DPS
No Comments

Klub Młodych Literatów: “Jak to jest z oceanem…” Nicholas Franczak

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Niedawno obchodziliśmy w Stanach Dzień Matki. W Polsce to święto jeszcze przed nami. Mikołaj urodził się w Nowym Jorku, ale co roku jeździ na wakacje do Polski. Tam też obchodzi urodziny. Jego mama zawsze się stara być z nim tego dnia w Polsce. Można więc tekst Mikołaja dedykować polskim i polonijnym mamom…

Irena Biały

Nicholas Franczak

Nicholas Franczak

Jak to jest z oceanem…

Za chwilę lato. Zaczną się upały i wilgotność. Najlepsze lekarstwo na skwar to powiew od oceanu. Jeździmy na plażę z rodziną, ale żadne z nas nie lubi się opalać, więc wymyślamy różne zajęcia. Zamki z piasku zostawiam siostrze. Ja najlepiej lubię siedzieć pod parasolem, jeść zimnego arbuza, czytać książkę. Kiedy robi się bardzo gorąco, idę pływać. Przy brzegu są duże fale, więc muszę wejść głębiej.

Mama nie lubi, kiedy pływam dalej od brzegu, więc biorę deskę surfingową.

To było rok temu: kiedy wszedłem głęboko do wody, a fale były nadal duże, zamiast pływać, położyłem się na desce i wiosłowałem rękami tak, że odpłynąłem daleko od brzegu. Byłem pochłonięty myślami o nowym modelu robota, więc nie zauważyłem, że przestałem słyszeć ludzi, a ocean stał się gładki.

Leżałem na desce, a nade mną było otwarte niebo bez jednej chmury. To były chyba najspokojniejsze chwile mojego życia. Mimo że byłem na bardzo głębokiej wodzie, czułem się bezpiecznie. Przez głowę przechodziły mi tysiące obrazów i obrazków na temat modelu robota.

Nagle luźne części zaczęły układać się w całość. Wyzwanie, które dręczyło mnie od tygodnia, wydało mi się nagle jasne. Już wiedziałem, co mam zrobić. Zacząłem szybko wiosłować, żeby jak najprędzej przybić do brzegu i zapisać myśli na temat robota. Plan okazał się trudny.

Zamyśliłem się i straciłem z oczu plażę. Rozglądałem się dookoła i nigdzie nie widziałem lądu. Całe szczeście, że słońce zaczęło zachodzić i plażowe miasteczko ożyło. Światła połączyły się w łunę, która migotała z daleka. Wiedziałem, gdzie mam płynąć. Łuna przybrała czerwony kolor migających syren policyjnych. Wiedziałem, że mnie szukają. Czułem się okropnie zmęczony i szczęśliwy, że jestem na stałym lądzie.

Moja mama po raz kolejny w życiu nie wiedziała, czy ma płakać czy krzyczeć najpierw ze strachu, a potem z radości. Kiedy mnie uścisnęła, straciłem przytomność. Mama prawie też, ale tym razem ze szczęścia.

Nicholas Franczak, 14 lat, Nowy Jork.
Szkolny Punkt Konsultacyjny w Nowym Jorku

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *