Bożena Chojnacka
No Comments

Babcia Bożenka: “Była taka V B”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

IMG_8883
“I taką pozostanie w naszych myślach i sercach”- dzieli się Alicja przeżyciami z ostatniego spotkania klasowego. Wiem, że każde z nich przeżywa bardzo intensywnie, że nie wyobraża sobie, aby coś mogło przeszkodzić w zwołaniu klasy.

Tych, którzy przywykli już do systematycznych spotkań, nie trzeba specjalnie zachęcać ani przekonywać. Zjawiają się punktualnie na umówioną godzinę, często są już przed czasem.

Alicja dociera na każde spotkanie niezależnie gdzie ono by się  odbywało. Nie przyznaje się do tego, ale czasem jej się wyrwie, że niekiedy pędzi 140 na godzinę. Nie ma głowy na zerkanie na licznik. Zatopiona we wspomnieniach, zasłuchana w przeboje muzyczne z lat szkolnych, nie może się doczekać tej chwili kiedy dojdzie do powitania, do pierwszych okrzyków radości.

IMG_8869

 

“Niech ludzie wiedzą, że była taka VB i z jest w naszych myślach i sercu, a jej dawni absolwenci, którzy wciąż ją wspominają, odtwarzając w pamięci niezapomniane momenty i wydarzenia z życia klasy, ciągle umieją się śmiać i cieszyć sobą. Dziękuję za cudowne, pełne dobrych uczuć spotkanie. Było super.”- zwraca się do kolegów i koleżanek.

A pamiętasz, a pamiętacie?

“To czas się cofnął i odwrócił lica,

 By spojrzeć jeszcze raz na piękność w dali,

 Która takimi tęczami zachwyca,

 Takim różanym zachodzi obłokiem.”

“Po takim spotkaniu nie sposób nie pomyśleć, jak bardzo zależymy od czasu.”- wspomina inna uczestniczka andrzejkowej imprezy. – “To wszechwładne medium, którego nie można jasno zdefiniować, rządzi naszym istnieniem, jego działanie widać choćby po siwiźnie, jednak sam jest niełatwy do określenia”- ocenia filozoficznie.

Deser

 

“Mnie, pewnie jak innym osobom z mojego pokolenia wychowanego na literaturze romantycznej, przypomina się w tym miejscu fragment z ‘Beniowskiego’ “- dzieli się niedawnymi przeżyciami Cyryla, najlepsze pióro klasowe, obiekt zazdrości niektórych koleżanek.

Dołączyła do nas w drugiej klasie. Dowodem na jej literacki talent jest opinia naszej surowej, polonistki, rozmiłowanej w literaturze polskiej, która posądziła Cyrylę o ściągniecie jednego z wypracowań. Była to oczywiście nieprawda. Cyryla umiała pisać pięknie i mądrze, nie posiłkując się żadnymi ściągami.

“Jak Słowacki zachwycił się powrotem Mickiewicza do kraju lat dziecinnych, opisanego w Panu Tadeuszu, który wszak na ‘zawsze zostanie święty, czysty, jak pierwsze kochanie’, tak mnie się wydał piękny powrót do lat nieskażonych tym, z czym zetknęliśmy się później – nawet nie chcę tego nazywać. Wybaczcie patos, ale właśnie to wszystko poczułam”- pisze w swoich zapiskach z ostatniego spotkania klasowego. – “Serdecznie pozdrawiam całą Vb, obecną i nieobecną na spotkaniu.”

IMG_20140531_160858_1

“A pamiętasz, a pamiętacie?..  To jedno z częstszych pytań, jakie słychać było podczas kolejnego, piętnastego już spotkania po latach (to naprawdę  już 48 lat od matury?). Po pytaniu rozpoczynała się opowieść, np. o tym, jak ktoś od kogoś coś tam zbyt dosłownie przepisał, o tym, jak na polskim można było usłyszeć charakterystyczny epitet w reakcji na niepoprawne sformułowanie (np. “ciastka na rozwagę”), jak matematyka była czasem nie tylko lekcją matematyki i wiele innych.

Rozległy temat rozmów to dokonania dzieci, chociaż rywalizowały one wyraźnie z rozmowami o wnukach. Kochany wnusio, wnusia – co lepszego może spotkać człowieka w tzw. wieku dobrze dojrzałym? Zresztą z tym wiekiem w ogóle jest ciekawie. W którejś z opowiadanych historii jedna z koleżanek opisała jej bohatera: “To już był całkiem stary gość, miał chyba z siedemdziesiątkę.” I co? Nikt specjalnie się nie zdziwił, a przecież jesteśmy od tego “gościa” zaledwie o trzy lata młodsi. Ale jeszcze nie starzy, jasne, że nie. Dobre! Pogodny nastrój spotkania, nieco chaotyczne rozmowy, wybuchy śmiechu prawie jak w szkole, jakaś beztroska, niemyślenie o problemach ze zdrowiem. W tym towarzystwie, które zapewnia, że super wyglądasz, że wcale się nie zmieniłaś/zmieniłeś, można było poczuć się lekko. Niezastąpiona terapia.

IMG_20140531_160430(1)

Kilka godzin spędziliśmy w domu Ani, która od dawna jest inicjatorką spotkań, a tym razem przygotowała także własne  przyjęcie dla całej grupy. Dziękujemy, Aniu!  Mimo wielu obowiązków (do niedawna pracowała) Ania została autorką książki o mocnym tytule “Poszarpane nasze losy” opisującej zdarzenia z życia osób z jej rodziny w trudnych latach okupacji i wczesnych powojennych. Zatrzymać w pamięci bolesne, a mało znane zdarzenia to bez wątpienia piękne, wzniosłe zadanie. Wielkie gratulacje!”

Wywołana do tablicy Ania pisze kilka zdań o naszym udanym spotkaniu 28 listopada 2015.

“Młodzieńcze lata daleko za nami. Potem każdy z nas układał swoje życie prowadzące do raju lub do piekła. Ale w dniu spotkania naszej szkolnej gromadki, idą w kąt problemy dnia codziennego! Jesteśmy znów razem na wyciągniecie ręki! I mimo, że życie z nas powoli ucieka, mamy chęć jeszcze cos z niego uszknąć. Dusze nasze nadal młode, ciało pomału się rozsypuje, a to coś dolega, a to  trudniej się schylić, czy wyprostować, a to długa lista naszych fizycznych niedomagań. Ale PRZYJAŹŃ nas wzmacnia duchowo, cieszy nas piętnaste spotkanie po maturze!.

W sercach gości radość spowodowana  powrotem do lat licealnej młodości. Oglądamy siebie po rocznym niewidzeniu  jakby dokładniej, aby dostrzec zmiany w wyglądzie. Bo czas nas rzeźbi czy chcemy czy nie. Cyryla ma super sylwetkę, Alicja ma, jak mówi, apetyt na życie, Krysia cieszy się z każdej minuty życia, Bożena okiem dziennikarskim zbiera materiał na artykuł o naszej szalonej grupie, roczniku 1948, który zdawał maturę w 1967 roku. Ja z opasłym fotoalbumem radośnie odczytuje listę zebranych w restauracji  “Zabytkowa” w Ostrołęce. Usprawiedliwiam nieobecnych z naszej V b z Liceum Pedagogicznego. Nasi dwaj koledzy Tadek i Kazik przywołują wspomnienia, po usłyszeniu których rozlega się salwa śmiechu i głośny chichot nie do opanowania. Były też momenty nie do śmiechu, kiedy wspominaliśmy rany i upokorzenia jakie zadali nam niektórzy nauczyciele. Pozostały  po nich blizny na całe życie. Po latach, przy lampce wina wspomina się  je z rozrzewnieniem i zadumą, gdybając, że wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. A może nie zmieniłoby to niczego. Kto to wie?

Razem

Spotkania są radością, dają jakąś moc, budzą na nowo do życia. I, co najważniejsze, zachęcają, znów się chcemy spotkać za 2-3 miesiące. Nie trzeba wielu słów, aby być ze sobą jak przed laty. Przeszłość szkolna jest w nas i z wielką siłą powraca na jakże fantastycznych spotkaniach. I cóż, że przybyło lat. Cieszą nas własne dzieci, wnuki i rodzina. Wiele życiowych zadań mamy zrealizowanych.

A to Andrzejkowe spotkanie już 15. od matury jest żywym dowodem na to, że  chce się nam siebie widzieć i ze sobą pogadać. Nie trzeba nic, aby zyskać wiele. To co najcenniejsze, to przyjaźń, która trwa całe życie. Jak mówi Bożenka “przyjaźń pod choinkę 2015r.”.

A w Nowym Roku 2016 VB się spotka w zaprzyjaźnionym gronie. Wystarczy dać sygnał, stawimy się do wspólnej biesiady, aby kolejny raz wesoło i radośnie cieszyć się sobą.

 

Zebrała: Bożena Chojnacka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *