DPS

“Nie bój się, dziecko!”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

nie boj sie

„Kiedy pierwszy raz spotkałem Julię, była najbardziej zalęknionym i depresyjnym dzieckiem, jakie kiedykolwiek widziałem. 12-latka przestała chodzić do szkoły, rzadko wychodziła z mieszkania. Jej oczy były pełne strachu.” – Pisze Jerry Bubrick, psycholog z Child Mind Institute w Nowym Jorku, o swojej pacjentce w najnowszym numerze „Scientific American Mind”. Dwumiesięcznik jest poświęcony tematom związanym ze zrozumienim pracy mózgu człowieka.

Bubrick porusza bardzo ważny temat, bo około 1.8 miliona dzieci w USA cierpi na zaburzenia lękowe. Potrzebuje pomocy. Potrzebuje dobrego terapeuty, którego trzeba szukać aż do skutku i rodzic nie może załamywać rąk.

Wróćmy do Julii, która była najpierw poddana ‘talk therapy’. Jej poprzedni terapeuta rozmawiał z nią na temat jak trudno było dziewczynce funkcjonować w szkole i w domu. Ale w czasie rozmów Julia nie uczyła się dlaczego znalazła się w takiej sytuacji i jak z niej wyjść. Terapeuta zalecił jej pozostanie w mieszkaniu do czasu, gdy znajdą odpowiedź na pytanie skąd wziął się problem. Im dłużej Julia była wyłączona z życia z innymi ludźmi poza rodziną, tym trudniej jej było powrócić do normalnego życia.

Bubrick przyjął inną metodę. Zamiast analizowania przyczyn niepokoju, dyskutował z Julią na temat jego skutków. Skoncentrował się na zmianie zachowania dziewczynki, by usunąć niepokój i strach. Zastosował terapię poznawczo-behawioralną (Cognitive-Behavioral Therapy, CBT). Codziennie przez dwie godziny pracował z dziewczynką, aż jej stan psychiczny ustabilizował się. Praktykujący terapię poznawczo-behawioralną wierzą, że zaburzenia lękowe są częściowo na skutek nabytych wzorców myślenia i zachowania, a także genetycznie uwarunkowane. Terapia ta jest ukierunkowana na oduczenie się negatywnych zachowań. Bazuje ona na hipotezie, że jak myślimy i zachowujemy się, ma wpływ na to, jak czujemy się. Zmieniając myślenie, które jest wypaczone, można pozytywnie wpłynąć na nasz stan emocjonalny.

Bubrick przytacza wyniki różnych badań, prowadzonych przez ostatnie 20 lat, które potwierdzają skuteczność stosowania metody poznawczo-behawioralnej u dzieci na zredukowanie symptomów zaburzeń lękowych.
Ale wiele dzieci z niej nie korzysta, bo niektórzy terapeuci i lekarze uważają terapię za zbyt trudną dla małych pacjentów.

Bubrick myśli inaczej.
„Dzieciom z zaburzeniami lękowymi i ich rodzicom, pomagamy jak nabrać dystansu do lęków przez określenie ich jako ‘bully’ – prześladowcę w mózgu. Zachęcamy dzieci, by prześladowcy nadali imię i z nim rozmawiali.” – Pisze psycholog. Dzieci nazywają prześladowcę różnymi imionami Czarownicą, Rządzącym, albo epitetami, których nie będę przytaczać. Potem następuje czas na wytłumaczenie dziecku, że będzie uczyć się jak kontrolować prześladowcę. Kolejnym etapem w procesie pracy z dzieckiem jest przedstawienie mu co traci na skutek obecnego zachowania. W przypadku Julii, uczennicy 6 klasy, była utrata koleżanek, zaprzestanie chodzenia na lekcje gry na skrzypcach i do parku, a także bezsenność w nocy. Julia myślała, że wychodząc
z mieszkania, ktoś ją zobaczy i wtedy ona dostanie ataku paniki. Unikanie ludzi tylko potęgowało i utwierdzało zaburzenia lękowe. Gdy Julia zrozumiała powiązanie faktów, psycholog zastosował metodę ekspozycji (exposure) i hamowania odpowiedzi (response prevention).

„Zaprojektowaliśmy ‘hierarchię strachu’ i serię ważnych wyzwań, każde z nich do przyjęcia, które razem stanowią drogę do postępu.” – Pisze psycholog. W przypadku Julii, Bubrick zaprosił kolegę z pracy, którego dziewczynka nigdy nie spotkała, by zadała mu kilka pytań. Potem kolega wypowiedział się na temat jak Julia zachowywała się podczas rozmowy, czy patrzyła mu w oczy, czy była niespokojna, etc. Gdy Julia opanowała zadawanie pytań w ‘kontrolowanej’ sytuacji czyli w gabinecie psychologa, kolejnym wyzwaniem było wyjście na korytarz. Julia pytała o ulubioną restaurację przechodzące osoby. A potem oni wypowiadali się jak Julia zachowywała się w ich obecności. Stopień trudności poszedł w górę, gdy Julia towarzyszyła psychologowi, który założył dziwaczną perukę i paradowal w niej w hallu, zadając przechodzącym różne pytania. Potem Julia
i psycholog w perukach wybrali się po kawę do Starbucks.

Julia miała intensywną terapię przez pierwsze 3 tygodnie i spotykała się z psychologiem 3-5 razy w tygodniu. Każda sesja trwała 2 godziny. Gdy dziewczynka poczuła się silniejsza psychicznie i depresja odchodziła, dostawała zadania domowe. Najpierw – 10 minutowy spacer w parku. Nie musiała z nikim rozmawiać, chodziło tylko o to, by była poza mieszkaniem. Potem wychodziła do restauracji po menu i na zakupy do Macy’s.
W końcu koleżanki przyszły ją odwiedzić w mieszkaniu. Przyszła kolej na spotkanie Julii z koleżankami
w restauracji i kinie. Po 6 tygodniach terapii, Julia zachowywała się jak za ‘dawnych’ czasów. Na wakacje wyjechała
z rodzicami do Europy. Po powrocie do USA poszła do nowej szkoły i nawiązała nowe znajomości
z koleżankami z klasy.

Happy ending. Oczywiście, że zapracowany!

Danuta Świątek

Przydatny portal:
www.ChildMindInstitute.com
Ps. Imię pacjentki zostało zmienione w tekście przez psychologa.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *