Danuta Świątek
No Comments

„Zakład”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Pan Cezary

Pan Cezary

– Obecnie nie bijemy się w szkole używając siły, ale bijemy się słowami – mówi Mariola Strahlberg, prezes Fundacji Korczaka w USA.

Uczniowie 3 klasy w Szkole im. M. Kopernika w Mahwah, NJ, słuchają uważnie pani Marioli, która systematycznie, raz w miesiącu, odwiedza klasę.

Mariola prowadzi pilotażowy program w obecnym roku szkolnym, który ma na celu uwrażliwić dzieci na ludzi i otaczający świat, posługując się metodami wypracowanymi przez doktora Janusza Korczaka i własnymi na wyciszenie dzieci.

Toczy się rozmowa o biciu się na pięści i biciu się na słowa. Uczniowie sypią przykładami jak z rękawa, jeśli chodzi o robienie sobie krzywdy słowami.

„I hate you”
„Stupid”
„Idiot”.

Nie ma żadnej wątpliwości, że 8 i 9-latkowie doskonale zdają sobie sprawę, iż słowa mogą boleć. Punktem wyjścia do dyskusji jest fragment z książki pt. „Po drugiej stronie okna – opowieść o Januszu Korczaku” Anny Czerwińskiej-Rydel.

Czyta Cezary Ciągło, który współpracuje z Fundacją Korczaka.

12-letnia Ida wbiegła zasapana do pokoju doktora Korczaka.
– Oni sie tam biją – wydyszała.
– Gdzie? Kto? – Korczak, który coś właśnie pisał, spojrzał na nią nieprzytomnie.
– Józek i Aron.

Historia bijących się chłopców wciąga uczniów, którzy dowiadują się, że Aron bije się z chłopakami codziennie. Chłopak przychodzi do doktora Korczaka, twierdząc, że może zaprzestać bijatyk tak od razu. Korczak, znając Arona, tłumaczy mu, że zakład można zrobić tylko wtedy, gdy wie się, że postanowienie jest wykonalne.  Historia Arona kończy się pozytywnie, bo chłopak ćwiczy siłę woli i  wygrywa zakład.

IMG_3204Pan Cezary łączy historię z książki z osobistą historią.

– Gdy miałem 10 lat, mama zawiozła mnie do Warszawy, gdzie zdawałem egzamin do szkoły baletowej – opowiada. – Zdałem – dodaje. A potem uczniowie dowiadują się, że mały Cezary przez 9 lat mieszkał w internacie, gdzie w jednym pokoju było ulokowanych 11 dzieci. – A nastrój był taki, jak w sierocińcu, ale nie mieliśmy doktora Korczaka – wspomina pan Cezary. – Gdy przychodziły paczki z domu, starsi chłopcy odbierali młodszym jedzenie. A jak młodsi nie chcieli ich oddać, to byli bici – wspomina pan Cezary. Słuchający uczniowie robili wielkie oczy i pytali ‘ jak to możliwe?’

Świetny moment, by zajrzeć do własnego serca.

– Ja chyba 20 razy boksuję się na słowa w amerykańskiej szkole – wyznaje jeden z uczniów.
– A ja boksuję się na słowa z bratem – mówi uczennica.

Sypią się wyznania.

– Czy możemy zrobić zakłady w klasie? – pyta Mariola.

Uczniowie godzą się bez dłuższej chwili namysłu.

Zapisuję w notesie.

– Będę boksować się na słowa tylko dwa razy dziennie.
– A ja tylko siedem razy.
– Pięć razy.

Deklaracje słowne wypowiadane są z lekkim zażenowaniem i jednocześnie z dumą.

Lekcja nie tylko polskiego, ale również odpowiedzialności za wypowiadane słowa.Niezwykle ważna. Czego nauczy się mała Zosia w 3 klasie polskiej sobotniej szkoły, zaprocentuje w życiu dorosłej Zofii.

 

Tekst i zdjęcia: Danuta Świątek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *