DPS

Wakacje z amerykańską książką dla dzieci – “The Hundred Dresses”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Okładka książki The Hundred Dresses

Okładka książki The Hundred Dresses

Jedna z dziewczynek w szkole w małym amerykańskim miasteczku nosi dziwne imię i nazwisko: Wanda Petronski. Czytanie na głos krótkiego paragrafu zajmuje jej bardzo dużo czasu. Czasem, wywołana przez nauczyciela, w ogóle nie czyta. Codziennie przychodzi do szkoły w tej samej wyblakłej niebieskiej sukience, choć koleżankom mówi, że ma w domu sto sukienek. Pochodzi z Polski…

Bullying w szkole to temat aktualny od zawsze, pisarze dla dzieci podejmują go jednak nieczęsto, podobnie jak rzadko w literaturze dziecięcej pojawiają się kwestie takie, jak religia, polityka, klasa społeczna czy finanse. Eleonor Estes (bibliotekarka z Connecticut,
a potem z Nowego Jorku) w swojej klasycznej już dziś pozycji pt. „The Hundred Dresses” naruszyła w latach 40. kilka z tych “tabu”.
Napisała książkę poruszającą, pełną emocji i zarazem bardzo delikatną, zilustrowaną zjawiskowymi akwarelami rzeźbiarza Louisa Slobodkina, laureata prestiżowej w świecie literatury dziecięcej nagrody Caldecott Medal. A co najciekawsze dla polskiego czytelnika (w dowolnym wieku – jest to jedna z książek, które sprawdzają się zarówno w przypadku 7-, 14-, jak i 40-latki), bohaterką swojej książki Estes uczyniła nieśmiałą kilkuletnią polską dziewczynkę z rodziny emigrantów w Ameryce.

Przewodnik dla nauczycieli do pracy z książką o polskiej dziewczynce

Przewodnik dla nauczycieli do pracy z książką o polskiej dziewczynce

„The Hundred Dresses” od czasu ukazania się na rynku jest nieustannie wznawiana i nie przestaje być czytana przez amerykańskie dzieci i nastolatki w różnym wieku. Jest to także jedna z ulubionych książek amerykańskich nauczycieli – w 2007 r. National Education Association wciągnęło ją na listę „Top 100” najlepszych pozycji dla dzieci. Teacher Created Resources opublikowały świetny przewodnik do pracy z tą książką
w amerykańskiej szkole – zalecany na kilku poziomach wiekowych. Wśród propozycji lekcyjnych znalazło się np. matematyczne zadanie wokół gotowania kapuśniaku (jako „niedrogiej zupy, popularnej w biedniejszych krajach Europy”), przygotowywanie dań z polskiej kuchni (babka wielkanocna i jajka w koszulkach), zdobywanie informacji na temat Polski, sprawdzanie własnych etnicznych korzeni oraz rozmowy na temat emigracji, emigrantów
i krajów ich pochodzenia. A także warte uwagi propozycje, związane z ubieraniem się do szkoły i rolą ubrań w życiu człowieka. Redaktorka, recenzentka i znawczyni literatury dziecięcej
z Bostonu, Aneta Silvey (twierdzi, że od czasów dzieciństwa przeczytała 125 tysięcy książek dla dzieci) nazywa „Sto sukienek” książką „na trzy chusteczki do nosa” i uważa, że pozycja ta zawsze daje pozytywną odpowiedź na pytanie: „Czy można czytać smutne książki?”.

Rozkładówka The Hundred Dresses z nagrodzonymi ilustracjami Louisa Slobodkina (1)

Rozkładówka The Hundred Dresses z nagrodzonymi ilustracjami Louisa Slobodkina (1)



Rozkładówka The Hundred Dresses z nagrodzonymi ilustracjami Louisa Slobodkina (2)

Rozkładówka The Hundred Dresses z nagrodzonymi ilustracjami Louisa Slobodkina (2)

Jak na amerykańską literaturę dla dzieci, jest to książka rzeczywiście smutna, niekoniecznie jednak tylko ze względu na sytuację polskiej dziewczynki, która jest półsierotą, nie ma przyjaciół wśród rówieśników
i z której wyśmiewają się koleżanki z klasy. Wanda Petronski ostatecznie okazuje się bohaterką bardziej niż pozytywną i wzorem dla innych dzieci w szkole, mimo że po spektakularnej wygranej w konkursie artystycznym opuszcza miasteczko.

Szlachetność Wandy widoczna jest zwłaszcza w jej późniejszym nastawieniu do głównych prześladowczyń: Peggy, najpopularniejszej dziewczynki w klasie, oraz jej najlepszej przyjaciółki Maddie. Książka jest smutna, ponieważ ukazuje zdarzenia z perspektywy poruszonego sumienia Maddie, oraz pokazuje, że czasami zadośćuczynienie za wyrządzoną krzywdę nie jest możliwe. Maddie jest bardziej wrażliwa od Peggy i lepiej rozumie, co oznaczały ich „niewinne żarty”. Wiadomość i podarunek od Wandy przyjmuje z dużo cięższym sercem niż przyjaciółka, która bierze je po prostu za dobrą monetę i uznaje, że wobec tego tak naprawdę nic złego się nie stało…

Papierowe szaleństwo designerów - sukienka z książki telefonicznej autorstwa Jolis Paons

Papierowe szaleństwo designerów – sukienka z książki telefonicznej autorstwa Jolis Paons

Książka ładnie rozprawia się ze stereotypem zarówno „prześladowcy”, jak i „ofiary” w szkolnym bullyingu – czasem okazuje się, że prześladowcą jest grzeczne, utalentowane i lubiane przez innych dziecko o dobrym sercu, z dobrej rodziny, a prześladowany wcale nie zamienia się ze swoim prześladowcą rolami, kiedy tylko ma ku temu okazję… Córka autorki wyjaśnia
w swoim liście, że Estes oparła książkę na własnych szkolnych doświadczeniach. Dobrze również wpisuje się ona w „amerykański sen”, w którym emigrant, mimo swojego dziwnego imienia i nazwiska, może odnieść sukces.

Warto sięgnąć po „The Hundred Dresses” razem
z dzieckiem przy okazji rozmowy o emigracji
i emigrantach w klasie; przy okazji rewidowania

Moda na papierowe sukienki - tym razem wersja origami

Moda na papierowe sukienki – tym razem wersja origami

polskości jako źródła „inności” w amerykańskiej szkole i przy wszelkich okazjach związanych ze szkolnym bullyingiem. Książka nie została przetłumaczona na polski, ale przekładanie fragmentów również może być ciekawym doświadczeniem podczas wspólnej lektury. Jeśli temat okaże się za ciężki, można na marginesie książki podjąć z córką rozmowy o modzie
i o zwariowanych artystycznych pomysłach związanych
z modą i książkami – na przykład o projektowaniu papierowych sukienek (na zdjęciach kilka przykładów tego designerskiego trendu w USA sprzed paru lat). Można spróbować wspólnie zaprojektować papierową sukienkę.

***

W przewodniku dla nauczycieli pracujących z książką „The Hundred Dresses” spodobała mi się m.in. “Kanapka z komplementami” – ćwiczenie do wykonywania przez dzieci w parze i oparte na pozytywnej reflekcji wokół tego, kim naprawdę jest druga osoba (a nie tylko wokół tego, jak się prezentuje), jakie są jej mocne strony i godne podziwu cechy, oraz na podkreśleniu tego, co nas z nią łączy (co mamy wspólnego) oraz co jest według nas dla niej unikalne. Pozytywne wzmocnienia, sygnały wsparcia i „niepodcinanie skrzydeł” to cechy charakterystyczne dla amerykańskiej kultury. Warto je stosować – bynajmniej nie jako socjotechnikę, lecz po prostu dlatego, że każdy z nas naprawdę jest unikalny i ma mocne strony oraz coś, za co można go podziwiać, a także coś, co go łączy z innymi – a nie każdy o tym pamięta.

The Circuit  Stories from the Life of a Migrant Child

The Circuit Stories from the Life of a Migrant Child

Z „The Hundred Dresses” łatwiej będzie zidentyfikować się dziewczynkom niż chłopcom, zwłaszcza w wieku, w którym „rozdział płci” jest dla dzieci szczególnie ważny, ale chłopcy mogą mieć podczas lektury również ciekawe obserwacje i refleksje. Jeśli natomiast nie spodoba im się ona jako propozycja na wakacje, a mają przynajmniej 10 lat, sugeruję inną nieprzetłumaczoną jeszcze na polski pozycję z amerykańskiego kanonu literatury dziecięcej „o emigracji” – „The Circuit: Stories from the Life of a Migrant Child”, o meksykańskim chłopcu, który pomimo trudnych do wyobrażenia warunków, w jakich żyje, spełnia w końcu w Ameryce swoje marzenia. Historia w książce jest tak naprawdę historią jej autora, Francisco Jimeneza.

Lektury w języku polskim są na pewno dla dorastających w Stanach dzieci polskiego pochodzenia szczególnie ważne, tutaj jednak postanowiłam skupić się na lekturach w języku angielskim, nieprzetłumaczonych dotąd na język polski, a szczególnie

The Phantom Tollbooth

The Phantom Tollbooth

wartościowych dla dzieci, które mogą czuć się nieco inne od swoich rówieśników ze względu na kraj pochodzenia (swój albo rodziców). Na szczęście w wielokulturowej Ameryce można znaleźć trochę takich pozycji.

A jeśli rodzice z dorastającymi dziećmi mieliby ochotę na książkę niezwiązaną z emigracją, za to skutecznie wydobywającą z wakacyjnej apatii, polecam kreatywną językowo, śmieszną, zaskakującą, odświeżającą konceptualnie i wydaje się że na polski nieprzetłumaczalną (choć w 2001 r. Świat Książki wydał przekład pod tytułem „Niezwykła Rogatka”) kultową pozycję „The Phantom Tollbooth” Nortona Justera. Proszę tylko spróbować pokusić się razem ze swoim nastolatkiem
o tłumaczenie! Potem porównać je można z literackim przekładem. Dyskusja o amerykańskiej i polskiej frazeologii, o powiedzeniach
i zabawach językowych gotowa.

Tekst i zdjęcia: Lidia Gruse

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *