Karina Bonowicz
No Comments

U jak ULICE, czyli dlaczego Most Pauliński obywa się bez wody, kogo poniosła fantazja, żeby nazwać ulicę Balonową i co się stało z Placem Cycowym

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

13054712_898022193657404_523079211_o

 

Czy zastanawialiście się, przechadzając się (lub wodząc palcem po mapie) Mostem Paulińskim, ulicą Różaną czy Balonową, skąd wzięły się tak dziwaczne ich nazwy? No, bo dlaczego w środku starówki pojawia się Most Pauliński, skoro wokół nie ma żadnej wody? Albo skąd pomysł na ulicę Różaną, skoro w pobliżu nie ma nawet śladu po ogrodzie różanym? Nad ulicą Balonową nie unosi się przecież ani jeden balon, na Szewskiej nie ma ani jednego zakładu szewskiego, na Łaziennej nie ma łaźni, a na Ducha św., no cóż… nikt żadnego ducha, a już na pewno Ducha św. nie widział. Czas sięgnąć do historii, a przede wszystkim do toruńskich legend.

Na toruńskiej starówce aż roi się od ulic, które są pozostałościami po czasach średniowiecza i przypominają o krzyżackiej tradycji. Na przykład ul. Fosa Staromiejska (Grabenstraße). Jej nazwa wyraźnie wskazuje na przebieg dawnych murów miejskich, tym bardziej że znajduje się na miejscu średniowiecznej fosy obiegającej Stare Miasto od strony zachodniej i północnej. Podobnie ulica Podmurna, której północna część została tak a nie inaczej nazwana, a to przez nawiązanie do murów miejskich. W końcu w XIX w. ulica ta zyskała nazwę najbardziej zbliżoną do współczesnej, czyli Przy Murach Miejskich (An der Mauer, An der Stadtmauer), by w wreszcie na przełomie XIX w. i XX w. pojawiła się nazwa Mauerstraße (ul. Murna).

Dzisiejsza ulica Podmurna biegnie po wewnętrznej stronie wschodniego odcinka dawnych murów obronnych Starego Miasta, wyznaczając granicę Starego Miasta i biegnąc od Wisły aż do baszty Koci Łeb. Podobnie ulica Przedzamcze, która wskazuje na odcinek biegnący ku dawnemu zamkowi krzyżackiemu. Ulica Pod Krzywą Wieżą z kolei, jak łatwo się domyślić, wzięła swą nazwą od pochylonej baszty obronnej będącej pamiątką – według legendy – grzechu pewnego Krzyżaka..

 

13091628_898022203657403_181348425_o

 

Inne ulice natomiast są śladem (niejednokrotnie jedynym) dawnych rzemiosł. I tak Małe i Wielkie Garbary to nic innego jak pozostałość po zamieszkujących tam w średniowieczu rzemieślnikach garbujących skóry. Ulica Ślusarska z kolei zwana była swego czasu Rycerską, a później Krzyżacką. W domu przy tej ulicy, ozdobionym metalową wywieszką, mieścił się w międzywojniu znany z kowalstwa artystycznego w Toruniu Zakład Ślusarski Winiarskiego. Stąd też nazwa.

Ulica Sukiennicza to, oczywiście, jawny znak tego, że swego czasu mieszkańcami tej ulicy byli głównie rzemieślnicy zajmujący się sukiennictwem. Szewska była kiedyś ulicą szewców, rymarzy i kupców, Szczytna – bednarzy, paśników, nożowników i oczywiście szczytników wyrabiających tarcze-szczyty, choć źródła wcale tego nie potwierdzają. Ulica Piekary wzięła swą nazwę od pewnego zwyczaju. Otóż mieszkający na tej ulicy piekarze mogli, ale tylko w dni powszednie, sprzedawać pieczywo w oknach własnych domów (w dni targowe musieli wykładać swój towar na ławach w ratuszu, ostatecznie potem mogli już tylko tam sprzedawać). Mogli, więc wystawiali, a ulica nie mogła się już inaczej nazywać.

A co z ulicą Różaną? Sprzedawano tam róże? Jak się okazuje, błędnie wywodzi się tę nazwę od kwiatów. Początkowo nosiła ona nazwę Rosengasse (od niem. der Ross – koń), a więc po prostu… Końska. I tu pójdzie już jak z płatka, bo ulicę tę zamieszkiwali kowale, wytwórcy wozów i uprzęży. A nazwa powstała pewnie na przekór… zapachom, które musiały się unosić na tej ulicy. Tym bardziej że dalej tą ulicą szło się do Rozgartu (Rossgarten), czyli stadniny. A że niemieckie der Ross (koń) i die Rose (róża) mają podobne brzmienie, trudno się dziwić, że Polacy woleli przechadzać się ulicą Różaną niż Końską.

 

13078155_898022196990737_1321180641_o

 

A co z pozostałymi? Ulica Chełmińska na przykład nosi swoją nazwę niezmiennie od średniowiecza i należała (tak dawniej, jak i dziś) do najważniejszych ulic Torunia, bo właśnie na niej brał swój początek szlak handlowy prowadzący do Chełmna i dalej, nad Bałtyk. Gościła głównie karczmarzy, którzy obsługiwali podróżujących kupców i rzemieślników. Ciasna natomiast, uchodząca za najstarszą ulicę, która powstała jeszcze przed lokacją miasta (zwana także ulicą Ciasną i Małą, a w XIX w. również Różaną), jest faktycznie… ciasna.  Bliska ulicy Mostowej, przez którą wiódł szlak handlowy, była doskonałym miejscem dla bogatych kupców, którzy tam właśnie umieszczali spichlerze. Skoro mowa o Ciasnej, czas najwyższy przybliżyć, skąd wzięła się nazwa… ulicy Szerokiej, czyli głównej ulicy toruńskiej starówki. Początkowo, jeszcze w średniowieczu były to dwie uzupełniające się ulice: ulica Rymary (między Rynkiem Staromiejskim a ulicą Szczytną) i ulica Wielka (między ul. Podmurną oraz Bramą Wielką, która prowadziła na teren Nowego Miasta). Coraz większa popularność przeprawy i mostu na Wiśle oraz liczne usługi świadczone przybywającym zewsząd kupcom sprawiły, że nazwę ulicy Wielkiej rozciągnięto na Rymary, aż w końcu powstała jedna, za to bardzo rozległa ulica Szeroka, która stała się jedną z bardziej reprezentacyjnych ulic, zwłaszcza że właśnie przez nią wiódł szlak komunikacyjny z południa na północ i z zachodu na wschód. A co z ulicą Żeglarską? Z racji tego że to właśnie na tym odcinku brał swój początek najważniejszy szlak handlowy dla kupców, którzy przybywali Wisłą do Torunia, z którego udawali się nad Bałtyk, postanowiono na ich pamiątkę nazwać ulicę Żeglarską. Nie zapominamy o ulicy Strumykowej, którą nazwano tak od płynącej pod chodnikiem Strugi Toruńskiej (zwanej Wielkim Strumykiem, Bacha lub Mokrą).

Ulica Ducha Św. zawdzięcza natomiast swoją nazwę szpitalowi (przytułkowi) Ducha Świętego, Franciszkańska – przyległemu do niej z południowej strony klasztorowi św. Franciszka, Kopernika – oczywiście domniemanemu domowi toruńskiego astronoma, Łazienna –  Bramie Łaziennej, która z kolei nazwę swą wzięła od stojącej w pobliżu, na nadbrzeżu za murami miejskimi, łaźni miejskiej. Ulica Mostowa (aż do wybudowania mostu stałego na Wiśle zwana Promową) była tak naprawdę najdłuższym toruńskim traktem prowadzącym podróżujących kupców od przeprawy przez Wisłę (tuż przy Bramie Mostowej) prosto na ulicę Szeroką, Rynek Staromiejski, a następnie ulicą Chełmińską na północ do Chełmna i Gdańska. Była więc suchym… mostem. Podobnie Most Pauliński, którego nazwa pochodzi od średniowiecznego mostu, który biegł nad Strugą Toruńską do Nowego Miasta w pobliżu klasztoru dominikanów (zwanych też paulinami). Dziś mostu nie ma, a Most Pauliński został.

Ulice: św. Katarzyny, św. Jakuba i św. Jana zawdzięczają swą nazwę kościołom o takiej samej nazwie. Browarna – mieszczącemu się dawniej na narożu z ul. Piernikarską i Wielkie Garbary browarowi (dziś restauracja „Stary Browar”). Niejasna jest natomiast geneza ulicy Rabiańskiej. W średniowieczu nazywała się Rabiansgasse albo Rabinsgasse. Nazwę tę próbowano więc wywodzić od niewolników (rab), którzy mieli tam ponoć zamieszkiwać (było to raczej mało prawdopodobne, ale w okresie międzywojennym nie przeszkadzało  nazwać jej także Niewolniczą). W XVI w. i I. poł. XVII w. pojawiła się jednak inna nazwa: Rabesgasse i Rabensgasse, co można wywodzić od niemieckiego der Rabe, czyli kruk.
W tym samym czasie pojawia się polski odpowiednik w postaci ulicy Kruczej. W XVIII w. i XIX w. nazywano ją Arabengasse lub Rabengasse, co tłumaczono tym, iż zamieszkiwali tam podobno wyznawcy islamu albo rabin i Żydzi, co też raczej należy włożyć między bajki. Tak więc ulica Rabiańska nie ma dziś odpowiednika źródłowego w języku polskim i jedynie naśladuje nazwy niemieckie. Najbliższa chyba jest jednak etymologia wywodząca się od niem. der Rabe – kruk, być może ze względu na bliskość krążących nad pobliskimi spichrzami.

Są także w Toruniu nazwy, których historia sprawia, że cierpnie skóra i pojawia się gęsia skórka. Ulica Wysoka (Hohenngasse) to nazwa ulicy, której wschodni odcinek jeszcze do połowy XIX w.  był nazywany ulicą… Katowską. Tak, tak, ponoć było to miejsce kaźni, stąd taka makabryczna nazwa. Z kolei ulica Oprawcza (dawniej Büttelgasse, dziś skrzyżowanie ulic: Św. Józefa z Grunwaldzką) w XVII w. nosiła taką nazwę tylko dlatego, że była drogą, którą prowadzono na górę zwaną Wiesiołkiem (Galgenberg), gdzie – jak łatwo się domyślić – wykonywano egzekucje prze powieszenie. Nieistniejąca już natomiast Mordigasse (Mordercza) biegła od Bramy Starotoruńskiej na północny-zachód i od Bramy św. Katarzyny na południe.

Kolejną tajemniczą ulicą jest ul. Wenecka (dawniej Venedigergasse, dziś ulica Wysoka), która jednak nie ma nic wspólnego z Wenecją. Jest za to wielce prawdopodobne, że była to nie Wenecka, a Wenedyjska ulica i wtedy jej nazwę tłumaczyłoby określenie Słowian, którzy tam zamieszkiwali (Wenedowie?). Inna koncepcja jest znacznie bardziej tajemnicza. Może wiąże się z zagadkowym Zaułkiem Lisim i Placem Cycowym (dziś ulica Wysoka) i odnosić się ma do „kobiet weneckich”, czyli rozpustnych. Nic więc dziwnego, że w XVI w. funkcjonowała – mimo wyraźnych zakazów uprawiania nierządu – nazwa „Plac Cycowy”…

13072095_898022183657405_1672580204_o-2

 

A co z pozostałymi ulicami?

Na ul. Balonowej (Ballenstrasse) nie ma śladu po balonie. Oprócz nazwy. Nie jest ona wcale wyssana z palca. To pozostałość po porcie sterowcowo-baloniarskim, bo trzeba pamiętać, że w międzywojniu gród Kopernika był jednym z ważniejszych portów lotniczych w Polsce i ośrodków baloniarstwa wojskowego i sportowego. W latach 20. XX w. nad miastem unosił się balon obserwacyjny (na uwięzi). Istniało także lądowisko balonów, hala sterowcowa oraz hala balonowa (dla balonów obserwacyjnych), aeronauci mieli w Toruniu swoje koszary, a miasto – szkołę kształcącą obserwatorów balonowych. Dziś wszystko to jest już wspomnieniem. I tyko nazwa ulicy przypomina o toruńskich balonach.

W Toruniu można też się przejść ulicami: Czterech Pancernych, Gustlika, Szarika, Rudego, których konotacji chyba nie trzeba wyjaśniać. Po prostu urzędników poniosła filmowa fantazja… Za to toruński Kaszczorek to miejsce, gdzie aż chce się mieszkać. Bo jak być nieszczęśliwym, mieszkając przy ulicy Uroczej, Szczęśliwej czy Złotej Rybki?

 

Karina Bonowicz

 Co ma piernik do Torunia, czyli subiektywny przewodnik po mieście
(nie tylko) Kopernika dla (nie tylko) nowojorczyka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *