Danuta Świątek
No Comments

Jak się uczy w Birmie

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Jeden z budynków szkolnych, który odwiedziłam po drodze

 

Polonijny nauczyciel nawet w czasie wakacyjnych podróży po świecie interesuje się sprawami edukacji dzieci. Maria Paździor-Marchwiński, nauczycielka z Polskiej Szkoły Fundacji Kulturalnej w Clark, NJ, obecnie poznaje Myanmar w Birmie. Ten bardzo biedny, 50-milionowy kraj, sąsiaduje z Chinami, Tajlandią, Indiami, Laosem i Bangladeszem. Aż 40 procent społeczeństwa żyje w skrajnej nędzy. Jak w takim kraju można się uczyć? Relacjonuje Maria Paździor-Marchwiński.

xxx

Jestem poruszona warunkami, w jakich uczą się dzieci w Birmie. Widziałam szkoły, gdzie nauka była na świeżym powietrzu, nawet w czasie deszczu. Szkoły, gdzie zajęcia odbywają się w budynkach, są bardzo skromnie wyposażone. W pomieszczeniach są tylko ławki i  tablice. A mimo to dzieci są uśmiechnięte. Zdziwiłam się, że nadal dzieci uczą się bardzo dużo na pamięć. Całe klasy na głos powtarzają teksty z książek podczas zajęć. Co ciekawe, dzieci nie zadają za dużo pytań nauczycielom, bo to wynik tradycyjnego wychowania. Rodzice powtarzają swoim pociechom, by siedziały cicho. Rozmawiające dzieci to niegrzeczne dzieci. Ale jak opowiadali nasi turystyczni przewodnicy w czasie podróży przez kraj, nauczyciele stają się obecnie bardziej otwarci dla uczniów. Siostra naszego przewodnika jest nauczycielką w szkole publicznej i zarabia 120 dolarów miesięcznie. Nauczyciel średnio zarabia od 60 do 120 dolarów w zależności od miejsca zamieszkania. Rząd zabrania nauczycielom dorabiać prywatnymi lekcjami. Ale zawód nauczyciela ma prestiż.

 

Klasa

 

Maria Marchwiński w klasie z nauczycielką

Dzieci zaczynają naukę w darmowej szkole podstawowej od 5 roku życia i szkołę średnią kończą mając 16 lat. Rok szkolny rozpoczyna się 1 czerwca i kończy 31 marca.  Niewielu młodych ludzi idzie na studia. Dzień zajęć w szkole zaczyna się o 9.00 i trwa do 12.00. Potem jest godzinna przerwa na lunch, gdzie podaje się dzieciom ryż i i owoce. Zajęcia kończą się o 15.30. Dziewczynki siedzą w klasach po prawej stronie, a chłopcy po lewej. Albo dziewczynki siedzą z przodu, a chłopcy z tyłu. Wzorowi uczniowie zawsze siedzą w pierwszych ławkach. Uczniowie noszą mundurki, dół w kolorze zielonym, a górę białą. Do darmowej szkoły niestety nie wszystkie dzieci mogą dotrzeć, szczególnie, gdy mieszkają daleko, albo w czasie ulewnych deszczów, bo blotniste drogi się rozpływają. Te najbiedniejsze dzieci trafiają do klasztornych szkół, gdzie uczą buddyjscy mnisi. Często są oni mniej przygotowani do tradycyjnego uczenia, ale za to dzieci dostają tam jedzenie.

 

Podręcznik do klasy 6

 

Uroczystości szkolne z okazji niepodległości kraju

 

 

Nauka w takich szkółkach trwa 2 lub 3 lata. Każdy chłopiec w wieku od 7 do 10 lat ze szkoły publicznej musi iść na tygodniowią naukę medytacji i poznania życia mnichów w czasie wakacji. Bardziej religijni rodzice posyłają chłopców do obu szkół w czasie roku szkolnego. Po zajęciach w szkole publicznej chłopcy idą do klasztoru i tam mieszkają cały tydzień. Nic dziwnego, bo przecież w tym kraju aż 90 procent stanowią buddyści. Chłopcy noszą tam pomarańczowe lub różowe habity. W szkołach publicznych są trzy ważne egzaminy, jeden z nich, marcowy, jest kluczowy. Jeśli ktoś go nie zda, wtedy musi powtórzyć cały rok nauki.

 

Zamiast szkoły – łapanie ryb

 

W ostatnich latach do szkół publicznych trafił język angielski, ale jest on na słabym poziomie. Udaje się mi porozumieć z dziećmi i nauczycielami za pomocą prostych słów angielskich albo tłumacza birmańskiego. Pomimo bariery językowej, Birmańczycy są bardzo ciekawi jak wygląda polonijna szkoła w Ameryce. Opowiadam im o naszej szkole w Clark. Podróż do Birmy umacnia moje poczucie wdzięczności losowi, że mieszkam w USA. Jedną metodę nauczania przeniosłabym z Birmy na nasz grunt – medytację dla dzieci, które przecież żyją w świecie za bardzo stymulowanym najnowszą technologią. Wyciszenie dobrze by im zrobiło.

Z Birmy zabieram ze sobą obrazki w pamięci, kąpiących się dzieci w rzekach, zamiast chodzących do szkoły. Niestety. Ale na szczęście ten kraj powoli się zmienia od czasów upadku junty wojskowej. 

 

Zanotowała: Danuta Świątek

Zdjęcia: Maria Paździor-Marchwińska

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *