Malwina Prus – Zielińska “Kim jest dla mnie Tata?”

Kim jest dla mnie Tata?

Przy okazji Dnia Matki zadałam sobie pytanie: kim są dla mnie Rodzice? Kim jest dla mnie Tata? Okazało się, że jest on filarem mojego życia. To on od najmłodszych lat pokazywał mi, że nie należy się poddawać. To dzięki Niemu potrafię dziś bez kłopotu przykręcić śrubkę, powiesić obraz czy naprawić zepsuty zawias. Wiele godzin spędziłam z Tatą na reperowaniu, naprawianiu. Jeżeli nie może czegoś naprawić mój Tata, moim zdaniem nie naprawi tego nikt. To właśnie Jego postawa życiowa pokazała mi, że jeżeli nie mogę wykonać konkretnej czynności, muszę poszukać innej drogi do realizacji swojego celu. Choć nigdy nie wypowiedział tego głośno, jego postawa mówiła sama za siebie, wystarczyło popatrzeć.

Pamiętam, kiedy mając osiem lat otrzymałam swoja pierwszą (i jedyną zresztą) lalkę Barbie. Po około roku zabawy noga lalki odłamała się. Oczywiście naprawił ją mój Tato.

Dwa lata temu zepsuł się córce nakręcany szczurek-zabawka, który często jeździł po podłodze. Urwało się pokrętło, a właściwie rozpadło się na dwie połowy i nie można było go już nakręcić, a tym samym spowodować by ruszył z miejsca. Ponieważ głośno reklamowany klej ekspresowy nie zadziałał mimo kilku prób, mój Tato połączył ze sobą dwie połowy pokrętła owijając je cienkim drucikiem. Zabawka działa bez zarzutu do dziś.

Patrząc z boku, widzę jak wiele zawdzięczam mojemu Tacie. Zupełnie tak jak Mamie. Oboje o nas dbali. Oboje pracowali. Mój Tato pracował szczególnie ciężko. Jedynie zimą wracał do domu wcześniej. Latem pracował niemal 24 h na dobę. Nie zapomnę nigdy jak bardzo się bałam, kiedy za oknem szalała letnia burza, a mój Tato pracował na kombajnie i nie było go jeszcze w domu. Uspokajałam się dopiero, gdy wchodził w drzwi.

Wśród moim wspomnień wiele jest sytuacji, które pokazują mi jak mój Tato kochał mnie i siostrę. Bardzo często w drodze powrotnej z pracy kupował dużą butelkę cytrynowej lub pomarańczowej wody Grodziskiej i pół kilograma ciastek, a potem dzielił je w domu na cztery równe co do sztuki części. Jedna dla Mamy, jedna dla siostry, jedna dla mnie i jedna dla Niego. Nigdy nie widziałam go z piwem. Kiedyś pytany przez kolegę czemu nie kupi sobie piwa, odpowiedział, że woli kupić oranżadę, bo napijemy się nią wszyscy.

Dziś, kiedy moja córka jest już czteroletnią dziewczynką, nie muszę się zastanawiać czy byłam do niej podobna. Usłyszałam kiedyś jak mój Tato powiedział do niej : „jesteś taka sama jak twoja mama gdy była mała”. Jedno się tylko zmieniło, nie pamiętam, żeby mój Tato powiedział mi kiedyś, że mnie kocha, chociaż przecież doskonale nam to okazywał. Swojej zaś wnuczce mówi to bardzo często. I bardzo się z tego cieszę.

Mogłabym wspominać jeszcze długo, długo. Ale z każdego wspomnienia wynika prosty fakt. Mój Tato jest niezastąpiony. Ot, choćby podczas ostatniej naszej przeprowadzki. Jechał do pracy na nocną zmianę, kiedy ją zaś skończył spał dwie godziny i jechał pomóc nam ponad 100 km w jedną stronę. Trwało to trzy dni. Był okropnie zmęczony, truchlałam, kiedy na Niego spoglądałam. Ale zrobił wszystko co chciał, począwszy od przykręcenia nowych karniszy do firan, poprzez wypoziomowanie mebli, a skończywszy na skręceniu regałów. Wykonując przy tym po drodze jeszcze szereg innych rzeczy. Gdyby nie mój Tato, nie wiem jak byśmy sobie poradzili.

Nie byłabym sprawiedliwa, gdybym nie przyznała się do faktu, że za mało Go doceniam. Chociaż potrafimy się i pokłócić (jesteśmy identycznie uparci), choćbym się nie wiem jak gniewała i tak bardzo Go kocham i nic tego nie zmieni. Mam nadzieję, że przeczyta te słowa i zrozumie co czuję. Taki Tato to skarb.

Malwina Prus – Zielińska