Danuta Świątek
No Comments

„Polski jako prezent od losu”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Beata Gosek

Elżbieta Gosek

Elżbieta  Gosek ujęła mnie swoim kibicowaniem sprawom polskiego języka na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Przyjechała z Pensylwanii specjalnie, żeby wysłuchać tylko wykładu prof. Anny Frajlich podczas kwietniowej konferencji, a potem pędziła do pracy. Elżbieta jest matką trzech synów: 29-letniego Sebastiana, 21-letniego Daniela i 14-letniego Alexa. Średni syn kończy Uniwersytet Columbia w tym roku i to właśnie on zawiadomił mamę, że jego profesor będzie miała wykład. „Musiałam przyjechać! Jakże mogłoby być inaczej” – powiedziała Elżbieta.

Średni syn uczył się polskiego z książek dopiero na uniwersytecie.  Co było dla niego największym wyzwaniem?  

Tak, dla Daniela pierwszy kontakt z książką do nauki języka i gramatyki był właśnie na Columbii. Gdyby nie fakt, że potrafił mówić po polsku dzięki używaniu tego języka w domu, byłoby mu znacznie ciężej. Początkowo był zdziwiony, że robił tak wiele błędów w ćwiczeniach gramatycznych  i że jego zasób słów był tak ograniczony.  Nie znał wcześniej ani zasad gramatyki, ani ortografii. Nie potrafił  pisać po polsku.  Daniel zawsze mówił dość poprawnie, z wyjątkiem pewnych form, których używał, a my w domu, go nie poprawialiśmy, uznając, że lubimy „jego polski”. Nie chodził do szkoły, gdzie nauczyciel mógł to skorygować,  a my nie pomyśleliśmy wcześniej, że nie poprawiając, uczymy go mówić po polsku w „śmieszny” sposób.  Co jednak było „śmieszne” u dziecka, byłoby oznaką braku wykształcenia w dorosłego.  Myślę, że zajęło mu dwa semestry, żeby nabrać  sprawności w pisaniu i swobodnym używaniu zasad gramatyki.

W jakim stopniu Daniel opanował polski? Czy czyta polskie książki?

Daniel mówi po polsku bardzo dobrze. Pozytywne doświadczenie, jakim były lekcje języka polskiego na Columbii,  zachęciło go do kontynuowania kontaktu z językiem polskim przez klasy z literatury polskiej. Prawdopodobnie indywidualne skłonności i zamiłowania są tu bardzo ważne, ale w przypadku Daniela, obserwowałam rozwój nie tylko umiejętności językowych, ale też zrozumienia Polski dzięki  literaturze.

Rozmawiałam z moim synem przez telefon o historii Polski i  procesach społecznych, jakie miały miejsce w Polsce przy okazji „Wesela” i „Pana Tadeusza”.  Bezcenne!

Byłam świadkiem jak dzięki lekcjom polskiej literatury i poezji rozwijała się jego wrażliwość i zrozumienie „polskości” .  Możliwość brania tych klas na Columbii była dla niego bardzo cenna, a profesor Frajlich jest osobą, która miała bardzo duży udział w tym, czym jest dla niego ta uczelnia. Nie czyta teraz, za dużo jest pewnie konkurencyjnych  rzeczy, które wypełniają jego czas. Ważne jest, że jeśli będzie miał na to czas i ochotę, to będzie mógł to robić.

IMG_2723

Daniel, Alex i Sebastian

Jak język polski przydał się najstarszemu synowi?

Sebastian skończył Wake Forest University,  gdzie również zrobił  Master Degree w  Graduate Business School. Pracuje w Pricewaterhouse Cooper w Waszyngtonie, DC. Dzięki temu, że zna język polski,  firma skierowała go  do Polski kilka lat temu na tydzień, aby pomóc  przy wycenie firmy polskiej, kupowanej przez firmę amerykańską.

Sebastian,  który opuścił Polskę jako dziecko i tylko odwiedzał ją jako turysta, zawsze chaciał pojechać do kraju na trochę dłuższy czas już jako dorosły. Wystąpił do swojej firmy z ofertą przeniesienia się do Warszawy na dwa lata.

Syn właśnie wrócił z Polski.  Niesamowite doświadczenie personalne i zawodowe.  Jego inicjatywa była bardzo wysoko oceniona w jego firmie, jak również fakt, że świetnie poradził sobie w Polsce i merytorycznie, i językowo.

Najmłodszy syn chodzi do polskiej szkoły. Czy  szkoła jest tym, czego oczekiwaliście?

IMG_1133

Alex

Alex chodzi do ósmej klasy w Polskiej Szkole „Ogniwo”, w Trenton, NJ.  Muszę przyznać, że Alex zaczął polską szkołę niejako z jego inicjatywy. Pewnego dnia, Alex jako 5-latek, przyszedł do domu z podwórka płacząc i powiedział, że ponieważ jest Polakiem, koledzy nie chcą się z nim bawić.  „Bycie Polakiem” było jedyną różnicą miedzy nim i innymi dziećmi z otoczenia i w jego rozumowaniu, musiało być czymś negatywnym, odpowiedzialnym za zachowanie chłopców z sąsiedztwa. Szkoła miała być oryginalnie formą pokazania mu, że wiele jest dzieci takich  jak on i umiejętność mówienia po polsku jest atutem w życiu, a nie problemem.

Polska szkoła jest tym, czego oczekiwaliśmy – Alex chodzi tam chętnie. Teraz, jako ośmoklasista pewnie bardziej po to, żeby spotkać kolegów i koleżanki, niż się uczyć.  Ale jest to częścią doświadczenia, jakie chcieliśmy, żeby miał – poznanie ludzi  i poczucie bycia częścią społeczności, opartej na chęci kultywowania swojego pochodzenia.  Alex wie,  że jego rodzice urodzili się w Polsce, ale nie to czyni go Polakiem.  Alex mówi po polsku bardzo dobrze, podobnie jak jego bracia.  W porównaniu z braćmi, którzy nie chodzili do polskiej szkoły, ma wiedzę o geografii, historii i literaturze Polski.  Nabywa tę wiedzę naturalnie i stopniowo, w sposób dostosowany do jego poziomu przez lata w szkole.

Jesteś skarbnikiem szkoły. Co uważasz za największe wyzwanie dla waszej szkoły?

Największym wyzwaniem jest zachęcenie rodziców do uznania się współodpowiedzialnymi za szkołę.  Podejście do  szkoły nie tylko jako miejsca,  gdzie zostawia się dziecko na kilka godzin, ale myślenia „nasza szkoła”.  Jako członek zarządu szkoły, wielokrotnie słyszę od rodziców, którzy w dobrej wierze radzą : „musicie, powinniście  ….. zrobić”. Zawsze ich poprawiam: „ musimy, powinniśmy „.

Wiem, szkoły dokształcające mają różną formę prawną. Nasza jest  zarejestrowana jako organizacja „ not for profit”. Płacimy za wynajem szkoły, ogrzewanie, wynagrodzenie nauczycieli.  Cieszymy się, kiedy parafia, od której wynajmujemy budynek  pomaga nam, przejmując na siebie czasami część kosztów. Cieszymy sie, że mamy rodziców i przyjaciół, którzy pomagają nam finansowo i robią wiele dla szkoły nie oczekując wynagrodzenia.

IMG_1315-1

Alex, babcia z Polski, Andrzej z Melą

Jako dyrektor finansowy, mogę powiedzieć, że pieniądze, których nie mamy w nadmiarze, nie są problemem.  Główne wyzwanie to zachęcenie rodziców do traktowania tej organizacji jako swoją własność i wtedy wspólnie poradzimy sobie z innymi wyzwaniami.

A jakie jest największe wyzwanie dla rodzica?

Dyscyplina i znalezienie w sobie motywacji, aby być zaangażowanym w życie szkolne na tyle, ile możemy. Niezależnie czy pełni się jakąś funkcję formalną, pokazanie dziecku, że szkoła jest ważna w naszym życiu, pozwoli dziecku w ten sam sposób podchodzić do szkoły.

Twoja recepta na utrzymanie polskiej mowy i tradycji w waszej rodzinie?  

Uznawanie polskiego pochodzenia jako korzyść, prezent od losu, który możemy rozwijać i pielęgnować. Element, który  może wzbogacić nasze życie na wielu plaszczyznach, jeśli tego chcemy. Znajomość polskiego  języka może być atutem do planowanego wykorzystania  w życiu, ale może również  otworzyć nieoczekiwane  możliwości, kiedy się tego najmniej spodziewamy.

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała: Danuta Świątek

Zdjęcia: Archiwum rodzinne Elżbiey Gosek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *