Bożena Chojnacka
No Comments

Babcia Bożenka: Pola nadziei dla chorych

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

 

„Moje doświadczenia z chorobą są mało bolesne, miałam wiele szczęścia, czasem myślę, że z jakichś powodów zostałam wybrana. Może żeby zmienić pogubione życie, może żeby pomóc dzieciom, może z jakichś jeszcze innych nieznanych mi powodów. Jestem, żyję już ponad 17 lat od tamtego czasu, to czas sprezentowany.”- dzieli się swoimi doświadczeniami nauczycielka z Mazowsza.

„Musisz żyć dla innych jeśli chcesz żyć z pożytkiem dla siebie”

To jedno ze złotych myśli Seneki Młodszego, pisarza i poety rzymskiego, którego filozofia wywarła znaczny wpływ na chrześcijaństwo. Cytat ten wprowadza w klimat obchodzonego w najbliższą sobotę Światowego Dnia Chorego. Ustanowił ten dzień w 1992 roku św. Jan Paweł II. Sprawom ludzi chorych papież, sam doświadczający licznych chorób, poświęcił wiele miejsca w swoim nauczaniu. Często spotykał się z chorymi i niepełnosprawnymi, tak w Rzymie, jak i w czasie podróży apostolskich. Chorych prosił już na samym początku pontyfikatu o wsparcie modlitewne.

Papież wyznaczył też od razu na obchody tego Dnia wspomnienie objawienia Matki Bożej w Lourdes, które przypada 11 lutego. Ogólnoświatowe obchody tego Dnia odbywają się co roku w jednym z sanktuariów maryjnych na świecie. Ustanowienie przez Ojca Świętego Jana Pawła II Światowego Dnia Chorego stało się wezwaniem do całego Kościoła powszechnego, aby poświęcić jeden dzień w roku modlitwie, refleksji i dostrzeżeniu miejsca tych, którzy cierpią na duszy i na ciele.

Jan Paweł II zaznaczył, że dzień ten ma na celu uwrażliwienie na konieczność zapewnienia lepszej opieki chorym, pomagania im w dowartościowaniu cierpienia na płaszczyźnie ludzkiej, a przede wszystkim na płaszczyźnie nadprzyrodzonej.

Dzień ten służy także do pokazania, jak duże znaczenie dla chorego ma obecność drugiego człowieka, jak ważna jest opieka duchowa. Jak wielkim szczęściem dla chorych byłoby to, gdyby pracownicy służby zdrowia zdawali sobie sprawę, czuli to w swoich sercach, jak ważna dla chorego jest serdeczność i dobroć tych  wszystkich, którzy żyją i pracują obok cierpiących.

Ideę solidaryzowania się z chorymi i uwrażliwienie świata na ludzi potrzebujących naszej pomocy kontynuują kolejni następcy św. Piotra. Papież Franciszek w specjalnym orędziu na ten dzień napisał: „Zdumienie nad tym, czego dokonuje Bóg: «Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny» (Łk 1,49)”. Pod takim hasłem obchodzony będzie 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, już 25. z kolei Światowy Dzień Chorego. Ustanowił go w 1992 r. św. Jan Paweł II – przypomina Papież Franciszek w orędziu na obchody tego Dnia. Nawiązuje w nim właśnie do objawień Maryi, jakie w tej francuskiej miejscowości miała ponad półtora wieku temu św. Bernadeta.

„Ta niepozorna dziewczyna z Lourdes opowiada, że Najświętsza Dziewica, którą nazywa «Piękną Panią», patrzyła na nią jako na osobę” – przypomina Ojciec Święty w swoim przesłaniu. – “Te proste słowa opisują pełnię relacji. Uboga, niepiśmienna i chora Bernadeta czuje, że Maryja patrzy na nią jako na osobę. «Piękna Pani» rozmawia z nią z wielkim szacunkiem, a nie z politowaniem. To przypomina nam, że każdy chory jest i zawsze pozostaje istotą ludzką i jako taką należy go traktować” – pisze Papież.

Podkreśla niezbywalną godność chorych i niepełnosprawnych, ich życiową misję. Nigdy nie stają się oni zwykłymi przedmiotami, choćby zdawali się być tylko bierni. Franciszek zwraca uwagę, że po objawieniach Bernadeta dzięki modlitwie przemieniła swą słabość w oparcie dla innych. Ofiarowała swe życie za zbawienie ludzkości, modliła się za grzeszników, co też jest misją chorych. Właśnie Lourdes, to tak bardzo drogie ludowi chrześcijańskiemu sanktuarium maryjne, jest miejscem i zarazem symbolem nadziei i łaski, znakiem przyjęcia i ofiarowania zbawczego cierpienia.

W orędziu na Światowy Dzień Chorego Ojciec Święty zachęca również do szerzenia kultury szacunku dla życia, zdrowia i środowiska naturalnego. Służbie zdrowia i rodzinom chorych życzy stawania się zawsze radosnymi znakami miłości Boga. Z tej okazji w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie – Łagiewnikach odbędą się główne uroczystości diecezjalne dla chorych oraz ich opiekunów.

„Ponieważ mój problem zdrowotny miał swoje apogeum pod koniec roku 1999, marzyłam o tym, żeby doczekać przełomu tysiącleci.” – zwierza się wspomniana wcześniej nauczycielka z Mazowsza.
– “A kiedy oglądałam sztuczne ognie 31 grudnia 1999 i witałam pierwszy dzień roku 2000 (choć to przecież jeszcze nie kolejne tysiąclecie, a koniec II millennium), czułam, że się unoszę, serce mi łomotało, stałam w oknie ze łzami w oczach, wiedziałam, że dzieje się coś nadzwyczajnego.”

Choroba, zwłaszcza długo trwająca, przewlekła jest czymś strasznym, doświadczeniem ciężkim do zniesienia. Wydaje się, że ponad siły.

“Wiem po tym, co przeżyłam, a był to stan realnej obawy o życie, że nie kłóciłam się z Panem Bogiem, dlaczego to mnie tak wyróżnił, dlaczego to już teraz właśnie ja mam brać pod uwagę koniec życia. Nie mogę powiedzieć, że się cieszyłam; było mi żal, że może wkrótce nie zobaczę początku dnia, nie popatrzę, jak rosną moje wnuczęta (miałam ich wtedy dwoje), ale jakoś rozumiałam, że inni mieli jeszcze mniej szczęścia, odeszli znacznie wcześniej ode mnie. I czy można sensownie odpowiedzieć, dlaczego tak się stało…Też zostali wybrani.

Kiedy stan zagrożenia życia minął, poczułam nie tylko wdzięczność, która towarzyszy mi do dziś, ale uświadomiłam sobie, że bez choroby nigdy bym nie zrozumiała, co w życiu jest szczególnie ważne. Od pewnych rzeczy się odcięłam, inne zmieniłam, o niektórych w ogóle przestałam myśleć. Nieraz też myślałam z żalem, dlaczego choroba nie pojawiła się u mnie wcześniej, mogłabym odzyskać więcej własnego życia. Ale dobre i to. Nie mam ochoty się buntować przeciw Przeznaczeniu, akceptuję je. Ze zdziwieniem patrzę, jak wiele energii poświęcają ludzie na walkę o sprawy mało ważne, na krzywdzenie siebie nawzajem… To straszne, ale wszechobecne.”

11 lutego w Dniu Chorego w kościołach odprawione zostaną specjalne msze dla chorych. Fundacje i stowarzyszenia pracujące na rzecz chorych organizują akcje propagujące potrzebę zainteresowania losem ludzi potrzebujących naszego wsparcia. Jedna z fundacji  od 2015 roku realizuje program „Pola Nadziei”. Pola kwitną na miejskich rabatkach, w parkach, przed szkołami, przedszkolami, urzędami, szpitalami, w każdym dogodnym dla kwiatów miejscu.

Celem kampanii „Pola Nadziei” jest nie tylko pozyskiwanie pieniędzy na rzecz hospicjów, lecz także propagowanie niesienia bezinteresownej pomocy. To międzynarodowy program realizowany wyłącznie przez hospicja, polegający na sadzeniu cebulek żonkili. Kiedy zakwitną wiosną są rozdawane w ulicznych kwestach.

Z okazji tego święta na temat chorych wypowiadają się różni ludzie. Zapamiętałam kilka  wypowiedzi radiowych.

“Śpiączka męża trwała 470 dni, a ja dostrzegłam jasną stronę tej trudnej sytuacji rodzinnej. Podczas choroby odkryłam swoją miłość do męża, odkryłam też, że nasze życie jest w ręku Boga. Chorzy oczekują od nas miłości, pomocy w dotarciu do lekarzy, oczekują odwiedzin, bliskości, a także pomocy w spotkaniu się z Bogiem.”

Zawód lekarza traktuje w kategorii powołania. To kolejna radiowa wypowiedź.

“Medycyna może pomagać, ale trzeba  starać się o to, żeby pacjenci mieli do nas zaufanie, trzeba być dobrym człowiekiem, trzeba profesjonalizm łączyć z dobrocią. Zawód pielęgniarki wybrałam po to, żeby pojechać za granicę i zarabiać duże pieniądze. Tak też się stało” – zwierza się pielęgniarka. -“Pracowałam w Holandii w domu spokojnej starości. Miałam bardzo dobrze płatna pracę, ale niestety nie czułam się na swoim miejscu. Powróciłam do Polski, pracuje za połowę niższą płacę, ale dopiero teraz traktuje swoja pracę jako misje do spełnienia. Zrozumiałam, dotarło do mnie, że pielęgniarka ma być przyjacielem chorego. Po powrocie z Holandii przeżyłam swoje nawrócenie.”

Światowy Dzień Chorego skłania do refleksji. Pochylmy się nad tymi wielkimi tajemnicami  jakimi są choroba i śmierć.

A wspomniany na wstępie rzymski filozof Seneka Młodszy pisze:

„Boimy się nie śmierci, ale wyobrażenia jakie mamy o niej”

„Panować nad sobą to najwyższa władza”

 

Bożena Chojnacka

Fot. Archiwum DPS

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *