Anetko! Dziekuje za Pani komentarz.Podpisuje sie pod stwierdzeniem,ze wszystko zalezy od priorytetow,od wyboru tego,co jest najwazniejsze.Bardzo chcialabym poznac Pania,zeby dowiedziec sie jak udało sie Wam dokonac takiego wyboru.Wy swietujecie niedziele.Rozmowa z Pania moglaby zainspirowac inne rodziny. Co Pani na to?

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *