Danuta Świątek
No Comments

“Czytaj sylabami czyli jak szybko nauczyć czytania dziecko dwujęzyczne”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

10348811_10203792949528936_8428831157593106709_o

Rozmowa z logopedą Katarzyną Czyżycką, która uczy czytania dzieci dwujęzyczne z całego świata przez Skype.  Prowadzi blog logopedyczny Głoska (http://blog.centrumgloska.pl), który pokazuje rodzicom jak ciekawie ćwiczyć z dziećmi, aby się nie nudziły. W lipcu przeniosła się z Niemiec do Włoch. Do końca czerwca 2015 r. uczyła w Szkolnym Punkcie Konsultacyjnym przy Konsulacie Generalnym RP w Hamburgu, a od września będzie miała styczność z dziećmi szkolnymi we Włoszech. 

 

Dlaczego obecnie najczęściej jest zalecana metoda nauki czytania sylabami dla dzieci dwujęzycznych?

Dzieci dwujęzyczne otoczone są na co dzień dwoma lub więcej językami. To sprawia, że trochę dłużej trwa u nich proces kształtowania się słuchu fonemowego. Słuch fonemowy to taki, który pozwala nam odróżnić od siebie głoski podobne np. s i c w wyrazach pies i piec. Warto wiedzieć, że język polski jest tak skonstruowany, że większości spółgłosek nie jesteśmy w stanie wymówić w izolacji i pojawia nam się na końcu charakterystyczne “y”. Dzieje się to fizjologicznie, nie jest w bardzo duży sposób od nas zależne – powietrze przechodząc przez krtań musi to “y” wywołać. Biorąc pod uwagę tę właściwość naszego języka oraz fakt późnego dojrzewania słuchu fonemowego większość dzieci dwujęzycznych głoskując słowo szafa usłyszy “szy-a-fy-a”, natomiast sylabując je “sza-fa”. Stąd zalecenie używania sylabowej nauki czytania. Jest ona po prostu łatwiejsza dla dzieci.

Czy rzeczywiscie stymulacja obrazem (TV, komputer, reklamy) przeszkadza w nauce czytania u małych dzieci?

Stymulacja obrazem, w tym tabletem i telefonem, przeszkadza rozwojowi małego dziecka. W wielkim uproszczeniu jest tak, że do około 3 roku życia obie półkule u dzieci powinny rozwijać się mniej więcej w tym samym tempie. I dzieje się tak u dzieci nieoglądających TV. Natomiast u dziecka, które ogląda za dużo telewizji prawa półkula rozwija się szybciej, co powoduje wolniejszy rozwój języka usytuowanego głównie w lewej półkuli. Jak już mówiłam to bardzo uproszczony schemat, w rzeczywistości mózg ludzki jest mniej uschematyzowany, nie zmienia to jednak faktu, że stymulacja obrazem przeszkadza w rozwoju językowym dziecka.

Ponadto stymulacja obrazem powoduje nadmierną ruchliwość dziecka, brak koncentracji. A to już krótki krok do problemów z nauką, nie tylko czytania i pisania.

Podobno dla współczesnego dziecka pojedyncze litery nie mają znaczenia. Są nudne. Ile procent dzieci w Niemczech uczy się nauki czytania metodą sylabową?

Pojedyncze litery mają znaczenie dla dzieci i raczej nie są dla nich nudne. Ale to my, jako nauczyciele i rodzice, powinniśmy wiedzieć, że nie wolno nam odpowiadać dziecku nazwą litery (“Zobacz to eL”), ani głoską (Ly), a pokazywać całą sylabę i mówić “La”.

Same litery są nudne, kiedy okazuje się, że do niczego nie służą, nie można z nich nic przeczytać. Tak się dzieje u dzieci, które mają problemy z analizą i syntezą słuchową (np. przez nierozwinięty słuch fonemowy) i wzrokową. Dlatego tak ważna jest nauka czytania metodą sylabową. Sylaba zazwyczaj coś oznacza, np. hę? och! joł.  Podczas kiedy komunikaty z pojedynczych liter możemy zbudować tylko z samogłosek. Czytając sylabowo dziecko zaczyna od pojedynczych samogłosek i sylab, ale od razu czyta komunikaty i dialogi. Synteza sylabowa jest też łatwiejsza dla dzieci i pierwsza rozwojowo, dlatego warto sięgnąć do niej przy okazji czytania.

Dzieci w Niemczech jeszcze do niedawna uczyły się metodą “Lesen und Schreiben”, która jednak w większości szkół nie zdała egzaminu. Nauczyciele sięgają do metody sylabowej, bo dla języka niemieckiego jest ona lepsza niż głoskowanie (przypominam, że niemiecki to język długich słów). Obecnie jedną z lepszych metod jest “Lesen und Rechtschreiben lernen”, którą polecają także niemieccy logopedzi.

Dlaczego czytanie sylabowe uznaje się za czytanie, które pozytywnie nastawia do nauki?

To właśnie to, o czym mówiłam wcześniej. Analiza i synteza sylabowa jest łatwiejsza, dlatego dzieci szybciej “łapią” dwie sylaby złożone w wyraz niż głoski. Lepiej je słyszą. Ponadto, my jako nauczyciele, możemy budować szybciej dziecku sensowne teksty. Przykładowo w jednym z elementarzy do czytania głoskowego jest strona, na której dziecko poznaje literkę T. Wcześniej poznało już literki A O M. Autorzy ułożyli tekst “To tata.” pod obrazkiem taty głaszczącego kota. I tyle jest według nich w stanie przeczytać dziecko na tym etapie (czwarta literka). Niektóre dzieci to zniechęca.

Tymczasem w metodzie, którą ja stosuję, dziecko na samym początku poznaje samogłoski i zna je w kontekstach, np. dziewczynka bojąca się ducha i krzycząca A! Niby jedna litera, ale już buduje historię. Zwłaszcza kiedy obok stoi chłopiec z ignorującą miną i mówi I. Obok płacze dziecko w wózeczku E.

Potem dziecko poznaje kilka czasowników globalnie, całościowo, a potem dopiero przechodzimy do sylab. W ten sposób dziecko widząc obrazek z tatą i znając samogłoski oraz te sześć/siedem czasowników może przeczytać: “To tata. Tata siedzi. Tata ma Tuma. Tumo siedzi u taty.” Jednocześnie do obrazka możemy dołożyć dymki komiksowe i w ten sposób tata mówi do kota “Tu tu tu”, a kot mruczy “tyty”. Prawda, że jest to ciekawsze niż “To tata”?

Dlaczego czytanie metodą sylabową jest pomocne dla dyslektyka?

Wynika to ze specyfiki dysleksji. Dzieci z tym zaburzeniem mają problemy z analizą i syntezą wzrokową i słuchową. Dzięki temu, że nie każemy im składać literek w sylaby, a podajemy całą sylabę, jest im po prostu łatwiej.

Proszę na koniec pokusić sie o pewne liczby. Ile czasu zajmuje opanowanie czytania za pomocą nauki sylabowej, a ile głoskowania?

Oj, ale każde dziecko jest inne. Nie robiłam eksperymentów na bliźniakach. Niemniej, dzieci dwujęzyczne zdrowe, bez deficytów, przy założeniu, że uczą się czytać z mamą/panią w szkole codziennie są w stanie opanować płynne czytanie w pół roku. Mówię tu o cztero- i pięciolatkach. Natomiast od głoskowania do płynnego czytania to droga około 10-miesięczna. Przy czym tak jak mówię: każde dziecko jest inne, każdy rodzic ma czas przeznaczony dla dziecka, więc nie ma reguł. Fakt jest natomiast taki, że mam w terapii dzieci, które nie nauczyły się czytać głoskując i u mnie zostały przeniesione na metodę sylabową, teraz czytają płynnie. Przestawienie i nauka czytania zajęła im około 10 miesięcy, głoskować się uczyły dłużej.

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała: Danuta Świątek

Zdjęcie: Archiwum Katarzyny Czyżyckiej

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *