Karol Chlipalski
No Comments

OPOL, czyli każdy mówi po swojemu

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
fot. iStock

fot. iStock

Używanie dwóch języków w rodzinie naraz jest doskonałym sposobem na uczynienie dziecka osobą dwujęzyczną. Wymaga to jednak od rodziców znacznie więcej samozaparcia i konsekwencji niż skłonni bylibyśmy przypuszczać.

OPOL (one parent, one language) czyli „jeden rodzic, jeden język”, to jedna z najpowszechniejszych metod wychowywania dwujęzycznych dzieci. Polega ona – jak sama nazwa wskazuje – na tym, że jeden rodzić mówi do dzieci w jednym języku, a drugi w drugim. Dziecko tymczasem mając kontakt z oboma językami, uczy się w nich mówić jednocześnie. Metoda ta jest stosowana najczęściej w rodzinach mieszanych.

Wydawać by się mogło, że stosowanie OPOL jest rzeczą naturalną i prostą w przeprowadzeniu. Wystarczy, że rodzic mówi do dzieci w swoim języku ojczystym, a reszta niejako „dzieje się sama” – dzieci otrzymują materiał językowy, który następnie posłuży im do „zbudowania” znajomości języka. Mogą one tą drogą mogą się „bezboleśnie” nauczyć dwóch języków, pod warunkiem oczywiście, że z każdym z rodziców spędzają wystarczająco dużo czasu.

Z coraz większą łatwością

Liczne przykłady wskazują na to, że OPOL jest najtrudniejszy dla tego rodzica, który będzie używał języka niewystępującego w otoczeniu. Przekonało się o tym wiele polskich rodziców, najczęściej mam, które wstąpiły w związki z obcokrajowcami, zamieszkały w krajach pochodzenia swoich współmałżonków i tam wychowują swoje dzieci. Jakim problemom muszą one stawić czoła?

Istnieją oczywiście wyjątki od reguły, ale zazwyczaj znają one znacznie lepiej język swoich mężów, niż ich mężowie polski. W tej sytuacji, zazwyczaj językiem, w jakim rozmawiają między sobą rodzice jest język męża, czyli język większości. O ile dzieci na początku spędzają więcej czasu z mamami (i od tej reguły są liczne wyjątki) i tym samym mają więcej kontaktu z językiem polskim, o tyle, gdy już pójdą do przedszkola, zaczyna się ta sytuacja zmieniać na korzyść języka większości np. angielskiego albo francuskiego. Najpierw powoli, potem coraz szybciej, dzieci zaczną posługiwać się tym drugim językiem z coraz większą łatwością, aż w pewnym momencie będzie im łatwiej wyrazić w nim swoje myśli niż w języku mamy. Będą wtedy też próbowały zwracać się do obojga rodziców w tym samym języku. Jeśli wówczas nastąpi precedens i rodzice na to przystaną, jest spore prawdopodobieństwo, że już więcej nie uda się powrócić do stosowania OPOL i wysiłki wcześniejszych lat pójdą na marne (por. Poszłam na łatwiznę – link). Jak więc powinny reagować mamy, do których dziecko zwróci się w „niewłaściwym języku”?

To działa!

Barbara Zurer Pearson, autorka poradnika Jak wychować dziecko dwujęzyczne (Media Rodzina 2013) poleca najprostsze wyjście – powiedzenie dziecku spokojnym tonem: nie rozumiem. O dziwo – zdaniem Barbary Zurer Pearson – zazwyczaj to działa. Dzieci, mimo że doskonale powinny wiedzieć, że ich mamy (albo ojcowie) znają język większości, zazwyczaj akceptują tę odpowiedź i przechodzą na język „właściwy”. Innymi metodami są: przetłumaczenie pytania na swój język , a następnie udzielenie w nim odpowiedzi. Gdy dziecko spotyka się ze spokojną ale stanowczą reakcją, zazwyczaj po jakimś czasie kapituluje  i nie domaga się – przynajmniej przez jakiś czas – zmiany językowych porządków.

Wielu rodziców stosujących OPOL przyznaje, że trudnymi dla nich momentami są „rodzinne obiady”. Gdy cała rodzina zbiera się przy stole, wszystkim zależy, aby rozmowa toczyła się w sposób możliwie najbardziej żywy i naturalny. Większość rodzin wybiera wówczas ten język, który znają wszyscy obecni, którym jest zazwyczaj język większości (otoczenia). Niekoniecznie tak być musi. Wiele mam decyduje się jednak mówienie w swoim języku dbając równocześnie, aby ich mężowie nie czuli się wykluczeni.

Dwa cele za jednym zamachem

Teresa z Londynu, Polka wychowująca dwóch synów – Mieszka i Eliota, stara się mówić po angielsku tylko wtedy, gdy sprawa dotyczy wszystkich osób obecnych przy stole. Gdy natomiast zwraca się bezpośrednio do synów – robi to po polsku i w tym samym języku wymaga odpowiedzi. Jej mąż, Robert, który nie mówi biegle w ojczystym języku swojej żony, nie widzi w tym problemu.

Rozmowy po francusku przy stole akceptuje także Michał, który wraz z Anne-Christine wychowuje czwórkę dwujęzycznych polsko-francuskich dzieci w Warszawie. Anne-Christine, zawsze zwraca się do swoich dzieci po francusku, ale dba o to, by Michał, nie był zupełnie wyłączony z rozmowy – albo sama tłumaczy na polski to, co powiedziała moment wcześniej po francusku, albo zachęca swoich starszych synów, by służyli za tłumaczy. Osiąga tym samym dwa cele za jednym zamachem – nie przestaje mówić do swoich dzieci w języku mniejszości, a zarazem sprawia, że chłopcy mogą poczuć się dowartościowani dzięki swojej dwujęzyczności.

Jednojęzyczni odwiedzają dom
Zdarza się jednak też, że do niedzielnego obiadu zasiada rodzina w składzie poszerzonym o osoby niekoniecznie pozytywnie nastawione do mówienia w obcym dla nich języku. O takiej sytuacji opowiada Dorota Chen-Wernik, Polka mieszkająca na Tajwanie, w wywiadzie dla Dobrej Polskiej Szkoły (pt. Rozmawiać po polsku nie znaczy lekceważyć innych). Bez pomocy małżonka i jego wsparcia jest niezwykle trudno stawić czoła tego rodzaju presji.

Innym problemem, z którym borykają się rodziny stosujące OPOL, a ściślej mówiąc ci rodzice, którzy zwracają się do swoich dzieci w języku mniejszości, to to, w jakim języku mają do nich mówić w obecności osób trzecich, np. jednojęzycznych kolegów odwiedzających dwujęzyczny dom. Antonella Sorace, profesor językoznawstwa na uniwersytecie w Edynburgu, a zarazem szefowa organizacji Bilingualism Matters, wspomina , że gdy odwiedzali jej synów angielskojęzyczni koledzy, zwracała się do nich zawsze po włosku, a następnie tłumaczyła to, co powiedziała na angielski .

Błędy są najmniej ważne

OPOL stosują najczęściej rodziny mieszane, ale nie tylko. Zdarza się, że jedno z rodziców decyduje się, mówić do własnych dzieci w nierodzimym dla siebie języku. Najbardziej znanym przykładem takiego rodzica był George Saunders, nauczyciel niemieckiego z Australii, który do trójki swoich dzieci mówił w języku Goethego i następnie opisał to w książce pt. Bilingual children: from birth to teens. Saunders, który uzyskał dzięki swojej cierpliwości i samozaparciu imponujące rezultaty w dwujęzycznym wychowywaniu swoich dzieci, znalazł wielu naśladowców wśród ambitnych rodziców chcących nauczyć swoje dzieci dodatkowych języków nie czekając aż pójdą do szkoły.

Jednak metoda stosowana przez niego nie budzi entuzjazmu wielu psychologów stojących na stanowisku, że rodzice generalnie powinni używać swojego języka ojczystego w kontaktach z dziećmi. Bynajmniej nie z powodu ewentualnych błędów językowych, jakie mogą im przekazać (te zostaną szybko wykorzenione, gdy tylko dziecko będzie miało wystarczająco dużo kontaktu z rodzimymi użytkownikami tego języka), ale ze względu na fakt, że mówiąc w języku ojczystym w największym stopniu jesteśmy sobą i najlepiej potrafimy przekazać uczucia, których dzieci potrzebują, szczególnie wtedy, gdy są małe.

Pomimo że wyzwania związane ze stosowaniem OPOL wymagają dużo samozaparcia i konsekwencji ze strony rodziców, nie zmienia to faktu, że wiele dzieci na całym świecie w taki właśnie sposób dochodzi do dwujęzyczności. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem jest to najbardziej naturalna metoda przekazywania dzieciom nie tylko języka, ale i kultury kraju pochodzenia obojga rodziców.

 

Karol Chlipalski

 

MSZ_logoSerwis “Wszystko o dwujęzyczności” jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Uniwersytetu Warszawskiego. Utwór powstał w ramach projektu finansowanego w ramach konkursu „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą w 2015 r.“ realizowanego za pośrednictwem MSZ w roku 2015. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą w 2015 r.”.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *