DPS
No Comments

“Dawno dawno temu…” czyli Jasełka 2016

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

 

 

jaselka-na-wesolo-604x270

 

Autor: Eliza Sarnacka – Mahoney

 

Narrator 

(pojawia się z lunetą w dłoni, którą najpierw trzyma schowaną za plecami)

 

Niby wiemy, lecz .. czy wiemy co naprawdę się zdarzyło?

Jak zdarzyło, gdzie to było? Lata płyną, wieki płyną,

Na historii kurz osiada… Lecz jest na to pewna rada!

Ten tu oto wynalazek dzisiaj nas przeniesie w czasie!

(Najpierw wszystkim prezentuje swoją lunetę, a potem przykłada ją do oka i kieruje na scenę) 

 

Maryja

Noc się robi, mężu drogi, a my wciąż w połowie drogi.

Nogi grzęzną w zaspach śniegu. Poszukajmy gdzieś noclegu.

 

Józef 

(przykłada dłoń do czoła, wypatruje)

 

Mario droga, jeszcze chwilę! Patrz, w oddali świateł tyle.

Miasto widać już przed nami, rozpostarte pod górami.

Ponoć żyją tam Polacy, dobrzy ludzie, co z pewnością

Nie odmówią w tę noc mroźną swej gościny skromnym gościom.

 

(Maryja i Józef schodzą ze sceny) 

 

Lucyfer 

(wskakuje z drugiej strony sceny)

 

O, niedoczekanie wasze! Belzek, Boruc! Brać kamasze!

 

(pojawiają się dwa zaspane diabły, przecierają oczy)

 

Belzebub

Ale szefie Lucyferze! Ciepło przy kaloryferze,

A na dworze dziś zawieja!

 

Lucyfer

Ruszać tyłki i się zbierać!

Maria rodzić dzisiaj będzie, chociaż jeszcze o tym nie wie.

Niechaj więc się zgubią w lesie! Niech zamarzną na śmierć w drodze.

Pomożemy im…zaginąć! Nikt o niczym się  nie dowie.

I nad światem przejmie rządy tylko jeden król, panowie!

 

Boruta

A kim król ten będzie, szefie?

 

Lucyfer

Ja nim będę, ja, ty cepie!

 

(Maryja i Józej znów wchodzą na scenę.  Próbują podążyć za światełkami, które puszcza im z latarki Lucyfer)

 

Maria

Te światełka, są zwodnicze.  Byliśmy w tym miejscu wcześniej!

Odpocznijmy, nie dam rady.

 

Józef

Nie możemy zostać w lesie.

Mario, śnieg nas tu przysypie. W Ameryce zimy srogie.

Zamarzniemy!

 

Maria 

Cóż poradzę, lecz iść dalej już nie mogę.

Czuję słabość, czuję senność.  Muszę spocząć. Tutaj. Teraz!

Zanieś mnie do tamtej szopy.

 

Józef

Jakiej szopy? Tu nic nie ma…

 

(Obraca się i widzi otwarte drzwi do domu)

 

O! Jest szopa. Dom właściwie. Dziwne. Czyżby spadł nam z nieba?

W środku czysto, ogień grzeje, misa czeka z pierogami.

Jakby nas tu ktoś zapraszał.  Wchodźmy, tutaj noc przetrwamy.

 

(Józef i Maryja znikają za drzwiami domu. Wychodzą i ustawiają się w miejscu, gdzie będzie „aranżacja” szopkowa. Na scenę wchodzą diabły). 

 

Lucyfer

Skąd do licha  w środku lasu ten pensjonat? Gadać, szybciej!

 

Boruta

Nic nie wiemy. Przysięgamy! Ale jeśli w Ameryce

Hotel w górach – to Polacy. Tych znad Wisły to rodacy.

 

Lucyfer

Wiem gdzie Polska jest na mapie. Miałem w szkole geografię!

Ci Polacy! Oni zawsze wsadzą nos tam gdzie nie trzeba!

Diabli by ich!

 

Belzebub 

(patrzy jak w tej chwili z drugiej strony wchodzą na scenę harcerze i dzieci pod przewodnictwem Archanioła Gabriela)

 

To nie diabli. To anieli…

 

Archanioł Gabriel

Na harcerzach

Polegaj jak na Zawiszy. Ledwiem ich o pomoc prosił,

Wyjaśniwszy sprawę, a już chata przed świętymi gośćmi

Otwierała drzwi na oścież.  Złożyli ją w jednej chwili!

Idą teraz całą grupą, kolędnicy moi mili,

By w świat wieść nieść, że Syn Boga zrodził się w tych skromnych progach.

 

(Archanioł znika w drzwiach domu, dzieci i harcerze zostają na scenie. Archanioł dołącza do sceny szopkowej, gdzie już są Jezus, Maryja i Józef)

 

Harcerze i dzieci śpiewają razem:

Pójdźmy wszyscy do stajenki

Do Jezusa i Panienki

Powitajmy maleńkiego i Maryję matkę jego.

Powitajmy maleńkiego i Maryję matkę jego!

 

Lucyfer

Wiedzą już o narodzinach. Muszę pochód ten powstrzymać!

Nikt się Bogu nie pokłoni! Diabeł wszystkich stąd przegoni!

Stać, bo strzelam!

 

Dziecko 1

Ktoś ty?

 

Lucyfer

Diabeł.

 

Dziecko 2

Masz ty do nas jakąś sprawę?

 

Lucyfer

A wy mnie się nie boicie?

 

Harcerz 1

Cóż, wyglądasz przyzwoicie.

Są kopyta, rogi, ogon. Przebrałeś się popisowo!

 

Harcerz 2

Jakby żywcem z ilustracji z księgi baśni w polskiej szkole.

Lub jak lalka z teatrzyku!

 

Lucyfer

O, przepraszam, nie pozwolę

Się obrażać! Nie ma w świecie diabła bardziej prawdziwego.

Patrzcie – zieję ogniem! (Zieje) Jam jest …

 

Dzieci 1 i 2 razem

Kuzyn Smoka Wawelskiego!

Niech w gazecie redaktorzy szybko sprawę tę opiszą!

 

(dzieci i harcerze dołączają do scenki szopkowej)

 

Redaktor gazety polonijnej 

(wskakuje na scenę, w ręku trzyma gazetę polonijną , wymachuje nią i obwieszcza)

 

Pilne wieści: smok Wawelski ma rodzinę za granicą!

 

(dołącza do scenki szopkowej)

 

Lucyfer 

Nie, litości! Do mnie, diabły! Gdzie znów łażą te dwa pyski?

Nic dziwnego, że świat ze mnie kpi, skoro ze wszystkim

Jestem sam.  Gdzie żeście byli?

 

(diabły wskakują na scenę zziajane)

 

Boruta

Na występie.  W polskim klubie.

 

Lucyfer

Wy na scenie?! No, to koniec. Przecież nikt z was nic nie umie!

Taki blamaż. Taka plama. Teraz nic już nie przekona

Nawet dziecka, żeby wybrać na kompana mnie, nie Boga.

O za jakie grzechy, Panie, mnie tą dwójką pokarałeś?

 

Archanioł Gabriel

(wystawia głowę przez drzwi domu)

 

Już ty dobrze, Lucyferze, wiesz za jakie.

 

Belzebub

Szefie, szefie!

No, nie gniewaj się.  Lecz w klubie Krakowiacy mieli próbę.

 

Boruta

A jak oni tupną, skoczą. Nie ma siły. Zauroczą!

 

Lucyfer

Wy ladace, kiepy, lenie! Już ja dam wam przedstawienie!

 

Belzebub

Cicho, czy słyszycie? W lesie echo głos po nocy niesie.

 

Grupa pasterzy śpiewa

Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi:

Wstańcie, pasterze, Bóg się nam rodzi!

Czym prędzej się wybierajcie,

Do Betlejem pośpieszajcie

Przywitać Pana.

 

Lucyfer

To ostatnia nasza szansa.  Pokażmy im cośmy warci.

Dalej, naprzód, do ataku! Jakożeśmy z piekła czarci!

 

Pasterz 1

Bracia, bracia, patrzcie jeno! Ktoś się z zaspy tam gramoli.

Czy żebracy? Czy pielgrzymi? Może słabi? Może chorzy?

 

Pasterz 2

Nie lękajcie się, wędrowcy.  My wam krzywdy nie zrobimy.

Jeśli trzeba, pomożemy. Jeśli trzeba – nakarmimy.

 

Boruta

O jedzeniu mówią? Rety! Mnie już tak w żołądku ściska,

Że bym z miejsca pożarł wołu.

 

Belzebub

Nie mów! Mnie też leci ślinka.

Przecież my o suchym pysku harujemy tu dzień cały!

 

Pasterz 1

Rzućcie wszystko. Dzisiaj w nocy Anioł stanął między nami

Wieszcząc, że w ubogiej chacie Bóg narodził się z Maryi.

Bóg, co zbawi świat miłością. Bóg jedyny i prawdziwy.

 

Pasterz 2

Chodźcie z nami cześć mu oddać. Razem mu się pokłonimy.

On nakarmi nasze dusze.  Nikt nie zazna głodu przy nim.

 

Boruta

Jeśli tak, to ja się zgadzam.  Nacierpiałem się przez wieki.

Chętnie zaznam w końcu czyjeść dobrej kuchni i opieki!

 

Belzebub

Dobrze gadasz. Idę z tobą!

 

Lucyfer

Co takiego? Toż wy z piekła!

 

(diabły i pasterze wchodzą do domu i wychodzą tam gdzie ustawia się szopka)

 

Archanioł Gabriel 

 

Bóg przed nikim nie zamyka drzwi do domu swego serca.

Spójrzcie tylko na tę scenę. Dzieciąteczko w żłobie leży

A dookoła miejsca starcza i dla ludzi, i dla zwierzyn.

Wobec Bog wszyscy równi. Wobec Boga tacy sami.

Każdy wart jego miłości. Król czy żebrak, chłop czy panicz.

 

Maryja

To potęga Bożej Łaski.

 

Józef

To potęga naszej wiary.

 

Archanioł Gabriel

Przyklęknijcie, Niech wam Jezus rączką swą pobłogosławi.

 

(diabły klękają i tak już zostają do końca)

 

Harcerze, dzieci i pastrze śpiewają

 

Bóg się rodzi, moc truchleje,

Pan niebiosów obnażony;

ogień krzepnie, blask ciemnieje,

ma granice Nieskończony.

Wzgardzony – okryty chwałą,

śmiertelny – Król nad wiekami!

A Słowo Ciałem się stało

i mieszkało między nami.

 

Lucyfer

(ukradkiem przechodzi przez drzwi i staje w pewnej odległości od sceny szopkowej)

 

Oczom własnym nie dowierzam.  Świat się kończy, skoro nawet

Diabły grzechów swych żałują i chęć mają na poprawę.

 

Anioł Gabriel

Wprost przeciwnie.

 

Józef

To początek.

 

Maryja

Nowy rozdział w dziejach świata.

 

Archanioł

Nowy rozdział w ludzkich duszach

 

(patrzy dobrotliwie na klęczące diabły)

 

A także i w duszy diabła!

 

Lucyfer

Właśnie widzę. Nic tu po mnie.  Chyba będzie dużo prościej

W tył zwrot zrobić, ogon skulić i uciekać gdzie pieprz rośnie.

 

(ucieka)   

 

Harcerze, dzieci i pastrze śpiewają

 

Podnieś rękę, Boże Dziecię,

błogosław ojczyznę miłą,

w dobrych radach, w dobrym bycie

wspieraj jej siłę swą siłą,

dom nasz i majętność całą

i wszystkie wioski z miastami.

A Słowo Ciałem się stało

i mieszkało między nami.

 

Działaczka polonijna

(wpada do szopki ciągnąc za sobą Trzech Króli)

 

Zdążyliśmy? Uff,  to dobrze. Przedstawienie wciąż się toczy!

Ja tu wprost z lotniska jadę wioząc wam niezwykłych gości,

Których Gwiazda Betlejemska aż z Orientu sprowadziła

Z podarkami dla Dzieciątka:

 

(Każdy król wyciąga przed siebie rękę i pokazuje swój prezent)

 

Kacper

Kadzidełko

 

Melchior

Złoto

 

Baltazar

Mirra

 

Królowie 

(składają swoje dary Jezusowi i razem mówią)

 

Dary nasze Twój majestat opisują, Boże Dziecię,

A my się kłaniamy Tobie cud tej nocy głosząc w świecie!

 

(Wszyscy w szopce śpiewają i zapraszają do śpiewania całą salę)

 

Silent night, holy night

All is calm, all is bright

Round yon Virgin Mother and Child

Holy Infant so tender and mild

Sleep in heavenly peace

Sleep in heavenly peace

 

Narrator

Nasza szopka polonijna chyba już w komplecie cała.

Pora siadać do wieczerzy i życzenia sobie składać.

Niech w to Boże Narodzenie w każdym sercu się narodzi

Wiara, miłość i nadzieja.  Pokój ludziom dobrej woli.

 

KONIEC

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *