DPS
No Comments

Moje pierwsze święta w Polsce po 14 latach

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

opc582atek

 

Karp w piekarniku. Kolędy włączone. Nadjeżdża rodzina. Szykują się polskie święta! Urodziłam się w Polsce, ale ponieważ przeprowadziłam się z rodziną do Stanów w wieku dwóch lat, bardzo mało pamiętam z autentycznych  polskich świąt.

W tym roku po raz pierwszy od tych czternastu lat, zdecydowałyśmy się z mamą, że chciałybyśmy doświadczyć tradycyjnej świątecznej atmosfery w Polsce. A więc wyruszyłyśmy, docierając do dziadków dopiero w przeddzień Wigilii, zmęczone i głodne po długim locie i podróży z lotniska.

Jak wyglądała nasza Wigilia w Polsce? Gdy pojawiła się pierwsza gwiazdka na niebie, zebrani goście łamali się opłatkiem i składali sobie życzenia, czemu często towarzyszyły łzy wzruszenia. Co do potraw, to w porównaniu do tego, co opowiadała mi mama, wiele osób zaczęło wprowadzać ‘nowoczesne’ dania, na przykład z łososia, sandacza, czy pstrąga.

Nasza Wigilia składała się z tradycyjnych dań. Na pięknie udekorowanym siankiem stole, gałązkami choinki, robionymi ręcznie serwetkami i świeczkami, pojawiały się po kolei danie za daniem.  Zaczęło się od śledzików na przystawkę, potem był barszcz czerwony z uszkami na pierwsze, a następnie jedliśmy kapustę z grzybami, groch z kapustą, fasolę, tradycyjnego smażonego karpia, rybę po grecku, surówki, i wreszcie kompot z suszu. Pierogów z kapustą i grzybami, już niestety, nikt nie potrafił zjeść. Chyba nigdy w życiu nie byłam tak syta. A to dopiero był początek.

Pierwszy dzień świąt spędziłyśmy bardzo przyjemnie w domu z rodziną. Słuchaliśmy kolęd, które były non-stop puszczane w telewizji, opowiadaliśmy historie rodzinne, przeglądaliśmy albumy ze zdjęciami i oczywiście jedliśmy to, co zostało po wczorajszej uczcie. Do tego dołączył jeszcze bigos.

Następnego dnia, wyjechałyśmy z mamą do Krakowa, gdzie mieszkają moi drudzy dziadkowie i kuzynowie. Z pełnymi brzuchami, myśląc, że już nie możemy spojrzeć na następną rybę, zostałyśmy powitane specjalnością mojej babci, czyli świeżo upieczonym karpiem po zatorsku. Karp ten, w porównaniu do smażonego, jest zrobiony z pieczarkami i śmietaną. To daje mu bardzo oryginalny smak, którego do tej pory nie znałam. Na stole pojawił się także bigos, który był równie pyszny. Nawet nie wspominam już o ciastach i innych słodkich przysmakach, na które już mało kto miał ochotę, a które piętrzyły się na paterach i talerzach.

Opisuję do tej pory tylko jedzenie, ale tak naprawdę, to nie to było najważniejsze. Największe wrażenie zrobiła na mnie rodzinna atmosfera tych polskich świąt, co sprawiło mi wiele radości i przysporzyło niezapomnianych wrażeń.

Przy jednej szopce stał drewniany aniołek (ruszający głową, gdy się mu wrzuciło pieniążka), który wzruszył moją mamę i ciocię swoim uroczym kiwaniem główki. Pamiętały takie same jeszcze ze swojego dzieciństwa, kiedy to jako małe dziewczynki same wrzucały do nich pieniążki i patrzyły jak aniołek “dziękuje”, poruszając głową w dół i w górę.

Szczególnie podobało mi się na Krakowskim Rynku. Przed Sukiennicami zoorganizowano stragany, na których sprzedawano wszystko, co można sobie wymarzyć, od tradycjalnego polskiego grzańca do świeżych zup, pierogów, ozdobionych pierników i kolorowych słodyczy do biżuterii, zabawek i dekoracji do domu! Ja osobiście z kosztowałam z gorącego oscypka z żurawiną. Pychota. Drewniane budki, obwieszone kolorowymi światełkami, niesamowicie oddawały ciepłą, świąteczną atmosferę, mimo mrozu na zewnątrz. Czegoś takiego w Stanach nie widziałam.

Jak zauważyliście, do tej pory nawet nie wspominałam o prezentach! Miałam wrażenie, że wszyscy w Polsce byli zadowoleni i szczęśliwi, nie zwracając zbytniej uwagi na prezenty, które sa dla dzieci, tutaj, w Stanach takie ważne. W tym czasie kiedy byłam w Polsce, również o nich nie myślałam, bo przecież nie o to chodzi.

W Polsce, najważniejsza jest tradycja oraz czas spędzony z rodziną przy świątecznym stole. Atmosfera wszystkich śmiejących się i dzielących się historiami  jest inna i niepowtarzalna. W dodatku do tego, każda rodzina ma własne tradycje, ulubione dekoracje świąteczne, upodobane kolędy, itp. Mimo, że uczestniczyłam w niektórych świątecznych polskich tradycjach w Stanach, na przykład opłatka, czy spożywaniu polskich dań wigilijnych, nigdy nie doświadczyłam tego tak, jak w tym roku w Polsce, razem z całą rodziną. Polecam każdemu Polakowi, mieszkającemu poza Polską, który nie był od dawna w domu na święta, by wybrał się ze swoją rodziną, aby przeżyć coś szczególnego. Mnie to na pewno otworzyło oczy.

Jestem przekonana, że teraz już nie będę czekała następnych czternaście lat, aby przyjechać ponownie na polskie święta!

 

Iza Zawartka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *