DPS
No Comments

Babcia Bożenka: “Idę na Drogę Krzyżową”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

droga

“Codzienny krzyż nas nie minie,
Raz będzie to choroba
Brzydka pogoda, zmęczenie,
Drugi raz-niezrozumienie, raniące słowa,
szokujące wiadomości.
trzeci raz -nadmiar obowiązków,
czwarty raz natłoczenie się
wszystkiego na raz.
I może się wydawać:”Ja tego nie udźwignę”!

Ten fragment rozważań Drogi Krzyżowej jezuity ks. Bronisława Mokrzyckiego SJ, założyciela Zgromadzenia Sióstr Zawierzenia Najświętszej Maryi Panny, popularnie nazywany “Zawierzankami” medytują uczestnicy rekolekcji ignacjańskich, prowadzonych przez siostry w siedzibach zgromadzenia w Częstochowie i w Bliznem w Małopolsce.

Rozważania są zawsze na czasie. Nigdy nie zapomnę moich wzruszeń towarzyszących mi podczas milczącej Drogi Krzyżowej właśnie w Bliznem. Droga, przy której umieszczone były kolejne stacje pięła się pod górę. Szczególnie uderzały swoją wymową stacje upadków Jezusa, a zwłaszcza ten najtrudniejszy, trzeci.

Jezus z czołem opartym o ziemię i krzyczący nad Nim, bijący Go żołnierze. Trzeba było mieć kondycję, żeby bez zadyszki dojść do ostatniej stacji, umieszczonej na szczycie, z którego rozciągał się przepiękny widok na wsie leżące na nizinie. Gdyby nie główny cel wspinaczki. Kroczenie z Jezusem na Jego Drodze Krzyżowej, można byłoby uznać tę wspinaczkę jako atrakcję turystyczną.

A co można powiedzieć o Drodze Krzyżowej w Jerozolimie? Dane mi było również przeżyć ją i towarzyszącej jej wzruszeń nie da się powtórzyć. Było niemal tak, jak za życia Chrystusa. Zajęci handlem, przekrzykujący się sklepikarze zachwalający swoje towary, tłum przechodniów, gapiów, i my pielgrzymi, przechodzący od jednej stacji do drugiej rozpraszani tym, co się wokół działo, z trudnością wczuwający się w dramat losów syna Bożego skazanego na hańbiącą śmierć.

A jak przeżywamy Wielki Post w swoich miejscowościach, w swoich parafiach, w swoich rodzinach? Za nami pozostała już czwarta niedziela 40-dniowego okresu Wielkiego Postu. Coraz bliżej do wielkanocnego poranka, ale zanim to nastąpi, w naszym sercu powinno coś się zmienić.

Tej zmianie na lepsze mają służyć działania duszpasterskie. W większości polskich parafii trwają wielkopostne rekolekcje. Jest to czas rachunku sumienia, spowiedzi, oczyszczenia dusz i ciał, z tego co nas zniewala, oddalając tym samym spokój, wewnętrzną radość, poczucie szczęścia i zadowolenia.

Co dzieje się z naszymi wielkopostnymi postanowieniami? Czy wywiązujemy się z nich?
“Czy wszystko w Tobie dzieje się systematycznie, krok po kroku? A może jednak etapami i skokami? Może pomiędzy niektórymi dniami, czy wydarzeniami, masz etapy przestoju, marazmu, obojętności? Jeśli tak – spójrz na Serce Jezusa.” – podpowiada autor artykułu zamieszczonego na katolickim portalu www.wiara.pl – “A co z Twoją relacją z Bogiem? Czy wierzysz w Jego realną obecność Dzień po dniu, krok za krokiem? Zawsze On – ten sam, taki sam. Poznawany, ale przecież dobrze znany? Czy wierzysz, że jest przy tobie w każdej sytuacji życiowej?”

Pytania te dźwięczą w uszach, wybrzmiewają w sercu, gdy w kolejny piątek Wielkiego Postu, uczestniczę w nabożeństwie pasyjnym upamiętniającym mękę i śmierć Chrystusa na krzyżu. Co jest takiego w celebracji Drogi Krzyżowej, że przyciąga ona uwagę tak wielu wiernych? Kościół w mojej parafii jest w te piątki naprawdę liczne odwiedzany.

“Kiedy to było? Za moich ministranckich czasów. Na drogę krzyżową chodziłem. Ze wszystkimi śpiewałem starą śląską pieśń “Zastanów się o człowiecze, na chwilkę małą…”-wspomina jeden z duszpasterzy, zamieszczając swoje refleksje na katolickim portalu.- “Treść zwrotek towarzyszących stacjom jest wyrazista, mimo upływu lat przemawia i dziś. W czasach mego dzieciństwa do stacji dodawano wypominki za zmarłych czyli zalecki. Obyczaj chwalebny, pewnie w niejednej parafii wciąż żywy.”- dodaje duszpasterz.

Wspomina ministranckie czasy, kiedy to po raz pierwszy miał w ręce teksty ewangelii i z wypiekami na twarzy czytał po kilka razy opowiadania o męce Pańskiej,
“Tak mi się to wszystko przypomniało na piątkowym nabożeństwie” – powraca do codzienności autor refleksji.- “Zabiegam, żeby mieć na drogę krzyżową rozważania krótkie i koniecznie dwuczęściowe, zawierające obraz i modlitwę. Może je wtedy czytać dwoje lektorów, chłopak i dziewczyna. Różnica głosów nie tylko ożywia, ale nabożeństwo zbliża do codziennej zwyczajności. Staram się, aby celebracja miała dusze, aby pomiędzy obrazem i modlitwą była chwila ciszy, bo według mnie modlitwa jest duszą chwil ciszy w czasie liturgii.”

Daniela Słoma ze Śląska, mama i babcia jest osobą niezwykle rozmodloną. Dla niej nieważna jest pora dnia, rodzaj pogody, samopoczucie.
“Ja po postu wierzę, że Bóg mnie kocha, że oddał za mnie życie. Nie jest to dla mnie historia, jakaś pamiątka. To jest aktualne, żywe, gdy o tym mówię przechodzą mnie ciarki”- dzieli się swoimi odczuciami. – “Na Drogę Krzyżową chodzę, żeby przeżyć razem z Jezusem Jego mękę. Jeszcze bardziej zależy mi na tym, żeby tą Krzyżową Drogą podążać razem z Maryją. Przez to uczestnictwo chcę podziękować Bogu za Jego krwawą ofiarę, za mnie, za nas ludzi. Bardzo głęboko przeżywam okres Wielkiego Postu i towarzyszące mu nabożeństwa Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali.

Beatricze Świergolik z Tychów, przez przyjaciół nazywana Beti, podzieliła się swoimi przeżyciami okresu Wielkiego Postu.
“Czas oczekiwania na to największe Wydarzenie w moim życiu jako osoby wierzącej rozpoczął się wraz ze Środą Popielcową. To dla mnie czas niesamowitego działania Łaski Bożej. Wyciszenie, kontemplowanie Krzyża Jezusowego, Jego Męki… To czas zatrzymania się, zajrzenia w głąb mojego serca i oddania Bogu tego wszystkiego, co mnie jeszcze od Niego oddziela. W tym roku rozpoczęłam od spowiedzi świętej, której owocem stały się moje postanowienia wielkopostne. Myślę, że każdy wierzący takie postanowienia podejmuje, ale czy zawsze są one podjęte z rozwagą, przemodleniem i zaproszeniem Boga do ich realizacji? (u mnie nie zawsze tak było).

W czasie Wielkiego Postu staram się, aby w moim życiu zapanowała CISZA, taka zewnętrzna – owszem, ale też takie wewnętrzne wyciszenie, więcej modlitwy, skupienia, milczenia i słuchania Jego głosu. Uczestnictwo w nabożeństwach Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żalach, rozważaniu Słowa Bożego w czasie codziennego Namiotu Spotkania, czas dla drugiego człowieka, post, jałmużna. Czy to się udaje? Nie zawsze, ale nie poddaję się, bo wiem, że dla Boga warto “stracić czas”. Trwać w Nim, być wiernym, pomimo upadków, nie zamartwiać się, ale ciągle iść, bo dla Niego nie ma nic niemożliwego, więc On mnie zawsze podźwignie z moich upadków. Jezus umarł za moje grzechy, a potem zmartwychwstał, by dać mi życie wieczne. Czy nie jest to najwspanialsza wiadomość dla mnie?! Przed mną jeszcze Triduum Paschalne – cudowny czas zgłębiania Bożych Tajemnic i adorowanie Chrystusa Paschalnego. Nic bez wiary pełnej miłości, która jest łaską, nie miałoby sensu.

Na rekolekcjach ignacjańskich, w których uczestniczyłam, był taki rysunek drzewa WIARY – wiara to korona drzewa i mocny pień, a jego korzeniami są PEWNOŚĆ i ZAUFANIE – to taki obraz postawy wewnętrznej człowieka. Chodzi tu o pewność umysłu, który przylgnął do prawdy oraz o postawę całego człowieka przez bezgraniczne zaufanie – to wtedy powstaje prawdziwy dialog miłości.

I na koniec fragment medytacji Drogi Krzyżowej ks. Bronisława Mokrzyckiego,SJ.

“Dobrze jest zaraz po przebudzeniu
kreślić na sobie znak krzyża
On powinien przypominać słowa modlitwy:
Biorę krzyż, Panie, na dzień dzisiejszy
pragnę przyjąć jego rozpiętość
jego ciężar, jego ogrom.
Trzeba powiedzieć sobie:
To jest krzyż dany mi przez Pana
A więc dobrze do mnie dopasowany.”

Wysłuchała i spisała: Bożena Chojnacka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *