DPS

„Syn trzymał ojca za rękę i nie puścił do rana”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Barbara Cierpica z synem Kubą

Barbara Cierpica z synem Kubą

Barbara i Karol Cierpica są małżeństwem od 12 lat. Poznali się na dyskotece. Wtedy Karol wrócił z pierwszej misji w Bośni. „Był przystojny, wspaniale tańczył. Ujął mnie swoją inteligencją i wrażliwością” – wspomina Barbara. Pomyślała, że jest wymarzonym chłopakiem na męża. Pomimo, czasami, ciężkich chwil nie zamieniłaby swojego życia na żadne inne. Mają 12-letniego Kubę. Podporucznik Karol Cierpica z 18 batalionu powietrznodesantowego w Bielsku-Białej, uszedł z życiem podczas ataku talibów 28 sierpnia 2013 roku na polsko-amerykańską bazę wojskową w Ghazni w Afganistanie (wywiad z nim został opublikowany 14 stycznia na naszym portalu, http://www.dobrapolskaszkola.com/2014/01/14/odciagac-dziecko-od-agresji-w-internecie-i-telewizji-i-uczyc-szacunku-do-czlowieka/).

Jak radzi sobie pani ze stresem, gdy mąż jest na misji?

Stres to słowo, w zasadzie, którego unikam. Wtedy jest u mnie strach, obawa o jego życie. Nie jestem w stanie policzyć nocy, które przepłakałam do poduszki. Ale rano zawsze budziłam się z myślą, że jest Kuba i dla niego muszę być twarda. Kiedy do głowy przychodziły dziwne myśli, starałam się szukać jakiegoś dodatkowego zajęcia. Najważniejsze jest myśleć pozytywnie.

Gdy mąż wyjeżdża na misję, pociesza się pani, że jedzie po raz ostatni? Czy pani przyzwyczaiła się do jego wyjazdów?

Mój mąż jest żołnierzem i kocha swoją pracę. Decyzje o wyjazdach na misje podejmujemy wspólnie i za każdym razem jest to trudna, a nawet najtrudniejsza decyzja, z jaką człowiek musi się zmierzyć. Jednym słowem, do takiej decyzji, nie można się przyzwyczaić.

Gdy Kuba przychodzi do pani ze swoimi troskami o bezpieczeństwo taty, jak pani podtrzymuje go na duchu?

Kuba często zadawał trudne pytania na temat wyjazdu oraz charakteru pracy męża. Wspólnie staraliśmy się na nie odpowiadać. Kiedy Kubuś przychodzi i pyta o tatę, a ja słyszę i widzę, że bardzo się martwi, przytulam go. Kuba najbardziej przeżył ten ostatni wyjazd męża. Kupował wszystkie gazety i po cichutku, w pokoju na komputerze, śledził wydarzenia. Kiedy wchodziłam do pokoju, chował wszystko. Myślę, że nie chciał, bym się martwiła dodatkowo jak on sobie z tym poradzi. Syn jest bardzo dzielny i czasami myślałam, że był bardziej doroślejszy, niż ja.

Dodatkowo, gdy męża nie było, straciliśmy najwierniejszego przyjaciela. Maks to pies, którego Kubuś dostał od Mikołaja. Nagle zachorował i lekarzom nie udało się go uratować. Ogromny ból ogarnął mojego syna. Tato na wojnie ranny, najlepszy przyjaciel, który nie opuszczał go na krok, zawsze spał z nim i czekał przy drzwiach, kiedy wróci ze szkoły – odszedł. Pomyślałam jak on z tego się podniesie? Było mnóstwo pytań, ale jednego – „Dlaczego mnie to spotkało?” – nigdy nie zapomnę. Nie byłam wstanie znaleźć lekarstwa na jego cierpienie. Poświęcałam mu każdą wolną chwilę. Kiedy widziałam, że jest smutny, wyciągałam z domu i zabierałam na lody, rolki do parku. Niestety na ból, cierpienie i tęsknotę za rodzicem nie tak łatwo zaradzić. Po powrocie męża, syn zmienił się. Stał się żywym dzieckiem. Ale na kolejną misję już nie chce puścić taty.

Czy jest jakaś formalna grupa żon żołnierzy na misjach, które się wspierają?

Pamiętam, że istniała pewna komórka, która miała za zadanie, otoczyć opieką rodziny wyjeżdżających żołnierzy. Nie wiem nawet czy prężnie działała. Nieformalnie, ja wraz z koleżankami, spotykałyśmy się w wolnej chwili i wspólnie wspierałyśmy się. Kiedyś myślałam o stworzeniu takiej grupy dla dzieci. Wiem co one czują, kiedy jedno z rodziców wyjeżdża. Tej pustki nie da się zapełnić prezentami.

_DSC0656Gdy mąż wraca po długiej misji, jak wygląda pierwszy dzień z synem?

Powroty i powitania są zawsze inne. Ten ostani najbardziej pamiętam. Ocalony mąż, ojciec, wrócił do domu. Kiedy pomyślę, że mogliśmy go nie zobaczyć, łzy cisną się do oczu. Pamiętam, że całusy i uściski nie miały końca. Spaliśmy tej nocy wszyscy razem. Cała trójka na jednym łóżku, ale nam to nie przeszkadzało. Najważniejsze, że byliśmy wszyscy razem i czuliśmy się bezpiecznie. Syn trzymał ojca za rękę i nie puścił do rana. Bał się, że znowu wyjedzie. Dzień, w którym bohater wraca do domu, jest świętem i nigdy go nie zapomnimy.

Jak każda misja zmienia wasz związek, jak zmienia męża?

Każda misja zmienia człowieka. Kiedy jesteśmy osobno, doceniamy wszystkie dni spędzone razem. Żolnierz po misji ma dwa światy i zrozumiałam, że do jednego należysz, ale do drugiego musisz poczekać, aż pozwoli ci wejść. Często widzę, że wchodzi do tego świata, widzę, że cierpi, a ja nie mogę mu pomóc. Kiedyś ktoś powiedział, że czas leczy rany i mam nadzieję, że i tu się sprawdzi. Uzdrowić duszę jest bardzo ciężko i myślę, że rodzina wspólnie pomoże zapomnieć Karolowi te złe chwile.

Jakie jest pani marzenie na 2014?

Marzę, aby wszystkie dzieci na całym świecie były szczęśliwe. Marzę, aby szczęście rodzinne nigdy nas nie opuszczało.

Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiała: Danuta Świątek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *