Bożena Chojnacka
No Comments

Babcia Bożenka: Mirra i Gorzkie żale

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

rekolekcjeTo już piąty tydzień Wielkiego Postu. Czy staliśmy się  bardziej ludzcy dla siebie? Czy przeżywane rekolekcje wielkopostne poruszyły nasze serca? Czy możemy zakrzyknąć za Julianem Tuwimem:

Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
Jeszcze do Ciebie powrócę,
Chrystusie.

Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
Że przez łzy Ciebie zobaczę,
Chrystusie.

I z taką wielką żałobą
Będę się żalił przed Tobą,
Chrystusie.

Że  duch mój przed Tobą klęknie
I wtedy serce mi pęknie,
Chrystusie.

“Rekolekcje wielkopostne to taki szczególny i wyjątkowy czas w roku liturgicznym Kościoła” – napisał w jednym z katolickich pism o. Dariusz W. Andrzejewski CSSP. – “Jest to czas próby, czas lekcji i nauk, kiedy uczymy się roztropności, mądrości ducha i stajemy się lepsi. Czas rekolekcji jest bardzo znanym aktem pokutnym w Kościele od wieków – aktem duchowych ćwiczeń. Dlatego rekolekcje odprawiają wszyscy: papież, biskupi, kapłani, zakonnicy i zakonnice, małżonkowie, rodzice, dziadkowie, studenci, uczniowie, osoby chore i niepełnosprawne, osoby samotne i rozwiedzione. Kościół naucza i przygarnia wszystkie owieczki rozproszone na całym świecie.”

Ktoś kiedyś napisał: “Trudniej jest dzień dobrze przeżyć, niż napisać księgę”. To prawda, nie będzie nam łatwo stać się lepszymi po godzinie lub po kilku godzinach nauk rekolekcyjnych. W ciągu kilku chwil nie da się naprawić całego duchowego rozgardiaszu.

To jest praca na całe życie. Ale warto od czegoś zacząć, warto w tych rekolekcyjnych dniach postawić sobie odważne pytania: Czy ja mam jeszcze wiarę? Czy jestem w stanie uwierzyć jeszcze więcej Bogu i mocniej Mu zaufać? Czy kocham Go ze wszystkich sił, wszelkim myśleniem i całym sercem? Muszę sobie także odpowiedzieć na pytanie: Czy ja się jeszcze modlę? Czy potrafię rozmawiać z Bogiem?

“W czasie rekolekcji wielkopostnych warto także przeczytać coś, co pomoże inaczej myśleć, zobaczyć bliźniego i z nim się pojednać” – radził w wydaniu internetowym “Katolika” o. Dariusz. – “Same zaś rekolekcje mają dodać sił, odwagi, otuchy i nadziei, aby pójść pod krzyż i zobaczyć Ukrzyżowanego. Żeby mieć odwagę podnieść oczy, zapłakać i zapytać: Panie, czy Ty mi jeszcze raz przebaczysz? Czy przygarniesz mnie ponownie do swego serca?.  Odpowiedź usłyszysz na pewno. Zobaczysz ją w oczach i rozpiętych ramionach Chrystusa, w przebitym sercu Jezusa. Sam dojdziesz do wniosku: To nie gwoździe Cię przybiły, lecz mój grzech, moje słabości, namiętności, moja niewierność, moja zdrada i oddalenie.

Wtedy, gdy poprawnie odczytasz odpowiedź płynącą z krzyża, podejmiesz skruchę, wolę poprawy i wyspowiadasz się. A potem wrócisz do krzyża i ucałujesz przez łzy przebite stopy Chrystusa. I to będą twoje prawdziwe rekolekcje. Zobaczysz, że inny jest świat, inna rzeczywistość, inni będą ludzie, a ty przeżyjesz prawdziwe nawrócenie. Podczas rekolekcji wielkopostnych trzeba “załatwić” wiele spraw nie tylko z Bogiem, ale i ze współmałżonkiem, z rodzicami, z dziećmi i bliźnimi. Rekolekcje są po to, aby wyprostować to wszystko, inaczej zmarnujemy dni, które zostały nam dane na uleczenie duszy.”

Bardzo młody kapłan ks. Adam, który od września posługuje  w parafii Zbawiciela Świata w Ostrołęce, w swoich kazaniach daje zwykle bardzo proste rady pomagające w poznawaniu Boga i przylgnięciu do Niego.

“Sięgnij po Pismo Święte” – mówi – “przeczytaj na przykład fragment Ewangelii św. Marka i zapytaj siebie: Kim dla Ciebie jest Bóg, jak rozumiesz to, co przeczytałeś w danym fragmencie? Jeśli nawet nic nie zrozumiałeś, powiedz o tym w szczerej rozmowie z Bogiem”.

Bardzo popularnym nabożeństwem wielkopostnym są “Gorzkie żale”. Jest to zbiór pieśni o Męce Pańskiej, pozwalające ludziom łatwiej wyobrazić sobie to, co czuł Chrystus. W moim parafialnym kościele nabożeństwo to w każdą niedzielę Wielkiego Postu gromadzi dużą grupę wiernych.

Jest typowe polskie nabożeństwo. Powstało w Warszawie na przełomie XVII i XVIII wieku. Nie wiadomo, kto jest autorem pieśni. Być może ks. Wawrzyniec Stanisław Benik ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy świętego Wincentego a’ Paulo, który w 1707 roku jako pierwszy ogłosił je drukiem. Tytuł wydanej przez niego książeczki był typowo barokowy: “Snopek Myrry z Ogroda Gethsemańskiego albo żałosne Gorzkiey Męki Syna Bożego […] rospamiętywanie”. Mirra to jeden z darów, jaki trzej królowie złożyli Bożemu Dzieciątku. Dar mirry był zapowiedzią męki i śmierci zbawczej Chrystusa.

Nazwa “Gorzkie żale” upowszechniła się później. Pochodzi oczywiście od pierwszych wyrazów pieśni: “Gorzkie żale przybywajcie, serca nasze przenikajcie”. “Gorzkie żale” są dziełem  zakonu – Misjonarzy św. Wincentego a’ Paulo, zgromadzenia, które powstało w 1625 roku. Do Polski pierwsza grupa Misjonarzy przybyła w listopadzie 1651 r. na życzenie królowej Marii Ludwiki Gonzagi. Królowa ofiarowała im drewniany domek i kapliczkę w okolicy dzisiejszego kościoła św. Krzyża w Warszawie. W 1657 roku zakonnicy rozpoczęli tam budowę kościoła. Został on konsekrowany w roku 1696 r.
Przy kościele powstał szpital św. Rocha, którym opiekowało się zakonne Bractwo Miłosierdzia św. Rocha. Na jego czele stanął ks. Wawrzyniec Stanisław Benik.

Pełni zapału zakonnicy starali się ułożyć  pieśni, które odpowiadałyby pobożności wiernych. Jego strukturę ułożono na wzór jutrzni – jednej z modlitw brewiarza. Nabożeństwo, rozpoczynane pieśnią o charakterze pobudki, wzywającą wiernych do prawdziwie głębokiego przeżywania ofiary krzyżowej Jezusa, składa się z trzech części, tak jak jutrznia składa się z trzech nokturnów. Każda część zawiera trzy pieśni (analogicznie do trzech psalmów w nokturnie jutrzni), wprowadzane krótkim podaniem intencji (porównywalnej z czytaniem w liturgii brewiarzowej).

Nowe nabożeństwo wyjątkowo szybko rozprzestrzeniło się po całym kraju. W XVIII wieku odprawianie Gorzkich żalów łączono zazwyczaj z wystawieniem Najświętszego Sakramentu, od którego rozpoczynano celebrację. Po odśpiewaniu trzech części “Gorzkich żalów” głoszono kazanie pasyjne. Następnie ruszała procesja ze świecami, po której udzielano końcowego błogosławieństwa.

 

Bożena Chojnacka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *