Danuta Świątek
No Comments

“Motylem byłaś” – książka o amerykańskim życiu Ireny Jarockiej

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Olga Yerafeyenka

Olga Yerafeyenka

Kilka miesięcy temu pisaliśmy o powstającej książce na temat piosenkarki Ireny Jarockiej, która opowiada o jej życiu w USA. Olga Yerafeyenka (pseudonim Olga Oleniec) nadesłała informację do naszej redakcji, że biografia jej autorstwa pt. „Motelem byłaś” w formie e-booka (http://autorzy365.pl/ksiazka/7012/motylem-bylas) jest już dostępna dla czytelników. Książka może być prezentem pod choinkę i nie tylko dla wielbicieli piosenek już nieżyjącej artystki.

Oddajemy głos Oldze Oleniec, imigrantce z Białorusi, która mieszka w Polsce od 10 lat, by opowiedziała o swojej książce.

Nigdy nie byłam w USA i było mi na początku szalenie trudno zbierać materiał o Irenie Jarockiej. Trudno również z powodu blokady ze strony znacznej grupy fanów artystki. Sporo osób z “bliskiego kręgu” wprost chciało coś za coś, w tym momencie mówię o korzyściach materialnych. Te minusy szalenie utrudniały, można rzec uniemożliwiały, jakąkolwiek pracę nad książką. Nawet w sporym stopniu zniechęcały do głębszego zapoznania się z osobą Ireny Jarockiej. Ale, zgodnie z poleceniem Pana Michała (drugiego męża pani Ireny), nie poddałam się. Nie poddałam się również dzięki nie mniejszej liczbie osób, które uwierzyły we mnie i zaczęły mi pomagać w poszukiwaniach informacji. To dzięki nim – w znacznym stopniu dzięki licznej POLONII AMERYKAŃSKIEJ, tych, którzy powrócili do kraju i tych, którzy zostali w Stanach, powstał e-book “Motylem byłaś”.

„Motylem byłaś” jest biografią emigranckiej drogi wybitnej polskiej piosenkarki Ireny Jarockiej w latach 1989-2008/2009. To zbiór wspomnień o niej i wywiadów z nią, które w tym przypadku posłużą jedynie (ale nie wyłącznie) jako wsparcie opisywanych w niniejszej publikacji notek biograficznych. To także zestaw refleksji i aforystycznych uwag innych imigrantów. Na początku miała to być książka opowiadająca wyłącznie o emigranckich (amerykańskich) latach polskiej piosenkarki. Takie było założenie. Cóż, im bardziej zagłębiałam się w ten temat, zrozumiałam, że jest on mi szalenie bliski, że nie potrafię napisać o tym zupełnie obiektywnie. Czyli wszystko, co dotyczy pani Ireny, ma być i będzie obiektywne, no bo jak inaczej można o niej pisać, jeśli się rzeczywiście wierzy w życie po śmierci?

Natomiast nie potrafię nie mieć czegoś na kształt déjà-vu w odniesieniu do tego tematu – chodzi o wspólne dla wszystkich emigrantów przeżycia. Właśnie te wspólne emigranckie doświadczenia pomagały mi w niektórych momentach zrozumieć „to niedopowiedziane”. Pomagały mi również jej doświadczenia i – w miarę uzmysłowienia sobie ich przez moje „ja” – pomagają mi iść dalej.

Tak, jeszcze dwa lata temu zupełnie nie znałam nazwiska Ireny Jarockiej. Dla wielu to może się wydawać dziwnym, ale taka jest prawda, gdyż nie jestem Polką i w latach 70-tych mnie jeszcze nie było na świecie. Skąd moje zainteresowanie osobą Ireny Jarockiej? Zawsze fascynowała mnie Anna German – mój wiodący i jedyny prawdziwy powód mojej emigracji do Polski. Dwa lata temu zaczęłam szukać wśród polskich artystów osobowości podobnej duchowo i z podobieństwem filozofii życiowej do Anny German. Osobowość Ireny Jarockiej wydawała mi się najbardziej do tego mojego ideału człowieka zbliżoną. I nie pomyliłam się! Są prawie takie same. Chyba nawet zaryzykuję powiedzieć, że w tym przypadku słowo “prawie” można skreślić. Ergo, zafascynowała mnie Irena na początku wyłącznie jako CZŁOWIEK O WIELKIM SERCU z bogatą i nie banalną mądrością duchową. Dopiero potem zaczęłam słuchać jej piosenek.

 

DPS

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *