DPS
No Comments

“Nie musi, ale chce”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
b4424bba426f15f0341a44e2463d09c7_grandparents-day-2012-topics-page-580x326_featuredImage

Fot. iStock

Dopilnowanie, aby dzieci mówiły w języku mniejszości jest często trudne – wygodniej jest im posługiwać się językiem otoczenia. Czy jesteśmy w stanie wymusić na dzieciach mówienie po polsku? Czy to dzieci same muszą chcieć nauczyć się „nadprogramowego” języka? 

Alicja od 10 lat mieszka w Wielkiej Brytanii. Jej mąż Matthew, jest Anglikiem, wychowują wspólnie 3,5-letnią córeczkę Ewę. Alicja i Matthew postanowili, że każde z nich będzie mówiło do dziecka w swoim języku, tak aby polski i angielski od najmłodszych lat towarzyszyły Ewie. Od pewnego jednak czasu Alicja ma wrażenie, że jej wysiłki idą na marne – córka nie jest zainteresowana językiem polskim, odpowiada mamie po angielsku, upominana stawia opór. Za każdym razem, kiedy córka odmawia rozmawiania po polsku, Alicja denerwuje się i karci Ewę za bycie nieposłuszną. Mówi wtedy najczęściej: „Masz mówić do mamy po polsku! Jak nie będziesz rozmawiała po polsku, to nie pójdziemy na plac zabaw!”. Groźby jednak nie przynoszą rezultatów, albo działają tylko w danym momencie. Podczas warsztatów dla rodziców dzieci dwujęzycznych Alicja miała okazję przemyśleć swoją sytuację i doszła do wniosku, że nigdy nie pokazała córce, że mówienie po polsku może wiązać się z czymś przyjemnym.

Profesor Barbara Zurer-Pearson ekspert w dziedzinie dwujęzyczności dziecięcej i autorka poradnika „Jak wychować dwujęzyczne dziecko” (Media Rodzina 2013), uważa, że najważniejszym warunkiem, aby dziecko mogło stać się dwujęzyczne, jest obudzenie w nim wewnętrznej motywacji do mówienia w „tym drugim” języku. Wtedy dziecko nie dość, że będzie chciało rozmawiać w języku mniejszości, to jeszcze samo będzie szukało okazji, żeby go używać. Przykład Alicji pokazuje, że używanie kar, gróźb i przymusu nie działa. A co w takim razie ma szansę zadziałać?

Duma przyjdzie sama

Motywacja do mówienia w języku mniejszości w przypadku dziecka jest pochodną satysfakcji i dumy, jaką odczuwa ono używając tego języka. Satysfakcję tę osiągnie wówczas, gdy rozmowy w nim będą mu sprawiały przyjemność lub/i przynosiły korzyść. Duma natomiast przyjdzie sama, gdy fakt, że zna drugi język zostanie doceniony przez otoczenie.

Przyjemność z mówienia w języku mniejszości najmłodsze dzieci będą odczuwały wtedy, gdy używanie go będzie łączyło się z atmosferą pełną uczuć. Taką atmosferę najlepiej będą umieli stworzyć dziadkowie, którzy zazwyczaj kochają swoje wnuki bezwarunkowo i którzy często są pozbawieni ich towarzystwa na co dzień. Wakacje spędzone z nimi w przypadku dzieci przebywających ze swoimi rodzicami za granicą będą zawsze owocne jeśli chodzi o rozwinięcie znajomości języka, z którym na co dzień wnuki mają ograniczony kontakt.

Należy jednak pamiętać, że im dziecko będzie starsze, tym będzie bardziej zainteresowane światem zewnętrznym i z czasem towarzystwo dziadków przestanie im wystarczać, co wcale nie oznacza, że dziadkowie przestaną im być potrzebni. Antonella Sorace, profesor Uniwersytetu w Edynburgu i szefowa organizacji Bilingualism Matters, zwraca jednak uwagę, że polski dla dziecka żyjącego poza krajem nie może być sprowadzony jedynie do „języka babcinego” – to znaczy kojarzącego się tylko i wyłącznie z tematami poruszanymi w rozmowach z dziadkami, a te zazwyczaj odbywają się określonych, często podobnych okolicznościach, albo wręcz przez telefon bądź na Skypie.

Dzieci z czasem będą coraz bardziej pożądać towarzystwa swoich rówieśników, w razem z którymi będą poznawać najpierw bliższe potem coraz dalsze otoczenie. W poznawaniu świata będą im potrzebne nowe słowa, bez których nie będą w stanie opisać, co widzą. Jednojęzyczni koledzy i koleżanki będąc źródłem materiału językowego (inputu), który jest do tego niezbędny, równocześnie przyczynią się do rozwoju znajomości języka. Zdopingują do użycia nowo poznanych słów i konstrukcji gramatycznych w rozmowach.

Najważniejsze – nie nudzić

Nieocenioną pomocą w rozwinięciu motywacji jest nauka poprzez piosenki, rymowanki, różnego rodzaju wyliczanki i inne dziecięce gry i zabawy językowe. Małe dzieci szybko uczą się ich w przedszkolu w języku większości, dlaczego by więc nie nauczyć ich po polsku? Śpiewanie „Stary niedźwiedź mocno śpi” połączone z energiczną zabawą razem z mamą, tatą i rodzeństwem, może okazać się świetnym pomysłem do rozwijania znajomości języka dziedzictwa.

Musimy bardzo uważać, żeby w naszym domu było co najmniej tyle samo fascynujących książek i filmów w języku polskim, co w języku większości. Pamiętajmy, że nie liczy się ilość, tylko jakość – nie wystarczą jakiekolwiek książki i filmy, ale takie, które dziecko lubi. Jeśli podczas wieczornego czytania po polsku dziecko okazuje znudzenie, może być to znakiem dla nas, że „Czerwony Kapturek” w wydaniu z czasów naszego dzieciństwa nie jest wcale tak ciekawy, jak na przykład „Koszmarny Karolek” – polskie tłumaczenie znanego dzieciom angielskojęzycznym „Horrid Harry”.

Jeśli trudno jest przekonać dziecko do tradycyjnych polskich opowiadań, możemy się oprzeć na tym, co dziecko już zna i lubi po angielsku i poszukać polskich tłumaczeń tych pozycji (jest ich całe mnóstwo) – dziecko przekona się wtedy, że swoje ulubione historie może poznać też po polsku. Dobrym sposobem na zmotywowanie całej rodziny (w tym starszych dzieci) do używania polskiego będzie zakupienie ciekawej gry planszowej lub strategicznej z instrukcją w języku polskim. Jeśli fabuła gry sprawi, że dzieci bardzo się „wciągną”, to mamy dobrą przynętę do używania polskiego.

Jednak nic nie zastąpi przykładu, jaki dają rodzice. Czasem zapominamy, że dzieci budują repertuar swoich zachowań, opierając się głównie na tym, co widzą wśród swoich najbliższych. Jeśli pokażemy dziecku, że w domu, miedzy sobą, używamy języka angielskiego, albo francuskiego, to nie namówimy go do mówienia po polsku. „Dlaczego ja mam zawsze mówić po polsku w domu, a mama i tata nie muszą?” – pomyśli dziecko.

Rodzice powinni też zadać sobie pytanie, przy jakiej okazjach najczęściej rozmawiają z dziećmi po polsku. Dobrze jest zastanowić się, czy przypadkiem – w wirze domowych obowiązków – nie jest to głównie język, służący do upominania, zwracania uwagi, wydawania instrukcji i poleceń. Czy czasem nie jest tak, że to po polsku dziecko głównie słyszy: „Pościel łóżko”, „Wynieś śmieci”, „Posprzątaj pokój”. Dlatego tak dobrze jest używać języka polskiego także poza domem: na wspólnych wycieczkach, w szkole sobotniej (jeśli taka istnieje blisko naszego miejsca zamieszkania), w klubach pozaszkolnych lub grupach zabawowych dla mniejszości narodowych (o ile takie istnieją w naszej okolicy).

Bez względu na to, jakie sposoby będziemy stosować powinniśmy pamiętać, że nauka języka mniejszości nie może kojarzyć się dziecku z nudą i być postrzegana jako przykry obowiązek. Aby ta nauka przyniosła pożądany skutek powinna jej towarzyszyć chęć, a nie obowiązek. Chociaż rola rodziców jest tutaj bardzo ważna – to oni mogą dołożyć starań, aby pokazać dzieciom, że mówienie po polsku jest ważne, może dziecku przynieść korzyści i przede wszystkim – sprawiać przyjemność.

 

Joanna Kołak

 

logo_MSZSerwis “Wszystko o dwujęzyczności” jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Uniwersytetu Warszawskiego. Utwór powstał w ramach projektu finansowanego w ramach konkursu „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą w 2015 r.“ realizowanego za pośrednictwem MSZ w roku 2015. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą w 2015 r.”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *