DPS

“Poezja jest kobietą”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

jmr-przódCzy poezja ma płeć? Po przeczytaniu tomiku Joli Marańskiej-Rybczyńskiej, odpowiedź nasuwa się sama: poezja jest kobietą. Świat poetycki, który wyłania się z jej liryków – mimo, iż dotyka rzeczy przynależnych obydwu płciom – jest przefiltrowany przez subtelne w swym wyrazie kobiece doznania.

To świat głębokich, ale równocześnie eterycznych emocji, które udaje się poetce uchwycić w chwili ich trwania,
a następnie utrwalić w wersach (albo
w grafikach, ponieważ tomik zilustrowany jest autorskimi rysunkami samej poetki). W jej poezji widać wszystkie emocjonalne pory roku. Rozbuchaną, brzemienną nadzieją wiosnę, nagrzane słońcem i miłością lato, wyciszającą
i refleksyjną jesień, wreszcie wiejącą chłodem zimę.

Wiersze układają się w historię oczekiwań i rozczarowań, zaśnięć
i przebudzeń, poetyckich uniesień
i życiowej prozy; są niczym „życia puzzle” z wiersza „Pod dziką różą”, które każdy powinien ułożyć we właściwy tylko jemu sposób. Światowi poetyckiemu niezmiennie patronuje jednak franciszkański duch pogodzenia się ze światem, przyjęcia tego, czego zmienić się nie da, bo „na wszystko czeka pan czas”, a „wszystko swoje miejsce ma” („W czasie”).

Choć wiersze w przeważającej większości mają charakter filozoficzny-metafizyczny, nie brak w nich skamandryckiego ducha zachwytu nad codziennością. Jola Marańska-Rybczyńska zachowuje jednak arystotelesowski „złoty środek”. Frenetyczny witalizm przeplata się z Staffowską refleksją w sposób niezwykle wyważony. Łagodny dramatyzm istnienia ustępuje miejsca zachwytowi nad drobiazgami, by po chwili znów przypomnieć o swojej – niekiedy milczącej – obecności. Urzekająca prostota wiersza doskonale oddaje fascynację codziennością i zwyczajnością. Zwrot ku zwykłym rzeczom nieodparcie przywodzi na myśl skamandrycki witalizm; „nie mam nic zupełnie nic” – przyznaje poetka w wierszu „Nie mam nic” – „nie mam wina kawy papierosów/mam ręce nogi dwie piersi/żołądek serce wątrobę/włosy usta/uszy”.

Oczarowanie nie tylko drobiazgami, a nawet samym faktem własnego istnienia wyraża się przez podkreślenie jedności mikrokosmosu, jakim jest człowiek, z makrokosmosem, jakim jest wszechświat, jak ma to miejsce w wierszu „Ścieżki”: „wyjdziesz na peron/ z menu życia w ręku/kamyk zielony w kieszeni/do tańca zaproszony/nie tańcz a bądź tańcem”. Jedność z kosmosem, którego jest się częścią, jest jednak możliwa jedynie wtedy, kiedy człowiek zatrzyma się na chwilę, kiedy przez moment przestanie żyć „w więzieniu/kalendarza” („Koczując”) i uda mu się „w ciemność nocy/ się wsłuchać/usłyszeć jak ziemia/ się toczy” („Nocne hałasy”). Zachwyt nad przyziemnością prowadzić może także, jak w wierszu „Karuzela”, do oderwania się od ziemi ku sferze ducha: „kręcić się kręcić/oderwać/od ziemskich prawideł”.

Oderwanie się od ziemi, po której do tej pory mocno się stąpało, prowadzi do przyjrzeniu się ludzkiemu istnieniu z innej perspektywy. To kolei może przyczynić się do uznania kruchości ludzkiej egzystencji. Wiosenna wizja świata ustępuje jesiennej refleksji nad wymiarem ludzkiego życia. Może to znaleźć wyraz w poczuciu bezradności wobec nieubłaganych praw natury, jak wierszu „Nicość”: „chcę jeść, ale czy warto coś gryźć/ i tak to przetrawi się w nicość”.

Jednak poetka nie straszy pesymistyczną wizją marności ludzkiej egzystencji. Przeciwnie, przyjmuje wszystko, czego zmienić się nie da, z pokorą i z przekonaniem, że zrobiła wszystko, co dane jej było zrobić; w wierszu „Sala umierania” na wieść, że „przyszedł mój wieczór” przyznaje: „już nie chcę o nic prosić/chcę tylko podziękować”. Ta refleksja ściśle wiąże się z inną, a mianowicie z przekonaniem, że życia nie da się przeżyć inaczej, niż tylko doświadczając, co widać najpełniej w wierszu „Żyjąc”: „wędrując ulicami nadsłuchujesz/ za którym rogiem może się zdarzyć/w ukryciu wiedząc, że musisz by doznać doświadczyć”.

Jola Marańska-Rybczyńska mówi o najbardziej fundamentalnych rzeczach w sposób maksymalnie prosty i stonowany. Nastrojowość wierszy połączona jest z głęboką refleksją, której nigdy nie towarzyszy zbędny patos, ale prostota środków wyrazu. Poetka odkrywa naturalną potrzebę uporządkowania swojego świata, także poetyckiego. Spokój jej poetyckiego wywodu, jak i samego wiersza, sprawia, że również wszechświat zdaje się być uporządkowany. Pokazuje naturalne pragnienie człowieka do wyjścia poza zmienność i przemijalność ku wartościom stałym, absolutnym. W jej poezji natura harmonijnie współistnieje z człowiekiem: „wędrujemy/krętymi ścieżkami/labiryntu życia/ nagle bez zapowiedzi/znikamy” (wiersz „Wszechświat”). Człowiek odkrywa w niej całe bogactwo istnienia, a z racji tego, że stanowi jej część, staje się razem z nią cudem stworzenia. Życie ludzkie to nieustanne poszukiwanie, oczekiwanie, dążenie do spełnienia przez zrozumienie. Poszukiwanie trwałości w wartościach, a równocześnie dostrzegania, że te najważniejsze mogą przejawiać się w chwilach ulotnych. Dlatego trudno nie zgodzić się z poetką, że „uczucia prawdziwe są nieme” („Dialog z naiwnością”).

Poetycki świat Joli Marańskiej-Rybczyńskiej to także subtelne erotyki, które w sposób bezpośredni i szczery odsłaniają świat intymnych doznań kobiety. Kobiety na każdym etapie jej życia, której towarzyszy tytułowa „Butelka przemijająca”, na którą składa się „butelka mleka” symbolizująca dzieciństwo, „butelka wina” nierozerwalnie wiążąca się z młodzieńczymi uniesieniami, wreszcie „butelka wódki” – towarzyszka dojrzałej kobiety.

Erotyki te są niczym letnie impresje: nabrzmiałe, dojrzałe słońcem i miłością, buzujące niczym wino w gąsiorach, jak chociażby w najbardziej sensualnym z całego tomiku wierszu „Miłość owocem”: „miłość owocem jakim/w kolejce pomyślałam/słodziutkie słodkie najsłodsze(…) cytrynę dostrzegam (…) po co tyle kupiłam trudno udźwignąć (…) turlają się uciekają nie chcą być miłosnym ciężarem”. To, co da się zauważyć na pierwszy rzut oka, to głęboka erudycja poetyki połączona z wielkim szacunkiem da poetyckiej tradycji. W „malinowej miłości” słychać echa „W malinowym chruśniaku” Bolesława Leśmiana, tyle, że poetka idzie krok dalej, pokazując co dzieje się poza malinowym chruśniakiem. Beztroskie zbieranie malin na bosaka może skończyć się poranieniem stóp. Bo nie ma malin bez cierni. „Serduszkowy czar” z kolei przywodzi na myśl piosenkę z tekstem Liliany Wiśniowskiej i Andrzeja Nowickiego do muzyki Jana Kantego Pawluśkiewicza wyśpiewaną przez Marka Grechutę. Poetka wchodzi w dialog z piosenką: „gdzie to serce/gdzie ten kredens malowany/w którym je ukryłam/chcę to serce chcę je zabrać/chcę z nim teraz wyjść na drogę/chcę odnaleźć pana tego/by zapytać się… dlaczego?” Nie ma tu spektakularnych miłosnych dramatów, jest za to subtelnie przedstawione rozczarowanie, które zdaje się mieć większą siłę oddziaływania. Jak chociażby w wierszu „Podanie o miłość”: „piszę i proszę/o przydział/ miłości (…) proszę /o pozytywne rozpatrzenie/mojej sprawy/podpisałam/czekałam/czekam” czy „Miłość w fotelu: „miłość nie puka/jak przyjaciel/ma klucze/otwiera/wchodzi/ma ciepłe kapcie/ulubiony fotel (…) siedzi/czeka/znudzona/odchodzi”.

Najbardziej sugestywne za to są wiersze, gdzie dziewczęce marzenia o księciu z bajki zderzają się z niebajkową rzeczywistością: „szukałam księcia/szukałam rycerza/potem choćby pazia/książę niedźwiedziem/paź był wierny/ale nie zasłuży („Bajkowe marzenia”); „byłeś moim królem/komnaty ze srebrem/wieczory u twych stóp/nagle/surowa prawda/zawitała/o innej miłości/opowiedziała/czar prysnął/zamek/lepianką/ty chłopem/srebro/fajansem/jak w bajce/o rybaku i złotej rybce/zerknęłam do lusterka/co ze mną/czy po kądzieli/jestem/ w chłopkę zamieniona/ale zerkam i zerkam/wszędzie złote łuski/czując brak wody/zrozumiałam/ czas odpłynąć” („Czar bajkowy”).

Ale Jola Marańska-Rybczyńska nie byłaby sobą, gdyby po subtelnie przedstawionych miłosnych rozczarowaniach nie roznieciła iskierki nadziei: „pewno to miłość/tak jej wszędzie/szukałam/a ona/tu stała”
(„Ona pod drzwiami”).

Liryka Joli Marańskiej-Rybczyńskiej jest jak poetycki patchwork. Zamknięte w wersy emocje, doznania
i doświadczenia znajdują wspólny mianownik. To świat przeżyć kobiety. Jej poezją jest kobietą.

Karina Bonowicz
Tomik pt. „Wiersze” Joli Marańskiej-Rybczyńskiej dostępny jest w księgarni internetowej Amazon
http://www.amazon.com/Wiersze-Polish-Edition-Jola-Maranska Rybczynska/dp/0985027657

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *