DPS
No Comments

Przejście dla bostońskich kaczek!

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Pan i Pani Mallard znaleźli w końcu idealne miejsce do osiedlenia się i wychowania dzieci… najstarszy bostoński park! „Make Way for the Ducklings” to klasyka amerykańskiej literatury dziecięcej i najbardziej znana książka w Bostonie. Historia kaczej rodziny z Public Garden po raz pierwszy ukazała się w 1941 r. i do dziś świetnie się sprzedaje. Rzeźba z brązu, przedstawiająca bohaterów książki, jest popularną atrakcją bostońskiego parku. Co roku w maju w Bostonie odbywa się też Duckling Day – dziecięca parada kaczek.

Parada Duckling Day 2014

Parada Duckling Day 2014

Duckling Day Parade w Boston Public Garden

Duckling Day Parade w Boston Public Garden

Za pięknie napisaną i zilustrowaną opowieść Robert McCloskey otrzymał w 1942 r. medal Caldecott (prestiżowa coroczna nagroda dla ilustratora „najbardziej wyróżniającej się amerykańskiej picture book”). Była to już jego druga książka dla dzieci (wiek czytelnika: 5-8 lat). Jako student Vesper George Art School w latach 30., nieśmiały chłopak z Ohio, Mc Closkey, spędzał dużo czasu w bostońskim parku, szkicując i karmiąc kaczki – i właśnie tu postanowił uczynić je bohaterkami swojej opowieści dla dzieci. Zmotywowała go także zasłyszana historia o kaczej rodzinie, która wstrzymała ruch uliczny na Beacon Street. Podobno kilka takich historii trafiło do lokalnej prasy.

Stworzenie ilustracji do opowieści nie było jednak łatwe. Choć rysowanie nie sprawiało mu trudności, po jakimś czasie Robert McCloskey doszedł do wniosku, że nie umie rysować kaczek,
a ponadto – nie umie myśleć jak kaczka! Podjął więc poważne „kacze” studia: przez dwa następne lata zgłębiał życie i zwyczaje ptaków w American Museum of Natural History w Nowym Jorku. Mało tego, zakupił kaczki, które trzymał w swoim wynajętym apartamencie w Greenwich Village w kabinie prysznicowej (oczywiście rozbiegały się często po całym mieszkaniu, a artysta biegał za nimi ze szkicownikiem i z chusteczkami).

Każdy rodzic musi mieć obowiązkowo zdjęcie swojej pociechy na kaczce...

Każdy rodzic musi mieć obowiązkowo zdjęcie swojej pociechy na kaczce…

i oczywiście zdjęcie podczas Duckling Day

i oczywiście zdjęcie podczas Duckling Day

Państwo Mallard z książki Roberta McCloskey długo szukają właściwego miejsca dla siebie i swoich przyszłych dzieci. A kiedy w końcu znajdują je w Bostonie i dzieci (Jack, Kack, Lack, Mack, Nack, Oack, Pack i Quack) przychodzą na świat, historia przyjmuje nieoczekiwany obrót… By nie zdradzać wszystkich szczegółów, powiem tylko, że duży w niej udział ma pewien przyjazny bostoński policjant i inni dorośli, którzy pomagają wstrzymać ruch uliczny, by kaczątka mogły spokojnie przemaszerować przez miasto.

Oryginalna okładka książki

Oryginalna okładka książki

Pomimo krytycznych głosów pod adresem fabuły – na które autor „Make Way…” odpowiadał, że przede wszystkim jest ilustratorem, a dopiero potem pisarzem – książka zdobyła w całej Ameryce ogromny rozgłos. Dorośli czytelnicy oczywiście zajmowali się również takimi kwestiami, jak tradycyjny amerykański model rodziny z lat 40. (rodzina państwa Mallard została uznana za nietradycyjną, ze względu na rolę, jaką odgrywa w niej pani Mallard) czy zasadność samotnej podróży pana Mallarda wkrótce po urodzeniu się jego dzieci (zainteresowani mogą doczytać, że to akurat „samcze” zachowanie jest rzeczywiście bardzo charakterystyczne dla kaczek). Dla bostończyków na zawsze pozostała „ich książką”, o ich mieście, jego wrażliwych i dystyngowanych mieszkańcach i najpiękniejszym parku, w którym z okazji jego 150-lecia postawiono rzeźbę z brązu przedstawiającą Mrs Mallard i jej pociechy.

Książka, jak wiele innych klasycznych pozycji amerykańskiej literatury dla dzieci, nie została jeszcze przetłumaczona na polski. Szkoda, bo według wielu literaturoznawców i rodziców jest to opowieść kształtująca wrażliwość i wyobraźnię, bezpretensjonalna i wartościowa. Znawczyni literatury dziecięcej Anita Silvey umieściła ją w swojej książce „100 Best Books for Children” (którą przy okazji polecam jako lekturę dla rodziców dwujęzycznych dzieci). Czarno-białe, a właściwie brązowo-białe (bo druk kolorowej książki byłby dla poczatkującego autora za drogi!) nagrodzone ilustracje pozwalają dzieciom na własne „kolorowanie” historii; widoki Bostonu „z lotu ptaka” mają artystyczny charakter i odwołują się do dziecięcych marzeń o lataniu, kaczki są zabawne i mają mnóstwo wdzięku, a sposób opowiadania utrzymuje uwagę małego czytelnika i zaskakuje dorosłego.

A jako że historia lubi się powtarzać, pewna kacza rodzina z Waszyngtonu również trafiła do gazet, a sama widziałam w zeszłym roku pewnego popołudnia przejście rodziny kaczek przez autostradę. I nie była to parada przebierańców, jak podczas Duckling Day, które co roku odbywa się wiosną, w okolicach amerykańskiego Dnia Mamy (11 maja), w bostońskim Public Garden. Zdarzyło się to w Wakefield – najprawdziwsze ptaki niespiesznie dreptały tuż przed maską samochodu, za którym stanął cały sznurek aut. Jeden z kierowców wyszedł nawet sprawdzić, czy przypadkiem nie potrzebują pomocy (a przynajmniej taką motywację mu przypisuję). Kaczki spokojnie przemaszerowały z jednej strony autostrady na drugą i gdy zniknęły w szuwarach nad stawem, ruch uliczny został przywrócony. Od razu wiadomo, że jesteśmy pod Bostonem!

Pani Mallard z dziećmi w Bostonie

Pani Mallard z dziećmi w Bostonie

Prawdziwa kacza rodzina w kwitnącym Public Garden-1

Prawdziwa kacza rodzina w kwitnącym Public Garden-1

Filmowa wersja książki Roberta McCloskey (Caldecott Literature Series):
http://video.nhptv.org/video/1688004705/

Tekst i zdjęcia: Lidia Gruse

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *