DPS
No Comments

„A daytrip outside of Boston”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Odrestaurowana tama.

Odrestaurowana tama.

Wiosna podobno dotarła już do Massachusetts. Ruszamy na poszukiwania. Podróż za miasto, długi spacer po lesie, rower, minitrekking, wspinaczka, a może piknik? I dokąd się wybrać? Noanet Woodlands to jedno z wielu miejsc, gdzie warto spędzić słoneczne popołudnie. Przy okazji – kryje kilka ciekawych historii.

Ze stolicy Massachusetts do Dover i Noanet Woods dojedziemy w zaledwie pół godziny, bez korków. Posesje
w Dover wyglądają filmowo – mógłby tu zamieszkać Wielki Gatsby. Na szlaku mijają nas uśmiechnięci mieszkańcy okolic z szczęśliwymi psami. Godzina łagodnej wspinaczki z parkingu Caryl Park w Dover – i już ze szczytu Noanet (387 stóp) można podziwiać w oddali panoramę Bostonu.

Noanet Woodlands to 695 akrów zieleni i zaskakująco cichy las. Od czasu do czasu śpiew ptaków, wiatr i żadnych oznak cywilizacji, a właściwie tylko jedna – ze skał Noanet Peak widać w oddali (20 mil) unoszącą się na horyzoncie i rozmytą w obłokach linię bostońskich drapaczy chmur, niczym Szmaragdowe Miasto z Krainy Oz. Poza wyjątkowo gorącym dziś słońcem i sporadycznymi pączkami na drzewach, niestety również żadnych oznak wiosny…

Noanet Woods - dawne miejsce Natick Indians

Noanet Woods – dawne miejsce Natick Indians

Czyżby ślady dinozaurów - w Massachusetts to całkiem możliwe.

Czyżby ślady dinozaurów – w Massachusetts to całkiem możliwe.

Szczyt Woodlands otrzymał swoje imię od wodza Indian Natick, którzy obozowali, polowali i poławiali ryby
w lasach Noanet. Natick było pierwszym miastem-osadą tak zwanych modlących się Indian, którzy trwali i adaptowali się do nowych okoliczności w erze kolonistów „pod skrzydłami” chrześcijańskiego nowoangielskiego misjonarza Johna Elliota. Eliot głosił kazania w języku Massachusetts, wydał nawet w tym języku Biblię. Modlący się po chrześcijańsku Indianie nie uniknęli, niestety, późniejszego (czasy wojny Króla Filipa) zesłania przez swych braci
w wierze na wyspę Deer i częściowego wyginięcia z powodu trudnych warunków. Elliot próbował bronić podopiecznych, ale były to już czasy, gdy w Massachusetts nie było dobrze wstawiać się za rdzennymi mieszkańcami kontynentu. Niektóre z tamtych grup Indian przetrwały jednak i istnieją do dziś; społeczność Natick jest jedną z nich.

Szlaki w Noanet Woodlands są niedługie, nie bardzo męczące i całkiem malownicze; jak najbardziej nadają się na początek ciepłego sezonu. Zejście ze szczytu szlakiem czerwonym doprowadzi nas, na przykład, do pozostałości XIX-wiecznego młyna wodnego – o tyle osobliwego, że służył nie do mielenia mąki na chleb, ale… do prasowania żelaza, którego z kolei używano do wyrobu beczek, talerzy itd. Dziś nie można już, niestety, oglądać gigantycznego (36 stóp) młyńskiego koła, ale można wyobrażać sobie jego rozmiary na podstawie wielkości kamiennej tamy (24 stopy). Mały „wodospad”, jaki tworzy, wygląda efektownie, podobnie jak cała okolica młyna
i jest świetną atrakcją wycieczki, szczególnie dla dzieci, ale trzeba uważać na stromy uskok tuż przy barierce.

Pozostałości XIX-wiecznego młyna.

Pozostałości XIX-wiecznego młyna.

Młyńską Farmę, wraz z pozostałościami młyna, kupiła w 1923 roku panna Amelia Peabody – postać, jakich mało. To znaczy, w amerykańskiej historii sporo, ale w polskiej nie tak wiele (a może o nich nie wiemy?). Bostońska artystka rzeźbiarka i ceramiczka, mecenas sztuki, filantropka, hodowca koni, pasjonatka nowych technologii,
w 1948 roku wybudowała w Dover jeden z pierwszych na świecie domów zasilanych energią słoneczną; była to również jej pracownia artystyczna, którą odwiedziło setki naukowców. W 1954 roku odrestaurowała młyńską tamę, zniszczoną przez powódź, i to właśnie jej zawdzięczamy dzisiejszy widok młyna. Wśród pasji Amelii było też rolnictwo, eksperymenty architektoniczne, rekreacja i pozyskiwanie rekreacyjnych terenów, hodowla bydła i owiec, ochrona gruntów… Ufundowała m.in. znaną klinikę weterynaryjną i pozostawiła po sobie fundację, która dofinansowuje artystyczne i rekreacyjne projekty. W czasie I i II wojny światowej pracowała dla Amerykańskiego Czerwonego Krzyża z weteranami wojennymi, m.in. prowadząc z nimi zajęcia artystyczne. Anonimowo wspierała finansowo wiele instytucji i osób. Pozyskane przez siebie ziemie zostawiła The Trustees of Reservations – organizacji, opiekującej się w Masachusetts zabytkami przyrody i terenami rekreacyjnymi, parkami, jeziorami, wzgórzami, śladami lodowców i dinozaurów, kamiennymi murami kolonialnych farmerów, osadami Mohikanów – łącznie ponad setką „specjalnych miejsc”, do których należy również Noanet Woodlands.

Charakterystyczne dla lasów MA skały.

Charakterystyczne dla lasów MA skały.

Kiedy zestarzała się i nie mogła już jeździć konno, Amelia Peabody lubiła podobno patrzeć na innych galopujących po okolicy i cieszyło ją bardzo, że eksplorują lasy, pola i skaliste wzgórza w pobliżu farmy w Dover. Krótko przed śmiercią spojrzała ponoć przez okno swojej farmy na las i wyszeptała: „Wspaniały dzień!”.

A nasz też był całkiem, całkiem.

Tekst i zdjęcia: Lidia Gruse

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *