DPS

“Ludzka Tożsamość” – propozycja również dla licealistów i studentów

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Christopher Vened Szwaja

Christopher Vened Szwaja

Rozmowa z Christopherem Vened Szwają, pisarzem-performerem, który pracował w Teatrze Pantomimy Henryka Tomaszewskiego we Wrocławiu. W USA od 1984 roku, obecnie mieszka w Los Angeles.
27 września będzie pierwszy raz występować na największym na świecie festiwalu monodramów United Solo z „Human Identity” (Ludzka Tożsamość) w Nowym Jorku. Nasz rozmówca zdradza, że jego amerykańska żona, Rebecca, nauczyła się trochę mówić po polsku. „Nawet chce ze mną rozmawiać w naszym języku, tylko, że ja nie mam cierpliwości” – zwierza się. Dla relaksu razem jeżdżą na rowerach
i biegają w parku.

Jak żyje się Polakowi – aktorowi w Los Angeles?

W moim przypadku odpowiedź nie jest prosta, bo ja nie prowadziłem życia jako aktor w Los Angeles, ale jako instruktor ruchu, nauczyciel aktorstwa, choreograf i reżyser teatralny, a także pisarz. Do aktorstwa wróciłem jako aktor-mim monodramatu „Human Identity” (Ludzka Tożsamość), który sam napisałem. Pisząc ten monodramat, jeszcze nie zamierzałem sam go grać. Nawet szukałem aktora, który, by to zagrał. Ale nie było to łatwe, bo zagranie monodramu wymaga podwójnych umiejętności, aktorskich
i pantomimicznych, granie słowem i ruchem. No, ale wyszło tak, że sam to zagrałem. Najpierw tylko dla przyjaciół i znajomych. Ich aplauz i reakcje przekonały mnie, że powinienem sam to zagrać. Powrót do aktorstwa samego mnie zaskoczył. Ale tego się nie zapomina. W moim przypadku, to tym bardziej, bo chociaż sam nie grałem, uczyłem i reżyserowałem aktorów przez lata. Napisałem przecież podręcznik
o aktorstwie, „In Character”. Ucząc innych sam się uczyłem.

Jak powstała „Ludzka Tożsamość”?

“Ludzka Tożsamość” powstała z inspiracji książką, którą napisałem w 2000 roku pod tytułem „In Character: An Actor’s for Character Development („Interpretacja characteru postaci. Podręcznik aktorski”). Ta książka to praktyczny podręcznik do pracy nad dyspozycjami i aspektami charakteru postaci. Zawiera on metody, zasady, zadania, ćwiczenia i przykłady przydatne do doskonalenia warsztatu i sztuki aktora, interpretowania charakteru postaci. Podczas pisania tej książki, myślałem, że byłoby dobrze zrobić przedstawienie jednego aktora o typowych aspektach, dyspozycjach, i właściwościach ludzkiego charakteru, na bazie idei
i przykładów, jakie wypracowałem w tym podręczniku aktorskim. Ale wtedy do tego nie doszło, odłożyłem to na później, żeby do tego wrócić dopiero dwa lata temu.

Na początku miał to być zabawny skecz?

Nie podchodziłem to tego przedsięwzięcia zbyt ambitnie. Chciałem tylko zrobić zabawny skecz o różnych dyspozycjach, aspektach i rysach charakteru. Pokazać różnorodność, ot tak, dla zabawy, aby tym rozerwać
i rozśmieszać przyjaciół i znajomych w czasie party i na imprezach. Ale z czasem, kiedy przeglądałem „In Character”, zainspirowałem się częścią I „Identity”, aby pójść w innym kierunku. Zainspirowało mnie szczególnie jedno zdanie, które tam kiedyś napisałem: Celem aktorstwa jest penetracja i objawianie ludzkiej tożsamości. Wtedy zacząłem się zastanawiać nad ludzką tożsamością. Kim jestem? Co to znaczy być człowiekiem, stworzeniem, które nie wie jak zostało stworzone, i kto jest jego stwórcą, ale ciągle udaje, że wie kim jest i jak żyć z sensem. No i wtedy podjąłem kwestię ludzkiej tożsamości i zdecydowałem zrobić
o tym sztukę.

Pantomima to wspaniały rodzaj sztuki, który łączy ludzi bez słów. Czy wybrałby się pan ze swoim przedstawieniem do szkół polonijnych?

To zależy jak młodej publiczności. Mój monodramat „Human Identity” jest przeznaczony dla dorosłych
i młodzieży, od 14 lat w górę. Ale nie dla dzieci. To nie to, że jest tam coś niecenzuralnego, ale dzieci, by zbyt wiele z tego niezrozumiały (pociecha w tym, że kiedyś dorosną i będą mogły to sobie zobaczyć później). Niemniej, wiele osób, które widziało moje przedstawienie, mówi, że idealnie byłoby to pokazywać już
w szkołach średnich i collegiach, no i oczywiście, na uniwersytetach. Jest to w dużej mierze przedstawienie edukacyjne.

O ile chodzi o pantomimę, to nie robię pantomimy stricto, a tylko łączę ją ze słowem. Kilku recenzentów dopatrywało się w tym nowej formuły/konwencji teatralnej. Ktoś mnie nazwał mówiącym mimem. Na to wychodzi. Dla mnie to jest całkiem naturalne, no może nienaturalne, bo to konwencja teatralna, ale ma sens. Wypracowałem ten sposób grania na warsztatach i klasach ruchu. Demonstrując ruch i pantomimę wyjaśniałem to słowem w tym samym czasie. Wypowiadałem też podtekst na głos. Stało się to dla mnie naturalne. Nie widziałem problemu dlaczego tego nie zrobić na scenie. Pantomima nie musi być sztuką milczenia, nie róbmy z tego tabu. Kiedy jest potrzeba słowa, to dlaczego nie, mówię. I odwrotnie, tego czego nie da się wyrazić w słowach, pokazuję w pantomimicznym ruchu i geście.

1517632_10201472681081781_239167252_n

1546098_10201472679441740_444713168_n

Czy decyzja wyjazdu do Ameryki na stałe była dobrą decyzją?

Myślę, że tak. Wyjazd zmobilizował mnie, aby się na nowo wykreować, ale tym razem już samodzielnie i po swojemu. W Polsce byłem aktorem-mimem sławnego Teatru Pantomimy Henryka Tomaszewskiego, grałem tam główne role. Byłem znany i prowadziłem komfortowe życie prominenta. Zostawiłem to wszystko
z powodów politycznych. Strata do nieodżałowania, ale był to wybór etyczny (czytaj: lekkomyślny), a nie oportunistyczny. Bezpośrednim powodem mojej emigracji było wprowadzenie stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981. Byłem wtedy na tournée artystycznym z Teatrem Pantomimy w Niemczech. Nie chciałem już więcej politycznych kompromisów, ruch solidarności lat 80-81 dał mi posmak wolności. Nie chciałem wracać do kraju zniewolonego stanem wojennym. Zdecydowałem pozostać na Zachodzie. No i zostałem,
z jedną walizką, bez planu, bez żadnych zabezpieczeń. Ale byłem wtedy młody i odważny, najpierw wyskoczyłem z pociągu, a dopiero potem się martwiłem gdzie wyląduje. Sam się wystawiłem na tę próbę życia. Ale teraz wiem, że to była dobra decyzja. Nauczyłem się samodzielnego myślenia i stałem się twórczy.

Jakie są pana obecne marzenia? Jak one zmieniły się po latach życia w USA?

Obecnie dopracowuję monodram „Human Identity” i chciałbym to pograć, tu i tam, w Stanach i za granicą. Pojechać z tym do Polski. Myślę, że z tym przedstawieniem, to się dopiero rozkręcam. Chciałbym dotrzeć do jak największej widowni. Mam poczucie, że to jest moja misja do spełnienia, na najbliższe lata. A tak
o marzeniach ogólnie, za młodu miałem bardzo intensywne marzenia i były one zmysłowe, chodziło o to aby jak najwięcej przeżyć, tu i teraz, bo życie jest krótkie. Ale teraz, to się zmieniło, interesuje mnie bardziej, aby coś wartościowego powiedzieć, co ma trwałą wartość. Co tu dużo mówić, interesuje mnie nieśmiertelność.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na festiwalu United Solo!

Rozmawiała: Danuta Świątek
Zdjęcia: archiwum Christopher Vened Szwaja

Przydatne informacje:
www.unitedsolo.org
http://christophervened.com/HumanIdentity/

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *