Karina Bonowicz
No Comments

S jak SMOK, czyli toruńska galeria osobliwości, które o dawnym Toruniu przypominają, szczęście na egzaminie zapewniają albo… po prostu zadziwiają

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

12837395_867606306698993_394258965_o

 

Kogo można spotkać, spacerując po Toruniu? Na przykład… smoka. Albo Kargula i Pawlaka. Albo średniowieczną przekupkę. Albo osła. Ale nie tego ze „Shreka”, więc nie ma co liczyć na to, że przemówi. Gród Kopernika potrafi zadziwić galerią osobliwości. Z każdą jednak wiążę się osobna historia, którą warto poznać, zanim zaczniecie się dziwić, dlaczego na ścianie wisi but, a na ławce siedzi przekupka z brązu. No, i czemu wszyscy łapią pieska z kapeluszem w pysku za ogonek.

Zacznijmy jednak od smoka. Ma swojego smoka Kraków, ma go i „Kraków Północy”, czyli Toruń. Siedzi sobie spokojnie pod kamienicą przy ul. Przedzamcze i nikogo nie straszy, bo jest… ceramiczny. Budzi za to ciekawość, bo wszyscy się zastanawiają, czy tego właśnie smoka widziała pewna para, której zeznania – jak donoszą archiwalia– spisano i dołączono do nich nawet rysunek bestii. W 1746 r. mistrz ciesielski Johann Hieronimi oraz Katharina Storchin, żona pewnego miejskiego wojskowego, zeznali, że widzieli… smoka. Miał on mieć 2 m długości (3,5 łokcia) i przypominać latającego węża albo jaszczurkę. Ponoć pojawić się miał dwukrotnie na jednej z ulic nad Strugą Toruńską, po czym odlecieć… nad zamek krzyżacki. Katharina zeznała również, że podobnego smoka widziano 30 lat wcześniej w ogrodzie toruńskiego burmistrza Kazimierza Leona Schwerdtmanna. No, cóż… W żaden sposób nie udało się potwierdzić tych zeznań. A że smok nie porywał dziewic, nie pożerał mieszczan, nie ział nawet ogniem, dano spokój tym niebywałym wieściom. Na pamiątkę tego przedziwnego wydarzenia (umówmy się, że wierzymy naszym bohaterom) toruński artysta Dariusz Przewięźlikowski wykonał smoka z ceramiki, który jest z torunianami do dziś. Czy tak wyglądał legendarny smok? Trudno powiedzieć, bo oryginał zeznań zaginął. A że dołączony był do nich również rysunek bestii, wciąż nie wiadomo, jak naprawdę wyglądał ów smok i na ile ten przy ul. Podzamcze go przypomina.

 

11852231_867606316698992_756031677_o

 

Trochę mniej niewiarygodna historia wiąże się z kolejną osobliwością Torunia – mosiężnym osiołkiem, który od 2007 r. stoi sobie spokojnie na Rynku Staromiejskim, tuż przy zbiegu ulic: Żeglarskiej i Szerokiej. Niestety (a może i „stety”), nie ma nic wspólnego ani z Kłapouchym z „Kubusia Puchatka”, ani z osiołkiem ze „Shreka”. Nie marudzi i nie zamęcza swoim gadulstwem, bo… nie mówi. Bo też nie ma się czym chwalić. Jego rola w średniowiecznym Toruniu była wyjątkowo niewdzięczna. Osiołek był bowiem… pręgierzem, gdzie wymierzano mniej lub bardziej zasłużone kary. Mało tego, od XVII w. do XVIII w. niesłychanie popularną karą było sadzanie delikwenta na drewnianą figurę osła, którego grzbiet był „wymoszczony” blachą. Jego nogi obciążano ciężarkami, co sprawiało, że blacha , delikatnie mówiąc, uwierała go niebywale w siedzenie. Oczywiście, nie mówiąc już o wstydzie, jakiego musiał się najeść podczas publicznej kary. Dlatego warto, aby każdy, kto zechce sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie na ośle, pamiętał o tym, że nie siadano tam dla własnej przyjemności.

 

12837653_867606320032325_69737470_o

 

Inny osioł, który nie został w żaden sposób przez torunian upamiętniony, był osłem, który służył do wymierzania zupełnie innej kary. Toruńska Kępa Bazarowa, czyli wyspa przy lewym brzegu Wisły w toruńskiej dzielnicy Rudak, oddzielona od lądu tzw. Małą Wisłą zwana była w XVI-XVII Małpim Gajem, a to dlatego, że wypędzano na nią nierządne kobiety z Torunia. Ubraną w wieniec ze słomy delikwentkę sadzano tyłem na ośle i wywożono na wyspę. Temu osłu nikt jednak pomnika nie wystawił…

Do przyjemniejszych toruńskich osobliwości należy z pewnością zaliczyć psa Filusia. Na Rynku Staromiejskim, niemal u zbiegu Szosy Chełmińskiej i ul. Szewskiej stoi sobie oparty o słup parasol prof. Filutka, a obok siedzi czekający na niego jego wierny pies, trzymający w pysku melonik profesora. Piesek ów jest żywcem wyjęty z komiksu toruńskiego satyryka i rysownika Zbigniew Lengrena, którego historia o profesorze Filutku i jego piesku ukazywały się przez ponad 50 lat w „Przekroju”. W 2005 r., w 86. rocznicę urodzin Lengrena odsłonięto pomnik słynnego psa Filusia w towarzystwie melonika i parasola prof. Filutka, który od tamtej pory upamiętnia twórczość niezwykłego torunianina. Z toruńskim Filusiem wiąże się sympatyczny przesąd: potarcie go przynosi studentom szczęście na egzaminach, a pozostałym…  po prostu szczęście.

 

12421987_867606286698995_913907225_o-2

 

Nie powinny też nikogo spacerującego po toruńskiej starówce dziwić dwie osobliwe panie: Piernikarka stojąca z koszem pierników u zbiegu ulic: Małe Garbary i Królowej Jadwigi, ani też Przekupka, która przycupnęła na ławce obok dawnego zboru ewangelickiego na Rynku Nowomiejskim. W końcu nikt tak jak one nie przywoła średniowiecznych tradycji grodu Kopernika. Piernikarka o wyjątkowo ciekawym, bo zielonym kolorze, której „ojcem” jest Tadeusz Porębski (autorem alei gmerków przy ul. Żeglarskiej oraz alei herbów miast hanzeatyckich na toruńskim deptaku), pojawiła się w Toruniu w 2011r. i upamiętnia największą toruńską piernikarnię, którą Gustaw Weese otworzył w 1751 r. w kamienicy przy Małych Garbarach. Z kolei Przekupka z brązu, która pojawiła się w tym samym roku co Piernikarka, siedzi sobie spokojnie na ławce przy dawnym zborze ewangelickim, trzymając za pazuchą gęś i dzierżąc wagę i koszyk z wypadającymi zeń jajkami, a przy pasku mając sakwę z groszem. Jej „ojciec”, artysta Maciej Jagodziński-Jagenmeer (jest i „matka”, żona Jagenmeera – Aneta) chciał podkreślić w ten sposób historyczne znaczenie Rynku Nowomiejskiego jako miejsca handlu.

12789956_867606303365660_2038284755_o

 

Skoro jesteśmy już na Rynku Nowomiejskim, nie sposób nie zwrócić uwagi na kolejną osobliwość – żeliwny wózek, który… wygrywa melodię. To wózek z filmu „Prawo i Pięść”, który nawiązuje do kręconego w tym miejscu filmu w reżyserii Jerzego Hoffmana z 1964 r. Jest on zresztą opatrzony inskrypcją upamiętniającą twórców filmu. Wózek autorstwa pary poznańskich artystów – Karola Furyka i Małgorzaty Więcławskiej (zwycięzców konkursu ogłoszonego przez Toruń), który wypełniony jest po brzegi dobytkiem przesiedleńców z filmu Hoffmana, stanął na Rynku Nowomiejskim w 2008 r. Przy jego odsłonięciu nie mogło zabraknąć reżysera filmu Jerzego Hoffmana oraz Magdaleny Zawadzkiej, wdowy po Gustawie Holoubku, odtwórcy głównej roli w filmie „Prawo i pięść”. Jeśli będziecie mieć szczęście, usłyszycie melodię „Nim wstanie dzień” odgrywaną z czeluści wózka, czyli z… pozytywki (więcej: X jak X MUZA).

Idąc ulicą Mostową z kolei, nie zdziwcie się, jeśli zobaczycie na ścianie jednego z budynków… but. I to nie byle jaki but, bo Sławomira Mrożka. But jest przytwierdzony na fasadzie budynku u zbiegu ulic: Szerokiej i Mostowej z tkwiącym w nim cytatem z „Dziennika” Mrożka. Dariusz Przewęźlikowski, autor ceramicznego buta, musiał się nieźle napatrzeć na obuwie pisarza, bo but jest identyczną kopią jednego z butów Sławomira Mrożka, w których to zwiedzał starówkę w 2006 r., kiedy przyjechał odebrać Nagrodę Miast Partnerskich Torunia i Getyngi im. Samuela Bogumiła Lindego. Mrożek zaszczycił swą obecnością toruńską starówkę i bar „Miś”, gdzie złożył na ścianie swój autograf, po czym wyjechał, zostawiając na pamiątkę but, który jak wciąż przypomina torunianom o specyficznym poczuciu humoru Mrożka.

Inną sympatyczną osobliwością jest Pawlak i Kargul, których można spotkać w Toruniu, i to ciągle w tym samym miejscu, a mianowicie przy ul. Czerwona Droga, kilka minut od toruńskiej starówki, gdzie zamarli w niemym (i to dosłownie!) zdziwieniu i zachwycie, wpatrując się jak urzeczeni w … mulitpleks. Bohaterowie popularnej filmowej trylogii: „Sami swoi”, „Nie ma mocnych” i „Kochaj albo rzuć” Sylwestra Chęcińskiego, odlani z brązu, naturalnej wielkości, stoją sobie tak, jak ich toruński artysta Zbigniew Mikielewicz w 2006 r. postawił, a znany satyryk Jan Pietrzak odsłonił. Stoją i przypominają o tym, że dziwić się jest rzeczą ludzką, a dopóki dziwić się będziemy, dopóty będziemy ciekawi tego, co możemy spotkać na swojej drodze. Także podczas wizyty w Toruniu.

 

Karina Bonowicz

Co ma piernik do Torunia, czyli subiektywny przewodnik po mieście
(nie tylko) Kopernika dla (nie tylko) nowojorczyka

 

Poprzednie odcinki:

R jak RATUSZOWY KALENDARZ, czyli jak to się stało, że Ratusz odmierza miastu dni… oknami i gdzie najlepiej sprawdzić w Toruniu godzinę

P jak PIERNIKI, czyli co ma pieprz do piernika, piernik do Katarzyny, a Katarzyna do „katarzynek”

O jak OLBRACHT (Jan I Olbracht), czyli w której ścianie bije serce króla, co lubił wino, kobiety i Toruń tak bardzo, że został w nim na zawsze

N jak NIEWIASTY, czyli która torunianka pozowała Witkacemu, a która została jedyną kobietą desantowaną do okupowanej Polski, bo… nie było więcej miejsca w samolocie

M jak MASONI, czyli o tym, czy toruńscy wolnomularze nie zostawili przypadkiem na kamienicy przy ul. Piernikarskiej cyrkla i kielni i czy papież wiedział, że odpoczywa „Pod Pszczelim Ulem”

Ł jak ŁABĘDŹ ZE SŁOMY, czyli o słomianym bynajmniej nie zapale, ale pomniku „na miarę naszych możliwości”, co postawiony latem nie doczekał zimy

L jak LEKARZ, czyli o tym jak Kopernik przy pomocy chleba z masłem w doktora House’a się zamienił i położył kres epidemii
K jak KRZYŻACY, czyli co wspólnego mają torunianin i pająk krzyżak, gdzie podział się zamek na drzewie i dlaczego Toruń pozazdrościł Pizie i ma własną Krzywą Wieżę
J jak JADOWSKA (Aneta), czyli dlaczego Toruń jest najbardziej fantastycznym miejscem w Polsce

I jak IMIĘ, czyli o tym, jak to samo imię nosi święty, co torunian od głodu uratował, jak i (nie)święty, co się na indeksie ksiąg zakazanych znalazł

H jak HERBERT, czyli w którym barze mlecznym jadał, u kogo spał „na waleta” i gdzie posiał swoją „magisterkę” pewien poeta

G jak GOSPODY, czyli kto jadał „Pod Modrym Fartuchem”, kto popijał „Pod Turkiem” i dlaczego Napoleon przekąszał pod… „Grzybkiem”
F jak FLISAK na Rynku Staromiejskim, czyli kto stoi za plagą żab-melomanów i czego się nie robi dla kobiecej… ręki
E jak EGZOTYKA, czyli jak to „urodzony pod gwiazdą przygody” (ale najpierw w Toruniu) Tony Halik przywiózł pieprz i wanilię do kamienicy przy Franciszkańskiej
D jak DUCHY w DWORZE ARTUSA, czyli kto w Toruniu organizował seanse spirytystyczne, a kto hipnotyzował torunian na długo przed Kaszpirowskim
C jak COPERNIKUS (a może jednak Kopernikus?), czyli czy Kopernik był(a) Polakiem?

B jak BASZTY KOCIE ŁAPY, czyli gdzie jest reszta średniowiecznego „kota” i co koty robią dzisiaj w Toruniu

A JAK ANIOŁY, CZYLI JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE TORUŃ STAŁ SIĘ POLSKIM LOS ANGELES

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *