DPS

Klub Młodych Literatów: “Chciałabym zostać pisarką…”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Karolina Bzowska w ulubionej księgarni Barnes&Nobles

Karolina Bzowska w ulubionej księgarni Barnes&Nobles

Z Karoliną Bzowską, 14-letnią uczennicą Szkolnego Punktu Konsultacyjnego przy Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku, spotkałyśmy się w księgarni Barnes & Noble. To tutaj Karolina najchętniej pisze swoje teksty. Inspiruje ją atmosfera księgarni. Nie ma miejsca przy stoliku, więc Karolina siada na podłodze
i przegląda wybraną książkę. Potem zaczynamy rozmowę.

Karolina, jak to się stało, że zaczęłaś pisać teksty poza obowiązkowymi pracami do szkoły?

Zainspirował mnie film o nastolatce, która uważała, że życie na co dzień nie jest nudne. Postanowiłam pisać pamiętnik i zwracać w nim uwagę na ciekawe zdarzenia w tygodniu.

Urodziłaś się w Nowym Jorku. Chodzisz od początku edukacji do dwóch szkół: polskiej
i amerykańskiej. W jakim języku zaczęłaś pisać pamiętnik?

Po angielsku. Ale w czasie wakacji w Polsce pisałam po polsku. Po powrocie do Stanów częściowo też.

Nadal piszesz pamiętnik?

Tak. Wtedy uwalniam emocje. Łatwiej jest mi się z nimi uporać. Pamiętnik jest trochę jak worek treningowy.

Od kilku lat wysyłasz wiersze, prozę i prozę poetycką na pozaszkolne konkursy. Piszesz je tylko w języku polskim. Otrzymujesz nagrody. W 2012 i 2013 roku, w XXVIII i XXIX Konkursie Literackiej Twórczości Dzieci i Młodzieży w Słupsku, dostałaś wyróżnienie za wiersze: “Brzydki mak”, “Letni spacer”, “ Moje leniuchowanie.” W 2014r. otrzymałaś pierwsze miejsce w jednej z kategorii w Konkursie Świątecznym zorganizowanym przez portal DobraPolskaSzkola.com Od pisania pamiętnika do wysyłania tekstów na konkursy literackie to trochę daleka droga.

Tak, trochę. W piątej klasie, w polskiej szkole, zachęciła mnie do tego nauczycielka języka polskiego, czytając moje prace domowe. Rodzice poparli ten pomysł.

Nie zawsze teksty, które wysyłasz na konkursy, są nagradzane.

Tak. To prawda. Nie muszę ciągle wygrywać. Dużo ludzi pisze bardzo dobrze.

Chciałabyś zostać poetką, pisarką?

Tak. Ale chciałabym też mieć inny zawód, żebym nigdy nie musiała pisać na siłę.

Czym jest dla Ciebie pisanie wierszy?

Czuję, jakby wtedy dość szybko moje myśli przechodziły do innych osób. Nad napisanymi tekstami ludzie bardziej się zastanawiają. Można je lepiej analizować.

A lubisz mówić?

Tak! Ale najlepiej po szkole. Lubię mówić, głośno czytać, lubię aktorstwo, lubię dramaty.

Skąd czerpiesz inspiracje do pisania tekstów?

Kiedy jestem w Polsce, to przede wszystkim z przyrody. Dostrzegam tam w wakacje to, czego nie widzę przez cały rok w Nowym Jorku. A tutaj inspiruje mnie wielkie miasto, do którego jestem przywiązana na co dzień.

Co jeszcze wydaje Ci się inne w Polsce?

Lubię chodzić tam w gości. Jestem wszędzie traktowana jak rodzina. W Nowym Jorku ludzie nie są tak zjednoczeni.

Jakie jest twoje ulubione, wymarzone miejsce?

To wyspa pośrodku oceanu, między Polską a Stanami. Z dużą ilością trawy, kwiatów, z małym domkiem.
A trochę dalej kawałek Manhattanu, żółte taksówki, tłum. I rodzina, przyjaciele z Nowego Jorku, z Polski.

Na jakie tematy najbardziej lubisz pisać?

Lubię pisać o ludziach. Każdy ma jakąś przeszłość, historię. Jest jak książka. Czasem otwarta, czasem tylko trochę. Każdy ma swoje sekrety. Człowiek się nie otworzy, dopóki nie zaufa. Każdy ma w sobie piękno, złość, gniew.

Jak to jest, że jednej osobie ufasz, a drugiej nie?

Człowiek musi udowodnić, że jest w nim piękno. Jeśli jeden czlowiek znajdzie klucz do drugiego, to ten drugi też już ma ten klucz.

Karolinko, czy myślisz, że znalazłam do Ciebie klucz?

Tak, bo ja go znalazłam do Pani.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Irena Biały
Zdjęcie: Malgorzata Bzowska

****

Znajoma Ulica i Stary Skarb

Późny wieczór,
lecz niczego nie trzeba się bać.
Długa ulica,
lecz nie ma strachów.
Sporo czasu minęło,
lecz dalej wydaje się ta sama,

pełno ludzi i latarnie.
Patrzę na księżyc, błyszczący na niebie,
jest niezwykła pełnia.
Czuję magię w powietrzu,
jakby księżyc chciał mi coś powiedzieć.
Obserwuję poświatę, która pada
na twardy asfalt.

Idę dalej,
wspominajac swoje dzieciństwo,
stare, zardzewiałe, ceglane budynki,
starodawne, zamknięte kawiarenki
i czuję się jak w domu.
To samo powietrze,
ci sami ludzie przy straganach,
ta sama, znajoma ulica.

Przesuwam palcem po książkach,
Ustawionych na straganie.
Są zakurzone i szorstkie,
lecz nie zwracam na to uwagi.
Nagle natrafiam na guziki.
Odwracam się i widzę
promienne światło księżyca,
wskazujace na starodawną maszynę do pisania.

To najstarsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałam,
lecz jest piękna.
Ma delikatne guziki i kiedy próbuję
na niej pisać,czuję,
jakby była zrobiona specialnie dla mnie.
Widać, że ma bogatą historię.
Wyobrażam sobie, ilu wielkich pisarzy
Wystukiwało na niej swoje opowieści,
ile wielkich dzieł stworzono,
ile wyobraźni umocniono.
To nie jest zwykły komputer,
ona ma wielką moc.

Znajoma ulica, magiczny wieczór
i stara maszyna – stary skarb.


****
Moje leniuchowanie

Wieczór wita mnie w szybkim tempie.
Samolot, który widzę przez okno,
w granacie nieba mnie pozdrawia.
Rozłożone na biurku książki
domagają się porządku.
Komputer próbuje leniuchować,
drukarka protestuje.
Mówią, że je przemęczam
– a czas nieubłaganie leci.
Zeszyt daje mi do zrozumienia,
że nie doczeka się na zadanie.
Dostrzegam nadchodzącą noc,
która zaprasza mnie do snu.
Wiem też,że wkrótce przymknę oczy,
bo zmęczenie bierze nade mną górę.
Zasnę i przeniosę się w krainę marzeń,
by nabrać choć trochę sił
na następny dzień.
Rano wita mnie ukochane miasto
i zaprasza do udziału
w swym szalonym pędzie.
Idę przez park i dołączam
do rudych wiewiórek,
które delikatnie proszą
o chwilę zabawy.
Czas ucieka, a ja biegnę,
by nie spóźnić się do szkoły
i z usmiechem witam
nadchodzący słońca blask…


***

Jak uciec od jajecznicy

Wszyscy na świecie mają marzenia.
Niektóre są małe, a inne wielkie.
Marzenia są jak małe jajka – zdrowe i śliskie.
Gdy jajko upadnie, potłucze się,
to jakbyśmy stracili nadzieję
na spełnienie marzenia.

Ale nie trzeba się poddawać.
Nikt z nas nie ma tylko jednego marzenia.
Jednak najgłębiej chowa w sercu to jedyne
i bardzo chce, żeby się spełniło.
To marzenie jest żółtkiem jajka.
Każdy powinien próbować je spełnić.

Lecz kiedy nie wierzysz w siebie
i w to swoje marzenie,
oddalasz się bardzo od żółtka
i w końcu zobaczysz … jajecznicę.

Właśnie ja próbuję dotrzeć do mojego żółtka.
Marzę, aby zostać pisarką,
bo to jest na pewno moje żółtko.
I nie poddam się, choćby nie wiem co!


***

Letni spacer

Złociste słońce swieciło nad piękną okolicą. Poszłam z kuzynką do lasu na jagody. Patrząc na kolorowe kwiatki i piękne zielone liscie widać było, że to już lato. Na widok błyszczącego strumienia można było się rozpłakać. Dziki, węże i żaby chodzące po polach i drzewach szukają swojego obiadu.

Dalej widzę starego dziadka i babcię, oboje sobie siedzą na ganku i uśmiechają się do siebie. Przy budzie leży sobie pies z kotem, też się usmiechają. Dzieci bawią się w berka, widać jak bardzo cieszą się nadejściem upragnionych wakacji.

Każde żywe stworzenie cieszy się latem, słońcem i życiem. Patrząc na to wszystko moje serce się uśmiecha i czuję się jak w raju.
Mówie do kuzynki – jak tu pięknie! Nie potrzeba nam dużych miast, wieżowców, ogromych tłumów ludzi, wystarczy spojrzeć tutaj, na tę spokojną okolicę, a naprawdę każde żywe serce poczuje spokój i głęboką radość.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *