DPS
No Comments

“Kiedy dzieci się nudzą…”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Moja przewodniczka po Boston Childrens' Museum

Moja przewodniczka po Boston Childrens’ Museum

W czasie deszczu albo przy pięknej pogodzie, w trakcie roku szkolnego czy w wakacje – Children’s Museum w Bostonie warto odwiedzić zawsze. Najlepiej, oczywiście, z dzieckiem. Moją przewodniczką po najstarszym (prawie) muzeum dla dzieci na świecie była 6-letnia (prawie) Helenka. W muzeum napotkać można nawet czasem lokalne gąsienice!

Dzieci często nudzą się w muzeach. Bostońskie Children’s Museum, usadowione nad kanałem Fort Point, z wejściem tuż przy gigantycznej butelce mleka, zostało tak zaprojektowane, że nuda nikomu w nim nie grozi. Jeśli już na coś mielibyśmy tu narzekać, to na nadmiar bodźców i okazji do niekończącej się zabawy – a zarazem nauki, bo te dwie rzeczy, tak jak być powinno, idą tutaj w parze. Nic dziwnego – założycielami muzeum byli nauczyciele nauk ścisłych. Powstało ono w 1913 r. i od ponad 100 lat dostarcza dzieciom, rodzicom, opiekunom i nauczycielom okazji do mądrych spotkań z różnymi fascynującymi zagadnieniami. Oraz naturalnie do zabawy!

Wejście do muzeum - za butelką

Wejście do muzeum – za butelką

Każdy może zostać bohaterem kreskówki i zagrać u boku Arthura

Każdy może zostać bohaterem kreskówki i zagrać u boku Arthura

W przypadku dorosłych nietrudno zgodzić się z powiedzeniem młodopolskiego poety, że nic nie charakteryzuje człowieka tak dobrze, jak rodzaj zabawy, jakiej szuka. Jeden z moich niegdyś ulubionych autorów pisał, że „jedynie w snach, w poezji, w zabawie […] z rzadka pochylamy się nad tym, czym byliśmy ongi, zanim staliśmy się tym, czym ewentualnie teraz jesteśmy”. W przypadku dziecka zabawa jest naturalną, pełną życia aktywnością, w której zdobywa ono fizyczne, intelektualne, emocjonalne i społeczne umiejętności, niezbędne w dorosłym życiu; wehikułem do odkrywania siebie i świata, zdobywania wiedzy, rozwijania nowych zdolności i nawiązywania relacji. Dzięki zabawie dzieci poznają nieznane, pozbywają się lęków, uczą się dokonywania wyborów, znajdują przyjaciół. Uczą się także myśleć krytycznie i twórczo, rozwiązywać problemy i współpracować – a to naukowcy nazywają „zestawem umiejętności XXI wieku”, niezbędnym do dobrego funkcjonowania w coraz bardziej skomplikowanym, pełnym konkurencji i współzależności świecie. Muzeum Dzieci w Bostonie to miejsce, gdzie doskonale się to wszystko rozumie, a zatem kierunkuje się zabawę tak, by pobudzać naturalną dziecięcą ciekawość i kreatywność.

A gdy ktoś ma ochotę na odrobinę sztuki...

A gdy ktoś ma ochotę na odrobinę sztuki…

Wiele „eksponatów” i urządzeń ma tu charakter multisensoryczny – oddziałuje jednocześnie na wiele zmysłów (wzrok, słuch, dotyk, a nawet smak) – i wymaga od dziecka zaangażowania nie tylko intelektualnego czy uczuciowego potencjału, ale i fizycznego ruchu. Wiele odwołuje się do naturalnych „zabawowych” skłonności i marzeń dzieci – by „potaplać się” trochę w wodzie i sprawdzić, „co popłynie, a co utonie”; by popuszczać mydlane bańki – może nawet nadnaturalnej wielkości; pograć na wszelkich możliwych instrumentach, pogotować samemu w wielkiej kuchni, zrobić intrygującą rzeźbę z papieru, zajrzeć do kabiny pilotów w samolocie, zatańczyć z gwiazdami i zagrać w filmie animowanym ze swoim ulubionym bohaterem.

Sala do puszczania baniek mydlanych

Sala do puszczania baniek mydlanych

Pora odkryć swój muzyczny talent

Pora odkryć swój muzyczny talent

Jeśli ktoś, tak jak moja przewodniczka Helenka, mieszka w pobliżu muzeum, to na pewno ma już tam swoje ulubione miejsca do zabawy, ale całkiem możliwe, że wciąż nie poznał jeszcze wszystkich tajemnic trzech pięter centrum dziecięcej rozrywki, na które dzieci mogą tutaj wejść po schodach, wjechać windą (muzeum jest dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych) albo… wspiąć się we wnętrzu ogromnej sieci. Moja przewodniczka była, na przykład, zafascynowana możliwością obejrzenia japońskiego domku, którego jeszcze dotąd nie odwiedziła. Domek cieszy się tak wielką popularnością, że trzeba by było czekać na swoją kolej przez kolejną godzinę, więc tym razem się nie udało – i na to, że nie wszystko uda nam się nawet w ciągu kilku godzin zobaczyć, zwłaszcza podczas pierwszej wizyty, także trzeba się nastawić.

Zajęcia artystyczno-edukacyjne z udziałem gąsienicy

Zajęcia artystyczno-edukacyjne z udziałem gąsienicy

Wstęp do muzeum kosztuje 14 dolarów, ale od soboty do czwartku odwiedzający po godz. 4 po południu wchodzą za pół ceny. W każdy piątek od 5 po południu do 9 wieczór zwiedzimy także muzeum jedynie za dolara (od osoby), ale warto wziąć pod uwagę fakt, że może to oznaczać duży tłok i wyzwanie dla dziecięcej koncentracji uwagi.

Odwiedzać można tu nie tylko stałe ekspozycje; muzeum oferuje również okolicznościowe edukacyjne propozycje i programy. Praktycznie każdego dnia jest to coś innego. Nam udało się, na przykład, zobaczyć objazdową wystawę gąsienic z Laboratorium Gąsienic w New Hampshire. Sam Jaffe, szef The Caterpillar Lab z Keene, pracował z gąsienicami przez całe życie. Uważa, że stworzenia te są fascynujące i szczególnie przydatne w nauczaniu biologii. Ich życie jest bardzo krótkie, ale intensywne; paleta gatunków i ubarwienia bardzo bogata, a poza tym gąsienice biorą czynny udział w zachowywaniu lokalnych ekosystemów. Dzieciom mogą pomóc zrozumieć zjawisko metamorfozy i rozwinąć poczucie skali, czasu i miejsca.

Zabawa z mikroskopem w Science Playground

Zabawa z mikroskopem w Science Playground

Programy edukacyjne z udziałem gąsienic odbywają się w tym roku także m.in. w Boston Museum of Science, Tower Hill Botanic Garden, Broad Meadow Brook Audubon i Vermont Institute of Natural Science. Gąsienice z The Caterpillar Lab można również oglądać, po umówieniu się na wizytę, w ich “rodzinnym” Keene w New Hampshire.

To zaskakujące, jak sympatycznie wyglądają niektóre gąsienice z Nowej Anglii – można by je trzymać w domu w akwarium i od czasu brać na ręce, niczym chomika, gdyby hodowla nie była tak wymagająca. Okazuje się też, że wiele dzieci ma ochotę gąsienicy dotknąć. – Czy ona nie jest zestresowana tym ciągłym głaskaniem? – pytam edukatorkę z The Caterpillar Lab, która przy stoliku z kredkami i edukacyjnymi kolorowankami trzyma na ręku zieloną włochatą gąsienicę. – Dbamy o to, żeby miała jak najmniej stresu i co jakiś czas wymieniamy gąsienice, które pokazujemy dzieciom, tak żeby sobie odpoczęły – odpowiada z uśmiechem.

Co można zrobić z wodą

Co można zrobić z wodą

The Caterpillar Lab - wszystko, co chcielibyście wiedzieć na temat gąsienic

The Caterpillar Lab – wszystko, co chcielibyście wiedzieć na temat gąsienic

Kiedy patrzę na gąsienice, przypomina mi się nie tylko klasyk Erica Carle „The Very Hungry Caterpillar” (lektura obowiązkowa amerykańskich dzieci, rodziców i wielbicieli literatury dziecięcej), ale także pewien blogowo-facebookowy cytat: “When she transformed into a butterfly, the caterpillars spoke not of her beauty, but of her weirdness. They wanted her to change back into what she always had been. But she had wings.”  W pewnym sensie każdy z nas przechodzi lub przejść powinien przynajmniej raz w życiu podobną transformację, ale pamiętajmy, że gąsienica musi samą siebie strawić, zanim stanie się motylem. Część komórek przetrwa ten posiłek i z nich powstaną motyle oczy, skrzydła oraz reszta krótkotrwałej urody.

A na koniec jeszcze specjalne podziękowania dla małej przewodniczki i jej rodziców. Było to bardzo udane popołudnie!

Tekst i zdjęcia: Lidia Gruse

Przydatne informacje:

Adres Boston Children’s Museum: 
308 Congress Street
Boston, MA 02210

Telefon do Boston Children’s Museum:
(617)426-6500

Boston Children’s Museum:
http://www.bostonchildrensmuseum.org/

The Caterpillar Lab:
www.facebook.com/TheCaterpillarLab

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *