DPS

„Mam się czym pochwalić” – mówił o sobie Stanisław Barańczak

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Stanislaw Barańczak. Fot. PrzeAmbitni.com

Stanislaw Barańczak. Fot. PrzeAmbitni.com

Wiadomość o śmierci Stanisława Barańczaka zasmuciła wielu Polaków na całym świecie. Jednych poruszał swoimi głębokimi wierszami, innych świetnymi przekładami wierszy z angielskiego na polski. Mnie również zaimponował swoją pracowitością.

Barańczaka odwiedziłam na Harvardzie w 1991 r., w 10 rocznicę jego pracy na uniwersytecie, gdzie prowadził jednoosobową Katedrę Literatury Polskiej w ramach wydziału słowiańskiego. Katedrę przejął od chwili odejścia na emeryturę prof. Wiktora Wintrauba. A katedra powstała dzięki darowiźnie Alfreda Jurzykowskiego. Przyjął mnie w swoim gabinecie, zabiegany między jego seminariami ze studentami. Postanowiłam przypomnieć czytelnikom co w 1991 r. powiedział Stanisław Barańczak na temat, jak Amerykanie odbierają polską literaturę i jak oceniał swoją pracę na Harvardzie.

Xxx

„Amerykanie chcą wiedzieć, o co chodzi w utworze. Mają oni racjonalne podejście do świata. Dlatego też najmniej zrozumienia znajduje u nich np. Słowacki. Główną przeszkodą w poznaniu literatury romantycznej są polskie ograniczenia narodowe. Amerykanie nie lubią, gdy ktoś narzeka na los i jęczy. Rodzi się wtedy podejrzenie, że ten ktoś nie radzi sobie z przeciwnościami losu.

Studentów fascynuje m.in. poezja Norwida i Leśmiana, dzieła Witkacego i Gombrowicza. A więc utwory bardzo trudne, które jednak potrafią odwdzięczyć się swoją uniwersalną myślą. Wydawać by się mogło, że epoka staropolska nie może zainteresować Amerykanów. Wręcz przeciwnie. Miałem studenta, który zafascynował się twórczością Sępa Szarzyńskiego do tego stopnia, że zapragnął przeczytać wszystkie jego dzieła w oryginale. W ciągu dwóch miesięcy (!) nauczył się języka polskiego. Rozmiłował się w polskiej poezji. Nawet zaczął tłumaczyć utwory Mirona Białoszewskiego na język angielski!

Moi studenci jeźdżą do Polski. Po wizycie wracają ‘odmienieni’. Co to znaczy? Amerykanie wychowują się w społeczeństwie konsumpcyjnym. Pobyt w Polsce jest dla nich okazją poznania społeczeństwa, które pomimo trudności ekonomicznych, potrafi żyć dla jekiejś idei, walczyć o coś, co wydaje się skazane na przegraną. To właśnie bardzo oddziaływuje na Amerykanów.

Myślę, że Katedra Literatury Polskiej spełnia swoje zadanie. Warto także pomyśleć o założeniu na Harvardzie Katedry Historii Polskiej. Na ten cel trzeba przeznaczyć około 1.5 mln dolarów. Pewien krok ku popularyzacji polskiej historii już poczyniono. Istnieje Fundusz im. A. Zaleskiego, który opłaca krótkie serie gościnnych wykładów z historii Polski. W ciągu trzech lat odbyły się już trzy serie takich wykładów.

Jak oceniam 10 lat swojej pracy na uniwersytecie? Odpowiem bez fałszywej skromności. Mam czym się pochwalić. Wychowałem co najmniej ośmiu wybitnych polonistów. Pomimo przeciążenia pracą dydaktyczną, udało mi się napisać kilka książek w języku polskim i angielskim oraz dokonać sporo tłumaczeń na język polski. Boli mnie fakt, że nie docenia się zwykle pracy tłumacza, a przecież tłumaczenie jest również ważne jak własna twórczość.

Promowanie polskiej literatury w USA jest bardzo trudne. Wiele utworów przetłumaczonych na język angielski ma przestarzałą formę. W przypadku np. powieści Gombrowicza, tłumaczeń dokonano z języka francuskiego. Stąd też wiele nieścisłości. Lista utworów, które trzeba przetłumaczyć na język angielski jest długa. Koniecznie należy dokonać przekładów m.in. całej poezji Norwida, utworów Kochanowskiego i dzieł wielkich romantyków.

Wychodząc naprzeciw zainteresowaniom twórczością polskich poetów, przygotowałem z moją studentką, a obecnie tłumaczką, Clare Cavanagh, antologię pt. „Psucie zabawy ludożercom. Poezja polska ostatnich dwudziestu lat komunizmu”. Są to wiersze najlepszych poetów z ostatnich dekad. Antologia ukazała się właśnie na półkach księgarskich”.

Xxx

Gdy zapytałam Barańczaka, czy nie chciałby wrócić do Polski – odparł – „Tu (w USA) czuję się dobrze i jestem przekonany, że prowadząc Katedrę Literatury Polskiej dobrze służę ojczyźnie”.

Dobrze służył Polsce.

Danuta Świątek

Powyżej fragmenty mojego artykułu, opublikowanego w chicagowskim tygodniku „Relax” w 1991 r.

Wiersze-zebrane-CD_Stanislaw-Baranczak,images_product,3,978-83-61298-69-4STANISŁAW BARAŃCZAK, wybitny poeta, świetny tłumacz i eseista. Urodził się w Poznaniu w 1946 r. Studia polonistyczne skończył na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza (UAM) w Poznaniu. Zadebiutował w miesięczniku „Odra” w 1965 r. wierszem „Przyczyny zgonu”. Kierownik literacki studenckiego teatru „Ósmego Dnia”. W 1968 r. opublikował pierwszy tomik wierszy „Korekta twarzy”. Po ukończeniu studiów pracował jako pracownik naukowy na UAM.
Doktoryzował się w 1973 r., a jego praca naukowa poświęcona była językowi poetyckiemu Mirona Białoszewskiego. Dużą część jego dorobku stanowią przekłady poezji z angielskiego na polski.

W czasach PRL- aktywny działacz opozycyjny. Z tego też powodu od 1977 r. objęto go zakazem druku. Do USA wyjechał w marcu 1981 r. z wykładami o literaturze polskiej. Po wprowadzeniu stanu wojennego pozostał na stałe w USA. Pracował na wydziale slawistyki Harvard University w Cambridge, MA. Otrzymał m. in. w 1982 r. tytuł doktora honoris causa w Curry College w Milton (MA) i nagrodę literacką NIKE w 1999 r.

Zmarł 26 grudnia 2014 r. w Newtonville, MA. Przez wiele lat zmagał się z chorobą Parkinsona.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *