Lidia Russell
No Comments

Kowalstwo uskrzydlone – pan Eryk z New Hampshire

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

11414899_10207088716083466_1757053331_o-1

 

 

Pan Eryk Jadaszewski z Peterborough w New Hampshire jest kowalem i twierdzi, że swoją profesją zarabia na życie. Tak, ten zawód wciąż istnieje! Pan Jadaszewski w swojej rzemieślniczej pracowni nie podkuwa jednak koni, ale wykuwa miecze i zbroje – historyczne repliki XVI-, XVII- i XVIII-wiecznych zbroi i broni ze środkowej i wschodniej Europy. Jest w tym mistrzem i szczyci się tym, że jego warsztat, istniejący od 13 lat, jest jedyną na świecie firmą oferującą wierne odwzorowania ubiorów i zbroi rycerstwa z tej części świata i z tego historycznego okresu. Szczególną miłością kowal ów darzy polską skrzydlatą husarię.

 

11425735_10207088722723632_188359955_o

 

11414932_10207088722883636_731237925_o

 

W staropolskim szlacheckim kontuszu, z szablą za pasem, pan Eryk opowiadał w minioną sobotę dzieciom ze Szkoły Języka Polskiego im. Jana Pawła II w Bostonie m.in. o technikach wyrobu zbroi i tajnikach zapomnianego dziś rzemiosła. Ta część najbardziej fascynowała dorosłych.

Dzieciom najbardziej spodobała się część o rycerzach. W profesjonalnej gawędzie, z detalami godnymi znawcy tematu i prawdziwego showmana, pan Eryk barwnie opisywał historię polskiego rycerstwa. W przemawiający do wyobraźni sposób, z humorem i z użyciem własnoręcznie wykonanych rekwizytów, przedstawiał akrobatyczne umiejętności polskiego rycerza i husarza. Pytał, na przykład, ile strzał na minutę, pędząc konno, mógł wypuścić z łuku polski rycerz? Okazało się, że aż 17 i jak przyznał pan Eryk, swego czasu on sam był nawet w stanie to zrobić. Pan Jadaszewski opowiadał po angielsku, ponieważ po polsku mówi słabiej, nawiązywał jednak do polskich terminów i wypytywał o nie dzieci, które chętnie odpowiadały, zadowolone, że one również czegoś mogą takiego specjalistę nauczyć.

 

11422861_10207088722603629_1424565336_o

 

W polskiej szkole pan Jadaszewski zaprezentował m.in. pełną zbroję husarską, wraz ze słynnymi skrzydłami, które – jak wyznał, tu w Nowej Anglii wykonuje z indyczych piór, gdyż najłatwiej je dostać, a także napierśniki, łuk, kołczany, szable, nadziak itd. Pan Eryk ma znajomych rzemieślników, historyków, członków bractw rycerskich i grup urządzających pokazy rycerskie w Nowej Anglii (sam również jest aktorem w podobnych przedstawieniach), ale także w Polsce, na Litwie i w innych krajach Europy. To m.in. dla nich albo we współpracy z nimi wykonuje swoje repliki. Jest także autorem książki „Polish Re-enactors Handbook”, w której przeczytać można m.in. stare rosyjskie przysłowie: „Polak bez konia to jak ciało bez duszy”.

 

11420138_10207088722843635_1292986403_o

 

11416784_10207088722203619_768536109_o

 

Dzieci słuchały jak zaczarowane. Były gawędą pana Eryka Jadaszewskiego zafascynowane, zadawały pytania i – jak zawsze – chciały wszystkiego dotknąć. Na poważne pytanie kilkulatka, czy polską rycerską zbroję można sobie zamówić na Halloween, pan Eryk zaprosił pytającego do przymiarki. Efekt na jednym za zdjęć – chyba będzie zamówienie!

 

Tekst i zdjęcia: Lidia Russell

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *