DPS

„Ale jak ty sobie poradzisz?”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

rodzina-b-iext24939578Wakacyjny pobyt w Polsce jest szansą na przeczytanie książki po polsku. Przeglądam półki, które uginają się od zagranicznych przekładów w księgarni Matras. Ale ja chcę książkę po polsku, napisaną przez Polkę. Moją uwagę przyciąga biała okładka z tytułem „Rodzina”, zapisanym czerwoną czcionką i zdjęciem kobiety trzymającej w objęciach małe dziecko. Autorka: Monika Jaruzelska. Najpierw jej nazwisko zniechęca mnie do zakupu, ale sam tytuł, zwyczajny, nie w stylu prowokacyjnym, daje do myślenia. Może to będzie książka bez sensacji, bez koloryzowania jej życia, a opowie o zwyczajnej stronie rodziny Jaruzelskich. Przecież i taka też musi być.

Czytam książkę więc w wolnych chwilach i dowiaduję się od znajomych Polek, że właśnie też czytają „Rodzinę”. „Matka jej powtarzała, że jest brzydka i nie zabierała na przyjęcia. Jaruzelska wyznała w jednym z wywiadów” – mówi pierwsza Polka z głosem współczucia. „Podobają mi się jej wywiady w Internecie „Bez maski” – twierdzi kolejna rozmówczyni.

Jaka jawi się Monika Jaruzelska w swoich dziennikach? Okazjonalnie ‘znam’ ją tylko z mediów.

„Stan wojenny trwa, kolejne ofiary. Świadomość odpowiedzialności, która ciąży na całej naszej rodzinie… Uciec nie ma jak. Poza tym – dokąd? Jedyny sposób, żeby wydostać się z tego cierpienia, to umrzeć” – pisze. Córka generała Jaruzelskiego usiłuje popełnić samobójstwo. Przeżyła. Na stronach książki powraca pytanie generała do córki: „Ale jak ty sobie poradzisz?”. Poradziła. Ta książka jest właśnie opowieścią jak funkcjonowała w rodzinie generała Jaruzelskiego i jaką własną stworzyła rodzinę.

Autorka pisze, że jako rodzina byli trójką nieszczęśliwych i samotnych ludzi, którzy nie wspierali siebie i nie starali się wysłuchać. Byłam ciekawa jak przetrwała w rodzinie silnych osobowości. Odpowiedziała na moje pytanie. „Moja siła polegała na byciu w rodzinie postacią drugoplanową”.

Chciałam wiedzieć jak Jaruzelska podchodzi do późnego macierzyństwa. Tutaj też zaspokoiła moją zwyczajną ciekawość kobiety. „Gdy zaszłam w ciążę czułam się dumna” – pisze w dziennikach. Ciążę uznała za odważny krok w stylu Zachodu, bo miała wtedy 40 lat. Ale wyniki badań prenatalnych, które najpierw sugerowały, że dziecko może mieć syndrom Downa, nauczyły ją pokory. Przeszła depresję poporodową. Podzieliła losy wielu matek.

Z dzienników wypływa przede mną postać kobiety, córki generała Jaruzelskiego, która chce dać swojemu 11-letniemu synowi mądrą matczyną miłość. Chce być dobrą córką dla rodziców, którzy w starszym wieku, coraz częściej chorują. Wprowadzone do książki wywiady z ojcem i matką pomagają nadać Jaruzelskim bardziej ludzki, zwyczajny wymiar, stworzony przez ich córkę.

Odnotuję również, ze względu na moje miejsce zamieszkania, że w „Rodzinie” znalazły się zapiski „ New York, New York” z datą wrzesień 1985 r. Jaruzelska odwiedziła Nowy Jork przy okazji wystąpienia jej ojca w ONZ na Zgromadzeniu Ogólnym. „Do USA nie wybieram się, dopóki Polacy będą musieli znosić upokarzającą procedurę zdobywania amerykańskiej wizy” – zapowiada.

Każdy ma prawo do własnej formy patriotyzmu.

Dla wielbicieli gatunku dzienników -„Rodzina” może być lekturą nie tylko na wakacje.

Danuta Świątek

Monika Jaruzelska, „Rodzina”, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, 2014, stron 320, cena 39.90 zł.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *