DPS
No Comments

Polonijne “Siłaczki”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Wielu naszych czytelników z Polski kojarzy sobie polską szkołę w USA z jej odpowiednikiem w ojczyźnie. Czasem w bezpośrednich rozmowach lub fejsbukowych dialogach padają pytania
o określone lekcje, ilość godzin czy nawet czasem o możliwość zatrudnienia w polskiej placówce (kilka razy zdarzyło się, że dostaliśmy na adres e-mail redakcji CV wieloletniego nauczyciela z Polsce, który poszukiwał pracy w zawodzie, a po jej znalezieniu był zdecydowany przenieść się za ocean).

Zwykle w takich przypadkach wyjaśniamy, że polska szkoła w USA to tylko kilka godzin (3 lub 4) w soboty, choć czasem w niektórych placówkach zdarzają się również lekcje w piątki wieczór.
I że zajęcia lekcyjne nie są podobne polskim, dzieci nie uczą się tych samych przedmiotów co uczniowie w Polsce. Tu podstawę stanowi język polski, historia i geografia, często również katecheza.

Polska szkoła w Stanach nie stanowi głównego źródła utrzymania pracujących w niej nauczycieli, zwykle w ciągu tygodnia chodzą oni do innej pracy, która zapewnia im byt.
Praca z polonijnymi dziećmi to najczęściej ich pasja i to właśnie ona stanowi w dużej mierze o sukcesie w nauczaniu kolejnych pokoleń młodych Polaków. Napędza ich kreatywność, chęć działania, poszukiwania nowych form nauczania, nowych narzędzi, a przede wszystkim ogromną sympatię do dzieci. To widać przynajmniej w większości placówek, z którymi mieliśmy przyjemność się zetknąć.

Na pytanie, co daje Ci największą radość w swojej pracy polonijnego nauczyciela, padały odpowiedzi takie jak: przekazywanie wiedzy i możliwość oglądania efektów tej pracy, poczucie ważności takich działań, poczucie spełnienia, sympatia dzieci.

Podobne odpowiedzi podawali uczestnicy zjazdu polonijnych nauczycieli w Nowym Jorku.

Realizacja: Marta Kustek, Marcin Kapron

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *