DPS

Babcia Bożenka: „Byłeś nadzieją ludzkich serc”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

pope_john_paul0403

„na Twym pogrzebie
modlił się z nami nawet i wiatr
wciąż w Świętej Księdze kartki przewracał
szukał słów pięknych
i powtarzanych często przez Ciebie
modlił się szeptem – modlił i płakał
jak każda siostra
i każdy brat”

Napisał w jednym ze swoich wierszy ostrołęcki poeta Makowski.

Zbliża się tak długo oczekiwany dzień kanonizacji Wielkiego Papieża Jana Pawła II. Dla nas Polaków będzie to szczególny dzień. Nasz Rodak dołączy do grona świętych w niebie. Żadne słowo nie jest w stanie wyrazić tego co czują nasze serc. Zadziwia, napełnia dumą i szczęściem wieloletni Pontyfikat tego papieża, Jego osobisty przykład życia i sprawowania najwyższej posługi w kościele katolickim.

Zaraz po śmierci papieża tłum zgromadzony na Placu Świętego Piotra skandował „Santo Subito”. Na ten dzień musieliśmy poczekać. W tym okresie mogliśmy ogarnąć to wielkie historyczne wydarzenie. Przeżyć je dogłębnie, przygotować się staranniej. Czy jesteśmy gotowi do przeżywania tej wielkiej chwili.?

Jak przeżywam kanonizację naszego papieża? Z tym pytaniem zwróciłam się do kilku osób świeckich i cywilnych głównie z Polski, ale także z Francji. Oto co powiedzieli moi rozmówcy.

„Święty Jan Paweł II miał ogromny wpływ na moje powołanie kapłańskie.”- Mówi ks. Marcin Walicki, Pallotyn (SAC).- „W październiku 1978 roku miałem 14 lat i chodziłem do ósmej klasy szkoły podstawowej. Wybór Polaka na papieża był dla mnie szokiem. Oczywiście pozytywnym, tak, jak dla większości Polaków. To było coś niebywałego, niesamowitego, wprost nieprawdopodobnego, coś nieskończenie ważniejszego od zdobycia przez Polskę mistrzostwa świata w piłce nożnej. Co przedtem wydawało mi się dla Polski najważniejsze. Przypomnę tylko, że Polska nigdy takiego mistrzostwa nie zdobyła. Papieżem Polak został. Moja radość była ogromna. Zresztą nie cieszyli się wtedy tylko nieliczni, albo zatwardziali komuniści, albo ci, którym komuna podarowała „ciepłe stołki”, słusznie się obawiając, jak pokazała historia.

Papież z Polski okazał się silniejszy od komuny. Tu się urodził, tu wzrastał, studiował filozofię i teologie, był nauczycielem akademickim, naukowcem, duszpasterzem. Poznał materializm dialektyczny Marksa i Engelsa
w teorii i praktyce i przeciwstawił mu personalizm chrześcijański. We wszystkich dokumentach, homiliach, rozważaniach, przemówieniach Jan Paweł II podkreślał szczególną rolę i wartość osoby ludzkiej ze względu na nią samą, uznając w człowieku, byt nie tylko biologiczny i historyczny, ale przede wszystkim taki, który wykracza poza naturę i poza historię.

Dzisiaj, patrząc już z pewnej perspektywy czasu, na chłodno oceniając te 36 lat, od 1978 roku aż do dnia kiedy Jan Paweł II zostanie ogłoszony świętym, na mnie, a myślę, że nie tylko na mnie, właśnie te dwie rzeczy wywarły największy wpływ. To, że pochodził z mojego kraju, z mojej Ojczyzny, był tak jak ja Polakiem, oraz to, że cała jego osobowość, nauczanie i postawa nacechowane były głębokim szacunkiem do każdego, konkretnego człowieka, jako jedynej i niepowtarzalnej osoby ludzkiej, mającej prymat przed wartościami ekonomicznymi i strukturami społecznymi.”

Refleksje przed kanonizacją Jana Pawła II spisane przez emerytowaną polonistkę Annę Nosek.

„Nie lękajcie się. Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych, systemów politycznych, kierunków cywilizacyjnych (…). Tak wołał nasz Papież podczas ceremonii inaugurującej pontyfikat, Watykan 22 października 1978 r. Trudno jest ogarnąć wszystkie Jego złote myśli zawarte w wierszach, encyklikach, książkach. Trudno policzyć szkoły, których jest Patronem, pomniki, na których jest Jego sylwetka, czy tablice pamiątkowe w kościołach w całej Polsce. Polacy pamiętają o tym, by składać mu hołd.

Niezapomniane koncerty, cudownie śpiewane przez najlepszych piosenkarzy teksty piosenek, to chwile, minuty, godziny uniesienia i uduchowienia. Polacy potrafili uczcić Wielkość Papieża. Wznosili okazałe ołtarze, ukwiecone kwiatami i flagami. Dumni jesteśmy z Polskiego Papieża, który przewodził światu w latach 1978-2005. Nieprzerwanie, bez skorzystania z emerytury.

Skąd czerpał siły, aby tak odpowiedzialnie i pięknie prowadzić wierzących i niewierzących do Boga Ojca latach 1978-2005? On się modlił w skupieniu, z pokorą, jakby nikogo nie widział. Potrafił skupić się na rozmowie
z Bogiem, Matka Boską, przytulając twarz do Krzyża. Potrafił rozmawiać z młodzieżą, żartować, śpiewać ukochaną pieśń oazową Barkę.

I pamiętam, jak w kwietniu 1989 roku byłam z maleńką wówczas córką, dwoma synami i mężem na spotkaniu z Papieżem w Łomży i jak bardzo głęboko je przeżywałam. Nie udało mi się przybliżyć do niego na odległość dłoni, ale uczestniczyłam w Mszy Świętej prowadzonej przez Jana Pawła II, przyjęłam Komunię Świętą. Mam Barkę w uszach, śpiewaną przez zgromadzony wówczas tłum ludzi. Moje dzieci zapatrzone były w helikopter, którym przybył nasz Papież do Łomży. To była dla nich największa frajda. A także bieg do pociągu, aby znaleźć miejsce i dojechać do Ostrołęki. Pamiętam, ze PKP zafundowało pielgrzymom przejazd trasą Ostrołęka-Łomża.

Niezapomnianie wrażenie zrobił na mnie Grób Papieża w Bazylice Świętego Piotra w Rzymie. W upalny dzień będąc w długiej niezliczonej gromadzie pielgrzymów, szłam w ciszy do miejsca spoczynku Papieża. Tylko na chwilę przyklękłam, położyłam na płycie medalik na złotym łańcuszku, pomodliłam się w intencji moich najbliższych… Co ja wtedy czułam? O czym wtedy myślałam? Byłam bardzo uduchowiona, jakaś radosna
i szczęśliwa, że mogłam zgiąć kolana przy grobie Wielkiego Nauczyciela. Mam pamiątkowe zdjęcie grobu Papieża. Niezwykłe wrażenie wywarła na mnie Kaplica Sykstyńska i przepiękne freski wykonane ręką mistrza Michała Anioła. W czasie jej zwiedzania czułam ducha nieżyjącego Papieża. Był to lipiec 2007 roku. Prze okna widziałam piękne ogrody.

On był naszym Cudownym Ojcem, któremu kłaniał się świat, którego witano entuzjastycznie i płakano, gdy się żegnał.

Każdy z nas ma w sercu i umyśle Papieża – Polaka. Każdy radował się z Jego Pielgrzymek do Polski. Każdy płakał, jak odlatywał do Rzymu. I… postanawiał poprawę swego postępowania. Ale po kilku dniach znów wchodził w to kółko codzienności, nie pamiętając o postanowieniu. Tak jakoś ulegamy nastrojom, potem zaczynamy tkwić się w piekle współczesności.

Gdy ciężko, chwyć różaniec, do tej modlitwy zachęcał JP II.

Przez wiele lat pracowałam z młodzieżą szkół średnich. I w chwilach załamania z powodu ich lenistwa do nauki, aby zmusić ich do wykonywania szkolnych zadań, cytowałam słowa Papieża: “Każdy ma swoje Westerplatte. Pamiętajcie… wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali.”

Dnia 2 kwietnia 2005 roku wysyłali SMS-y z prośba o modlitwę, o życie. W ZSZ nr 3 w Ostrołęce Patronem jest Kardynał Stefan Wyszyński. W święto szkoły co roku organizowane są uroczyste akademie upamiętniające ich życie i działalność dla Kościoła i dla szerzenia wiary w Boga.

Mój uczeń po maturze poszedł do seminarium duchownego. Po jego ukończeniu zaprosił na Mszę prymicyjną. Byłam. Zapamiętałam motto, które widniało na zaproszeniu na to uroczyste przyjęcie:

Miłość mi wszystko wyjaśniła,
Miłość mi wszystko rozwiązała.
Dlatego uwielbiam tę Miłość,
Gdziekolwiek by przebywała” (…)

Słowa Jana Pawła „rozrastają” się we mnie, pomagają nie lękać się niczego, iść z pielgrzymką wiary. Bo z miłością można dojść najdalej. Wiem, że trzeba iść szlakiem wytyczonym przez Boga i przez naszego Papieża.

W moim domu w rocznicę śmierci Papieża wystawiamy w okno portret Papieża, na co dzień jest w widocznym miejscu. Mam sporo książek o nim, wywiady z nim, teksty jego były też do analizy na maturalnym egzaminie
z języka polskiego m.in. O Bogurodzicy, tożsamości narodowej, o tym, by łączyć się, a nie dzielić.”

Do refleksji żony Anny dołącza swoje przemyślenia Jan Nosek, również emerytowany nauczyciel.

„Był 1978, wyjechaliśmy do Olsztyna na chrzest siostrzeńca mojej żony. Było nas sześć osób. Podczas obiadu usłyszałem radiowy komunikat, że Papieżem został Polak Karol Wojtyła. Jako szary obywatel PRL-u byłem dumny, że mój rodak został Papieżem.

Często wspominam pielgrzymkę Ojca Świętego do Polski, w czasie której odwiedził Łomżę. Na spotkanie
z Papieżem pojechaliśmy dodatkowym pociągiem. W pociągu ogromny ścisk, a my z trójką dzieci. Córka miała niecałe trzy lata. Trudno wyrazić słowami uczucia, jakie wtedy nam towarzyszyły. Na pewno byliśmy wzruszeni, wielu pielgrzymów ocierało łzy. Powrót do domu był radosny, jakbyśmy wcześniej dostali coś wyjątkowego.
A i ludzie byli dla siebie mili i uprzejmi. Żal, że nie jest tak w życiu codziennym. Świat byłby przyjazny.

Na każdą pielgrzymkę Ojca Świętego do Polski czekaliśmy z tęsknotą. Jego obecność dodawała otuchy, dawała bezpieczeństwo. Czułem się jak dziecko, do którego przybywa Ojciec i już nic złego nie może się wydarzyć. Dni pobytu Papieża mijały błyskawicznie, wyjazdy były opłakane. Patrzyłem na lecący samolot, którym oddalał się nasz Papież, a w sercu pojawiała się pustka, żal, jakbym stracił coś bardzo cennego.

Największym przeżyciem była dla mnie śmierć Papieża. Rodził się we mnie bunt, żal do Boga, że nie zostawił nam Ojca Świętego jeszcze na kilka lat. Zawsze mam Go w pamięci jak kogoś bliskiego.”

Ojciec Zbigniew Dykiel ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny, posługujący w ośrodku rekolekcyjnym
w Bąblinie k.Poznania podzielił się swoim świadectwem więzi z Janem Pawłem II.

“Czas jest najlepszym światłem, który oświetla to co było i to, co się pragnie przywołać w pamięci. Pamięć oświetlona czasem pomaga mi zobaczyć to co najgłębsze, co najwartościowsze i to co mnie będzie prowadziło przez moje codzienne życie. A oświetlam czasem postać Jana Pawła II. Postać Ojca świetego, która przez 27 lat była wsparciem i drogowskazem na drodze mojej wiary ku pełni życia w Chrystusie.

Wspominam spotkania z Ojcem świetym, te w czasie pielgrzymek do Polski oraz na placu św. Piotra i w Castel Gandolfo. I widzę człowieka w bieli, który dzielił się swoją wiarą ze mną i z drugim człowiekiem. Wiarą, która widziała w każdym człowieku brata i pielgrzyma w codziennej wędrówce.

Otwieram teksty Jana Pawła II i razem z Nim wędruję i ubogacam się słowami tam zawartymi. Te słowa są moim codziennym pokarmem, które umacniają mnie w moim codziennym życiu. Dodają mi siły aby każdego dnia BYĆ. Spoglądam na Jana Pawła II oświetlonego światłem czasu i widzę Człowieka, który żył w obecności Boga. Ojciec świety był pewnym, że to Bóg prowadzi Go przez każdy dzień. Był świadomym obecności Boga z którym rozmawiał w modlitwie łączności. Z tej modlitwy łączności emanowało codzienne dzielenie się doświadczeniem Boga. I dlatego Jan Paweł II swoim codziennym życiem ukazywał Boga, który jest naszym Ojcem.

Spoglądając na Jana Pawła II widzę Człowieka, który w Totus Tuus zaufał całkowicie Maryi, która ukazywała Mu swojego Syna Jezusa i rozświetlała drogę Jego wiary. Widzę Człowieka, który polecał się pośrednictwu świętych, tych, którzy przeszli przez życie i nie bali się i otworzyli drzwi swoich serc dla Chrystusa. I widzę Człowieka, który żył w obecności spotkania z drugim człowiekiem. Ojciec św. z każdym spotkanym człowiekiem dzielił się swoim doświadczeniem wiary i ubogacał się darem serca drugiego człowieka. Jan Paweł II ubogacony spotkaniem z Bogiem zauważał każdego człowieka w jego tu i teraz. Człowieka, który szukał siebie i był niespokojnym aż nie spocznie w Bogu. I dlatego Jan Paweł II wskazywał Chrystusa, który jest drzwiami prowadzącymi do Boga.
I dlatego biorąc za rękę każdego człowieka pomagał mu otworzyć te drzwi aby z ufnym sercem podążał w otwarte ramiona oczekującego Boga i Ojca każdego z żyjących.

Wspominając Jana Pawła II pojawia się mi przed oczyma następujący obraz: Jan Paweł II zasłuchany w głos Boga wędruje ze swoją codzienną posługą modlitwy i słowa do każdego w danym dniu spotkanego człowieka. A każdy człowiek spotykając się z Janem Pawłem II doświadcza, że to tutaj i teraz zatrzymało się na chwilę. I trwając w obecności spotkania doświadcza, że jest to Czas i Miejsce pochylenia się Boga nad ludzkim losem. I jest to czas umocnienia, aby dalej wędrować przez codzienność ku tej Pełni, której się w tym spotkaniu doświadczyło.

Spoglądając na Jana Pawła II widzę Człowieka, który uśmiechniętym sercem mówił mi aby otworzył drzwi mojego serca dla Chrystusa. Abym nie lękał się, ale abym ufnie z Chrystusem wypłynął na głębie mojego życia.
A Chrystus będzie mnie prowadził drogą mojego życia aż zobaczę to czego oko nie widziało i usłyszę to czego ucho nie słyszało.”

„Twoje pytanie à propos kanonizacji bł. Jana Pawła II ścięło mnie z nóg. Wstyd mi się przyznać ale całkiem o tym zapomniałam. Tutejsze media, głownie radio bo telewizji nie oglądam, nie poruszają tematu no może poza podaniem daty kanonizacji jeszcze w zeszłym roku.” – Wyznała ze wstydem poznana w ubiegłym roku na Światowym Zjeździe Nauczycieli Polonijnych w Ostródzie przemiła Monika, nauczycielka wychowania przedszkolnego, mieszkająca w samym sercu Paryża, dodając, że parafie, w tym polskie, organizują pielgrzymki do Rzymu. Ponadto, można uczestniczyć w wykładach wokół życia, nauczania czy świętości Naszego Papieża.

Do 27 kwietnia mamy równy miesiąc. Co zrobić tego dnia? Jak się przygotować?

9 lat temu w momencie śmierci Papieża zdałam sobie sprawę, że nie wszędzie był tak kochany jak w Polsce. Przebywałam wówczas w hotelu w Paryżu. Zaskoczyła mnie obojętność ludzi. Światełko w moim oknie było jedynym w okolicy. Ale przecież nie o wylewność uczuć chodzi! Chodzi o czyste serca ciągle zbliżające się do Chrystusa. Dlatego gadżety są przydatne ale nas nie zbawią. No i o tej właśnie drodze ku Niebu wiele mówił nam Papież. Swoim życiem dał piękne świadectwo bezgranicznego oddania się Bogu nie pomijając przy tym Maryi.
Dla Niej miał szczególne miejsce w sercu i to do Niej zwracał się w trudnych momentach życia.

Bł. Jan Paweł II cudownie pisał o narzeczeństwie, miłości małżeńskiej i o rodzinie a w niej o roli kobiety. […] “Kobieta nie może odnaleźć siebie inaczej, jak tylko obdarowując miłością innych.” […] Dawać znaczy więcej niż brać choć to wcale nie jest tak popularne jak myślałam. To trudne bo miłość nie jest cukierkowa ale niezmiernie wymagająca!

27 kwietnia jadę z rodziną do Metz na Pierwszą Komunię bratanicy męża. W niedzielę Miłosierdzia Bożego, ustanowioną przez Naszego Papieża, 7-letnia Jeanne przyjmie Pana Jezusa do swego serca. Czeka na ten dzień z wielką radością a my razem z nią!”

Do refleksji sympatyków portalu dołączmy jeszcze kolejny wiersz wspomnianego wcześniej ostrołęckiego poety Ryszarda Makowskiego.

“dzięki Ci Polsko za Twego Syna,
Jego przyjaciół i Jego dom.
dzięki za wszystko co tak ukochał
i w testamencie swoim wspominał,
zanim podążył przed Boga tron”.

Spisała: Bożena Chojnacka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *