DPS
No Comments

„Gotuj się! Atak! – czyli jesteśmy na zamku w Golubiu-Dobrzyniu”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

DSC_0403

Tutaj przechadzała się Anna Wazówna i zaciągała się słodkim zapachem kwitnącej lipy. Cztery wieki upłynęły i teraz my stoimy pod rozłożystą lipą, która jako jedyna przed zamkiem w Golubiu-Dobrzyniu, daje naturalne schronienie przed żarem lejącym się z nieba, podczas 38 Wielkiego Turnieju Rycerskiego. Liczne rodziny z dziećmi zjechały z różnych regionów Polski, by przenieść się w czasie i podziwiać rycerskie zmagania.

Zanim kasztelan zamku, Piotr Kwiatkowski zawoła do mikrofonu:

„Gotuj się! Atak!” I ruszą rycerze na koniach, robi się bardzo patriotycznie. Rozbrzmiewają słowa Bogurodzicy. Słyszą je moje córki po raz pierwszy, a mnie przechodzą ciarki po plecach. Na wzgórzu zamkowym robi się coraz gorącej nie tylko od temperatury, ale również od emocji związanych z zawodami. Rycerze na koniach zbierają pierścienie za pomocą miecza, podnoszą chusty włóczniami, sprawdzają się zręcznościowo. W finale jest ich 8 i idzie im wybornie. Chociaż na co dzień są panami o różnych zawodach, a rycerstwo to ich hobby.

Pierwszy turniej rycerski odbył się w Golubiu-Dobrzyniu w 1977 roku, a jego pomysłodawcą był Zygmunt Kwiatkowski. To z jego inicjatywy również zaczęły się odbywać na zamku różne bale i konkursy krasomówcze, o których słyszał cały kraj. Dziś dyrektorem zamku jest jego syn, Piotr Kwiatkowski i kontynuuje tradycje imprez.

Dla ochłody i zaspokojenia ciekawości kryjemy się w murach zamkowych. Wycieczkę prowadzi Bartłomiej, prawie archeolog, jak sam twierdzi. Przechodzimy ze sali do sali, słuchamy opowieści o zamku gotyckim, wzniesionym na początku XIV wieku jako twierdzy granicznej i symbolu potęgi zakonu krzyżackiego. O tym, że na początku XVII wieku rezydowała tu Anna Wazówna, siostra Zygmunta III Wazy. Paliła liście tytoniu na zamku, by w ich dymku pozbyć się chronicznego bólu głowy. Córkom najbardziej utkwił w pamięci koziołek ze sali tortur. Ten mały stołek zbudowany na trójkąt, potrafił mocno okaleczyć podciąganego na sznurze delikwenta, gdy na niego opadał.

Rycerzy na zamku nie brakowało, nawet z jednym zasiedliśmy przy ławie, by posilić się grillowanymi kiełbaskami. 8-letni Oliver z Nakła, kupił zbroję i w niej paradował, nie zważając, że pot mu kapie z czoła. Córki z zainteresowaniem patrzyły na chłopca, ale na podobny zakup nie zdecydowały się. Wolą zobaczyć ducha Anny Wazówny, który podobno pojawia się na zamku w noc sylwestrową. Chyba trzeba będzie wrocić do Golubia-Dobrzynia, jednego z najpiękniejszych, małych zamków w Polsce, który jest nadal w odbudowie. Do zamku, gdzie jest teraz barwnie i kolorowo.

Tekst i zdjęcia: Danuta Świątek

Przydatne informacje:

www.ZamekGolub.pl
Bilet na zamek dla dorosłych 10 zł, a dla dzieci 5 zł.
Do Golubia-Dobrzynia:
Z Bydgoszczy – 85 km
Z Torunia – 40 km
Z Włocławka – 62 km.

DSC_0441-1

DSC_0440

DSC_0386

DSC_0376-1

DSC_0365

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *