Prace literackie nadesłane do Konkursu “TATA”


Wspomnienie o tacie

Mój tata był ambitny, zdolny, miał duszę artysty.
Pisał wiersze, malował obrazy akwarelą i farbą olejną.
Potrafił używając tylko ołówka stworzyć obraz.
Spod jego ręki na czystym arkuszu papieru ukazywał się zaczarowany świat, świat plątaniny kresek i plam, które na końcu okazywały się być portretem lub pejzażem.
Kiedy malował, w jego brazach można było poczuć ciepło słońca, zapach lasu i usłyszeć głosy ptaków śpiewających w oddali…

A dziś?… Dziś nie wie kim jestem, kim są moje dzieci. Nie wie jaki jest dzień tygodnia, ani, który jest rok.
Jest jak dziecko we mgle.
Bezradny, zagubiony…

Dziś patrzę na człowieka, któremu choroba z dnia na dzień odbiera to co najcenniejsze – pamięć i tożsamość.
Dziś jest kimś innym, kimś kogo pamiętam, ale nie znam.
To smutne kiedy zestawiam te dwa obrazy.
Ten z przeszłości i ten dzisiejszy – zupełnie do siebie nie pasują.
Więc kim jest mój tata?
Wspomnieniem czy rzeczywistością?

Gosia Wiaderkiewicz


“Osiemnastka”

Piękny wiek mieć osiemnaście,
musisz wiedzieć o tym właśnie.
Żeby życia poznać smak
trzeba wiedzieć o tym jak?

Spytaj ojca – on ci powie;
wolniej mądrzej, więcej w głowie.
Życie to problemów stos.
Ucz się przyjąc każdy cios.

Bądź wytrwały, silny, zdrowy,
a nauka? Ty sam wiesz.
Licz na siebie, miej przyjaciół.
Kochaj sobie kogo chesz.

synowi Maćkowi na osiemnaście lat TATA, Andrzej Wyganowski


List

Drogi mój tato!
Tato kocham ciebie bardzo i nie mogę się doczekać kiedy ty przyjedziesz.
Tato chciałbym bardzo, żebyś przyjechał jak najszybciej.
Żebyś ze mną pograł w piłkę i pomógł przy lekcjach.
Tato, jak wrócisz, to kupisz mi dużo rzeczy.
I będziemy chodzić do kina.
Mama pracuje długo i nie może mi pomagać.
Tato, mówiłeś przez telefon, że wrócisz za pół roku.
Ja nie wiem kiedy to będzie i czekam na ciebie, i bardzo tęsknię.
Twój syn Kuba.
Pa, pa, do zobaczenia.

Kuba Łapiński, 11 lat


TATA

MOJ TATA JEST KOCHANY
I BARDZO MADRY TEZ
JA GO ZAWSZE PYTAM
GDY TYLKO CZEGOS CHCE.

CALY DZIEN JEST W PRACY
ALE GDY WRACA, USCISKIEM WITAM GO
BO WIDZE COS NA RECE…
PARE ZLYCH ZADRAPAN-BARDZO PRZYKRO MI
A JEMU JEST PRZYJEMNIE, BO JA KOCHAM GO.
JULIA KARAS,9 LAT


W życiu każdego człowieka napewno zdarza się historia wesoła.
Moja wydarzyła się kiedy byłam niespełna 7-letnią dziewczynką-rozrabiakiem,
ponieważ ganiałam z chłopakami, kopiąc piłkę, robiąc łuki, chodząc po
płotach.
Właśnie podczas jednej zabawy w wojnę znalazłam gumę w kształcie koła. Kilka
dni guma leżała i czekała aż pewnego popołudnia narodził się pomysł, aby
przyczepić do niej sznurek i zrobić… lasso.

Próby łapana kolegów, koleżanek, nadzwyczaj pomyślne, szybko się znudziły.
Przyszła pora na zwierzęta, najpierw małe, później większe.
Wtedy też narodził się szatański pomysł złapania taty, który w tym czasie
rąbał drwa na opał.
Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. Chociaż nie sądziłam, że mi się uda i ku
mojej niewierze, udało się.
W tym momencie zdałam sobie sprawę z powagi sytuacji i zagrożenia, jakie
niosło ze sobą moja łapanie taty na lasso.
Ale cóż nie było czasu na rozmyślanie, bo trzeba było brać nogi za pas.
Mimo wszystko tato był szybszy i dogonił mnie.
Nie trudno chyba odgadnąć zakończenie mojej historii, dostałam lanie!!!

Pomimo, że minęło wiele lat, miło i z łezką wspominam tę historię i wiele
innych.
Mój kochany tata odszedł 14 lat temu. Gdyby żył napewno by mnie odwiedził, a
wtedy zaśpiewałabym mu tak z okazji Dnia Tatusiów:
Oto fragment piosenki, którą dedykuję Mojemu Tatusiowi:
Jest takie imię na świecie, znane już dziecku małemu.
To imię najdroższe Tata, najmilsze sercu każdemu.
To imię najdroższe Tat, najmilsze sercemu każdemu.
Tato kochany, Tato, jak trudno mi myśli ubrać w słowa, by miłość moją
wyśpiewać ludzką niezdolną mową.

Dorota Dworakowska


My Dad
(A haiku by Kevin Matson )

Always there for me.
Sometimes we have fun fishing
The best dad ever.

Hunting, biking, too.
He is full of surprises
Lots of fun, as well.

A funny duo
We play Poker together.
He’s a good player.

Tubing in a stream
My dad is right beside me
Until the stream ends.

A twist of a wrench
He shows me how to fix cars.
A great dad to me.

Kevin Matson
klasa 7
Polska Szkola im. Sw. R. Kalinowskiego
Munster, In 46321


WIERSZ DLA TATY

SPOCZYWAJ W POKOJU, OJCZE MOJ DROGI.
O,JAKZE ODPOCZYNEK JEST CI ZSLUZONY!
PRZECHODZILES DZIELNIE WSZELKIE ZYCIA PROGI,
NAWET Z DOMU WLASNEGO BYLES WYSIEDLONY.

NEKALA CIE TRWOGA , BY NIE BRAKLO CHLEBA ,
BY DACH MIEC NAD GLOWA, BY MIEC COS DO CHLEBA,
CHOC, CO PRAWDA ROZNIE NA STOLE BYWALO,
LECZ DLA UBOGIEGO ZAWSZE KRZESLO STALO.

PRZYKLADEM UCZYLES SZANOWAC,OSZCZEDZAC,
REPEROWAC,LATAC, NAWET DRUTEM SKRECAC.
WYRZUCANIE JEDZENIA BYLO ZABRONIONE,
SKORKI CHLEBA PAMIETAM W MLEKU NAMOCZONE.

NIE SPOSOB ZAPOMNIEC CIEZKIEJ PRACY W POLU,
ZNIWA,TYTON, KARTOFLE,,CZY MLOCKE W ZAPOLU.
TAMTE CZASY , KIEDY JESZCZE KOSILO SIE KOSA,
LUB GDY Z PLUGIEM ZA KONIEM PODAZALES BOSO.

KIEDY SKIBE PO SKIBIE ROWNO ODWTACALES,
WSZYSTKIM POLNYM MYSZOM GNIAZDA ZROJNOWALES.
PLAKALAM NA WOZIE,.. BO NIE UCIEKALES
A TY ZAPEWNIALES ZE SIE ICH NIE BALES.

WROCILES DO DOMU SPOCONY I BRUDNY,
NOGA MYLES NOGE, BO SCHYLIC SIE TRUDNO.
NIE CHCIALAES WSPOLCZUCIA, NIE CHCIALES POCHWALY,
OCZY DZIECKA PILNIE CIE OBSERWOWALY.

NAUCZYCIELU, WYCHOWAWCO,WSZYSTKIE FACHY ZNALES,
I OD ZYCIA NA PRAWDE MALO WYMAGALES.
BYLES ROLNIKIEM, KRAWCEM,SZEFCEM I MURARZEM,
FRYZJEREM [W NIEDZIELE] ,MALARZEM, STOLARZEM.

TRAKTOREM JEZDZILES,CHOC PRAWA NIE MIALES,
NAWET PRZY CIELENIU KROW ASYSTOWALES.
WIDZE CIE JAK KRECISZ SIE KOLO STODOLY,
LUB JAK KOSMONAUTA,W ULACH DYMISZ PSZCZOLY.

U NAS BYLO CIAGLE NOWE BUDOWANIE,
WTEDY CHYBA GRZECHEM BYLO SPOCZYWANIE.
PRACOWITY,MADRY, SILNY NIEUGIETY-
ZBUDOWALES W NAS TAKZE MOCNE FUNDAMENTY

TYLE PLANOW I MARZEN, RADOSCI NIEMALO,
JAKZE SZYBKO TO WSZYSTKO HISTORIA SIE STALO.
PAN BOG CIE POWOLALA, ZAMLNAL TWOJE KSIAZKI,
JUZ NIEWAZNE SIE STALY WSZELKIE OBOWIAZKI.

UCALOWAC PRAGNE TWARDE TWOJE RECE.
W SERCU CIE ZATRZYMAM, ZOSTAJE W PODZIECE.
NIEUBLAGANA JEST MOC PRZEMIJANIA…..
ANIELE SKRZYDLATY, POKRZEP NADZIEJA SPOTKANIA.

Eryka Volker


Radość Życia Mojego Ojca (rok 2006)

Mój Ojciec miał piwne oczy
gładził mnie nimi po głowie,
kiedy nie widziałam jego wzroku.
Mój Ojciec opowiadał mi bajkę
o kocie, który palił fajkę.
Mój Ojciec…

Jego oczami pokochałam zieleń
iskierki barw odbijały się w jego oczach.
Od niego przejęłam ufność
i niespieszność każdego kroku.
Mój Ojciec…

Miał garnitur w drobną kratkę,
wyruszał w nim na poranną mszę,
wracał brał gazetę, jadł obiad,
i mówił, że Bóg mieszka w mysiej norze.
Mój Ojciec…

Odszedł zostawił testament, jedno zdanie
w twojej krwi płynie radość mojego życia
Mój Ojciec…
Odległy, a tak bliski.
Odbijam się w jego lustrzanym spojrzeniu,
przechodzę na drugą stronę.
W każdym moim uśmiechu czuję,
jego rękę na moich włosach.

Wioletta Grochowska-Piotrowska, 45 lat, Gdansk


PYTANIE

Stracilem tate majac kilka lat,wiec prawie go nie pamietam.
Na pewno cudownie jest wychowywac sie przy obojgu rodzicach.Jednak ja tej szansy nie mialem.
Ciagle zadaje sobie pytanie, jak by to wplynelo na mojej mamy, moich braci i moje zycie, gdyby tata zyl ?
Mysle, ze gdy brakuje jednego z rodzicow, radosci w takiej rodzinie jest troszke mniej. Pozostaje pustka po tej osobie i pustka ta towarzyszy juz przez cale zycie.
Chociaz przyznam, ze bedac dzieckiem, ktore wychowywalo sie wlasnie w takiej rodzinie, az tak bardzo tego nie odczuwalem. Mam cudowna mame, ktora starala sie na ile to bylo mozliwe, wypelniac te duza luke, ktora bylo brak taty.
Dopiero teraz, gdy sam jestem tata, widze i wiem jak waznym sie jest dla dziecka.
Kilkadziesiat lat temu nie dociaralo to do mnie, tak bardzo jak teraz.
Gdy moje dwie coreczki podchodza do mnie czy do mojej zony, tula sie, rozmawiaja, ciesza sie na wspolne rodzinne wyjazdy, czasem sie zala – w glowie rysuje mi sie pewien obraz tego, ze tak wlasnie mogloby byc kiedys gdy ja bylem dzieckiem, ze na pewno czulbym to samo, co one czuja teraz. Zycie dla mojej mamy byloby o wiele latwiejsze a dla mnie i moich braci bardziej kolorowe.
Teraz mam wlasna cudowna rodzine i sam bedac tata staram sie codziennie dawac radosc i milosc ojcowska swoim coreczkom, bo przeciez nie wiem, kiedy mnie moze zabraknac.
Sam poznaje na wlasnej skorze jak wazna role odgrywam jako tata w ich zyciu.
Dlatego tez juz na zawsze pozostanie w mojej glowie pytanie:
JAKBY TO BYLO, GDYBY MOJ TATA ZYL ?

Mariusz Gajewicz – tata


DLA KOGO

Peace
Wrzeszczało
Półnagie
I zawsze głodne
Dziecko hinduskie
Sprzedając gazety
Na ulicach Bombaju
Skąd to słowo znało?
Pewnie gdzieś zasłyszało
Często powtarzane
Ważnym mu się zdało
Narobiło wrzasku
Głodne hindusiątko
Kup pan pokój
Kup
Po co, na co?
Peace panie peace
Kup pan peace
Uczepiło się rękawa
Zdartej marynarki
I latało w powietrzu
Jak mały jesienny liść
Wyświechtany staromłody
Poszarpany żółty liść
A wiatr dmuchał mu w ręku
Białą płachtą świata
Z napisem
Ostrym wielkim
Czarnym i zużytym
Jak jesienny klonowy liść
Dlaczego tak dużo
Jest wojen
Tak mało pokoju
Dlaczego tak duzo
O pokoju
Tak mało
O wojnie
Chyba raz jeszcze zaryzykuję
Daj mi dziecko
Peace

ERICUS


Tata

Tata, to ktoś, kogo mój syn nigdy nie zobaczył.
Tata, to marzenie, iluzja, metafizyka.
Niewyraźne wyobrażenie odległego raju, przyjaźni, jedności, wsparcia.
Dziś pustki tej nie wypełni nic – ani matka, ani babcia, ani komputer, ani koledzy.
Dziura zostawiona, zionąć będzie przez lata. Poczucie braku, niekochania. Do końca życia drążyć będzie duszę, jątrzyć się jak rana niebezpiecznie.
„Nie jestem wart?” – zapyta młody człowiek. Kto mi odpowie?
Jaka szkoda, że tata nie pokaże, jak zakładać robaka na haczyk, nie rozbije namiotu, nie będzie kibicował na meczu.
Tata pije. Nie ma go. Wybrał inaczej.

Dorota Domańska


Specjalna dedykacja dla Kochanego Taty – Edwarda Piotrowicza

„O moim Tacie”

Mój Tata jest Ojcem siedmiorga dzieci,
I to nam poświęcił każdą chwilę życia.
Trud wychowania, opieka i czuwanie,
Wspieranie i nie kończące stresowanie
O każdego z nas.
W każdej godzinie dnia i nocy,
Pomagał i wyciągał nas z kłopotów.
Szoferem był na dyskoteki,
Do sklepów, lekarzy i innych zdarzeń.
Wakacje i prezenty na urodziny,
Wszystkie Świąteczne wyprawiny…
Nasze przeprowadzki i remonty,
Ciężko pracował i nie odmawiał,
Na nikogo tak nie można liczyć,
Jak na naszych Rodziców!
I mogłabym długo pisać i długo wyliczać,
Ile dla nas zrobił i jak nas wychował.
Choć czasem brakowało mu cierpliwości,
To i tak najwięcej miał w sobie miłości.
Często myślę, jak mu podziękować
Co mogę zrobić???
Jak się zrewanżować???
Zasłużył na coś wielkiego,
Coś wartościowego…
KOCHAM CIĘ TATO!

Beata Kardasz


My Dad

Dads work in so many ways that we don’t know…

They are the superheros in the family.
Dads work in the office and work at home
Still they find time to play with us, kids.

My dad takes me to many places
to experience many things.
He takes me fishing, hunting, and camping
He takes me on many adventures
to show me something new.

We bike, hike, and go kayaking.
We do many things.
I’ve done archery, tubing, and panning,
He brought me many animals to see.

He molded my character from an early age.
He made me what I am today.

Emily Matson
klasa 8
Polska Szkola im. Sw. R. Kalinowskiego
Munster, Indiana


Weronika Choreń, 18 lat, MA

Podziwiam tatę, Zygmunta Chorenia, za to, że potrafił swoją pasję zmienić w pracę na całe życie. Podziwiam za to, że jak był bardzo młody, nie mając dobrych warunków, potrafił zmobilizować i zrealizować swoje marzenia. Zawsze chciał być marynarzem. Starał się do Akademii Morskiej. Zdał egzaminy, ale okazało się, że mu brakuje… kilku centymetrów wzrostu, by zostać marynarzem. Teraz z tego się śmieje, ale kiedyś to był dla niego poważny problem.

Zdecydował się studiować budowę okrętów. I jak na ironię losu, urósł wtedy te kilka centymetró, których mu wcześniej brakowało. Ale nie wrócił do pomysłu zostania marynarzem. Projektował okręty z wielką pasją przez wiele lat. Dzięki wytrwałości i zaangażowaniu udało mu się założyć własną firmę Choreń Design & Consulting. Osiągnął bardzo dużo w swojej branży. Projektuje żaglowce dla klientów z różnych krajów świata m. in. z Rosji i Szwecji. Ten szwedzki żaglowiec jest największym żaglowcem na świeci. Jego matką chrzestną została królowa Szwecji.

Tata żyje swoją pasją i swojej pracy poświęca cały swój czas. Mama przyzwyczaiła się do tego trybu życia, i do tego, że nigdy nie ma czasu dla rodziny Ale jest bardzo dobrym ojcem. Zawsze znajduje czas dla mnie, gdy go potrzebuję.

Marzę, żeby w życiu też znaleźć swoją pasję i móc się w niej zrealizować zawodowo i życiowo. Jeszcze jej nie znalazłam, ale poszukuję.

Weronika Choreń


“Wiesz Tato”
posadziłam Ci wrzosy
białe i fioletowe
okłamałam ból
żartami starych opowieści
nibypomnik
czasem krzyczał rykiem motoru
wśród czerwonych kokardek we włosach
a nikły ognik świecy
zamieniał sie w dzień pełen słońca
i nie pachniał stęchlizną czy śmiercią

na leśnych duktach wspomnień
otuleni wonią dzikich traw
nadal goniliśmy razem
nasze przebrzmiałe baśnie…

Alina Mendrala


Przy okazji Dnia Matki zadałam sobie pytanie: kim są dla mnie Rodzice? Kim jest dla mnie Tata? Okazało się, że jest on filarem mojego życia. To on od najmłodszych lat pokazywał mi, że nie należy się poddawać. To dzięki Niemu potrafię dziś bez kłopotu przykręcić śrubkę, powiesić obraz czy naprawić zepsuty zawias. Wiele godzin spędziłam z Tatą na reperowaniu, naprawianiu. Jeżeli nie może czegoś naprawić mój Tata, moim zdaniem nie naprawi tego nikt. To właśnie Jego postawa życiowa pokazała mi, że jeżeli nie mogę wykonać konkretnej czynności, muszę poszukać innej drogi do realizacji swojego celu. Choć nigdy nie wypowiedział tego głośno, jego postawa mówiła sama za siebie, wystarczyło popatrzeć.

Pamiętam, kiedy mając osiem lat otrzymałam swoja pierwszą (i jedyną zresztą) lalkę Barbie. Po około roku zabawy noga lalki odłamała się. Oczywiście naprawił ją mój Tato.

Dwa lata temu zepsuł się córce nakręcany szczurek-zabawka, który często jeździł po podłodze. Urwało się pokrętło, a właściwie rozpadło się na dwie połowy i nie można było go już nakręcić, a tym samym spowodować by ruszył z miejsca. Ponieważ głośno reklamowany klej ekspresowy nie zadziałał mimo kilku prób, mój Tato połączył ze sobą dwie połowy pokrętła owijając je cienkim drucikiem. Zabawka działa bez zarzutu do dziś.

Patrząc z boku, widzę jak wiele zawdzięczam mojemu Tacie. Zupełnie tak jak Mamie. Oboje o nas dbali. Oboje pracowali. Mój Tato pracował szczególnie ciężko. Jedynie zimą wracał do domu wcześniej. Latem pracował niemal 24 h na dobę. Nie zapomnę nigdy jak bardzo się bałam, kiedy za oknem szalała letnia burza, a mój Tato pracował na kombajnie i nie było go jeszcze w domu. Uspokajałam się dopiero, gdy wchodził w drzwi.

Wśród moim wspomnień wiele jest sytuacji, które pokazują mi jak mój Tato kochał mnie i siostrę. Bardzo często w drodze powrotnej z pracy kupował dużą butelkę cytrynowej lub pomarańczowej wody Grodziskiej i pół kilograma ciastek, a potem dzielił je w domu na cztery równe co do sztuki części. Jedna dla Mamy, jedna dla siostry, jedna dla mnie i jedna dla Niego. Nigdy nie widziałam go z piwem. Kiedyś pytany przez kolegę czemu nie kupi sobie piwa, odpowiedział, że woli kupić oranżadę, bo napijemy się nią wszyscy.

Dziś, kiedy moja córka jest już czteroletnią dziewczynką, nie muszę się zastanawiać czy byłam do niej podobna. Usłyszałam kiedyś jak mój Tato powiedział do niej : „jesteś taka sama jak twoja mama gdy była mała”. Jedno się tylko zmieniło, nie pamiętam, żeby mój Tato powiedział mi kiedyś, że mnie kocha, chociaż przecież doskonale nam to okazywał. Swojej zaś wnuczce mówi to bardzo często. I bardzo się z tego cieszę.

Mogłabym wspominać jeszcze długo, długo. Ale z każdego wspomnienia wynika prosty fakt. Mój Tato jest niezastąpiony. Ot, choćby podczas ostatniej naszej przeprowadzki. Jechał do pracy na nocną zmianę, kiedy ją zaś skończył spał dwie godziny i jechał pomóc nam ponad 100 km w jedną stronę. Trwało to trzy dni. Był okropnie zmęczony, truchlałam, kiedy na Niego spoglądałam. Ale zrobił wszystko co chciał, począwszy od przykręcenia nowych karniszy do firan, poprzez wypoziomowanie mebli, a skończywszy na skręceniu regałów. Wykonując przy tym po drodze jeszcze szereg innych rzeczy. Gdyby nie mój Tato, nie wiem jak byśmy sobie poradzili.

Nie byłabym sprawiedliwa, gdybym nie przyznała się do faktu, że za mało Go doceniam. Chociaż potrafimy się i pokłócić (jesteśmy identycznie uparci), choćbym się nie wiem jak gniewała i tak bardzo Go kocham i nic tego nie zmieni. Mam nadzieję, że przeczyta te słowa i zrozumie co czuję. Taki Tato to skarb.

Malwina Prus – Zielińska


Gdybym Mogła Cofnąć Czas

Ten normalnie wyglądający dzień przebiegał zgodnie z ustalonym już od dawna harmonogramem. Nie przeczuwałam, że ten właśnie dzień zmieni sposób mojego myślenia i całe dalsze moje życie.
Dzień był przepiękny. Niebo miało czysty kolor turkusu, a chmurki były jak białe perskie koty, które wylegują się na oknie parapetu. Słońce ogrzewało ziemię swoimi blaskami i promieniami. Życie tętniło w ten piękny poranek na wsi. Spojrzalam na kalendarz całkiem przypadkiem ponieważ nigdy tego nie robię bez powodu, a tego dnia właśnie go nie miałam. Zobaczylam datę i zauważyłam dodatek. Był to napis: Dzień Ojca, Czerwiec 19, 2010. Ten napis nie wzbudził żadnych moich emocji. Moglibyście pomyśleć, że jestem wredną córka, której ojciec nic nie obchodzi. Ale bylibyście w błędzie. Jakie ja mogę mieć uczucia wobec człowieka, który mógłby być tym przechodniem, którego wczoraj minęłam na drodze. Prawda jest okrutna, ale mój ojciec jest dla mnie obcą osobą, kimś, kto nie przejmuję się, że żyję.
Ja prawie nie pamiętam swojego ojca. Jedynym śladem, że on istnieje to podpis, który widnieje na aktcie urodzenia i chrztu. Nieliczne informacje, które posiadam, dostałam od swojej babci, ponieważ moja mama nie chciała mi nigdy o nim nic powiedzieć. Z opowieści babci dowiedziałam się, że mój ojciec porzucił moją mamę dla jej siostry. Pobrali się bardzo wcześnie mając zaledwie po 20 lat.Według mojej babci byli uroczą parą. Nie mam żadnych zdjęć z tego okresu, bo moja mama wszystko zniszczyła. Urodziłam się po dwóch latach małżeństwa. Rodzice bardzo mnie kochali.
Piękna i szczęśliwa bajka skończyła się, kiedy ja zaczełam chorować. Częste infekcje I konieczność przebywania w szpitalu powodowały, że rodzice często się kłócili. Szpital stał się moim drugim domem. Moja mama bardzo się martwiła i cały czas siedziała przy moim łóżku w szpitalu, ojciec zaś poczuł się zaniedbany i co raz częściej opuszczal szpital i zatapiał swoje smutki w ramionach mojej cioci.
Lekarze zdecydowali, że moja mama powinna mnie zabrać w górski klimat. Mama zdecydowala, że wyjedziemy do małej wioski koło Zakopanego. Po ustaleniu wszystkich spraw bylismy gotowi do wyjazdu. Oczywiście razem z moim ojcem. Jakież to było zaskoczenie kiedy odmowił. Nie rozumiejąc tej decyzji moja mama była bardzo zdziwiona, kiedy jej mąż zamiast pojechać ze swoją rodziną wręczył jej papiery rozwodowe.
Przez łzy prosiła go żeby został z rodziną, że wszystko zaczniemy od nowa , że wszystko da się naprawić. Lecz on był jak kawałek zimnego, twardego, metalu: nieugięty. Wychodząc z naszego mieszkania mój ojciec nawet się ze mną nie pożegnał. Pragnąc zobaczyć swojego męża po raz ostatni, moja mama spojrzała przez okno i zamarła. Tam na dole stała jej ukochana siostra całująca jej męża. Ukradła go jak rzecz.
Jeszcze tego samego dnia wyjechałyśmy do naszego nowego domu. Moja mama nie chciała spędzić ani minuty dłużej w tym domu. Zerwała wszystkie kontakty ze swoją siostrą i rodziną mojego ojca. I tak upłynęło kilkanaście lat.
Zostałam kobietą sukcesu, lecz gdzieś głęboko w moim sercu czułam pustkę. Moja mama zmarła rok temu. Byłam sama na świecie, oprócz mojego ojca który nie dawał znaku życia. Chociaż tak bardzo mnie skrzywdził, bardzo za nim tęskniłam. Nie było go przy mnie kiedy chodziłam do szkoły, uczyłam się jazdy na rowerze, lub wtedy kiedy otrzymywałam świadectwo dojrzałości. Zazdrościłam swoim koleżankom, które były najważniejsze dla swoich ojców. Nieraz chciałam odszukać swojego ojca lecz moja duma była ode mnie silniejsza. Dzisiaj, kiedy to wspominam, myślę, że mój ojciec był bezgranicznym tchórzem, ale jednak był.
Wpisałam jego dane i okazało się, że być może mieszka niedaleko od mojego domu. Wsiadłam w swój samochód i przyjechałam przed jego dom. Kiedy stałam pod jego drzwiami na myśl przyszła mi moja matka, która nie akceptowała by mojego pomyslu. Zapukałam i uslyszałam, że ktoś otwiera mi drzwi. Moim oczom pokazała się starsza siwa pani o smukłej sylwetce i rysach twarzy mojej mamy. Moje serce podpowiedziało mi, że to moja ciotka. Nie rozpoznała mnie.
Po chwili spytałam, czy moj ojciec jest w domu i dodałam, że jestem jego córką. Zapadła cisza. Gestem ręki moja ciotka zaprosiła mnie do środka i zaprowadziła do jego sypialni. Myslałam, że odpoczywa, lecz atmosfera w tym pokoju była jakaś ciężka. Przy jego łóżku siedziała dziewczyna i czule głaskała go po dłoniach. Spojrzała na mnie jadowitym wzrokiem, nie zwracając na to uwagi podeszłam bliżej do łóżka. Nadal myslałam, że on śpi, lecz kiedy spojrzałam na jego spokojną twarz, wiedziałam, że przyszłam za późno. Wtedy moja ciotka, która stała w drzwiach, potwierdziła moje przypuszczenia. Mój ojciec zmarł kilka minut wcześniej. Od pół roku chorował na raka. W oczach moich pojawiły się łzy i poczułam, że ktoś czule mnie obejmuje. Ciotka ze łzami w oczach i drżącym głosem powiedziala mi, że to moja przyrodnia siostra. Byłam ogromnie zdziwiona ale i też radość rozpierała moje serce. Wreszcie nie byłam sama. Dowiedziałam sie od mojej siostry, że nasz ojciec cały czas o mnie opowiadał i pisał do mnie listy, których nigdy nie otrzymywałam. Myślę, że moja mama je niszczyła, ponieważ nigdy nie wybaczyła zdrady. Wtedy gorzko zapłakałam. Zbliżyłam się do jego zimnego policzka i go pocałowałam.
Pogrzeb odbył się dwa dni później. Razem z moją siostrą i ciotką poszłyśmy na grób mojej matki. Ciotka prosiła swoją siostrę o wybaczenie. Stojąc nad tym grobem zrozumiałam, że potrzebna była śmierć ojca, abym zdała sobie sprawę z tego, że bardzo go kochałam. Teraz, kiedy mam znów rodzinę, będę starać się nadrobić stracony czas.

Danuta Chlebek, Chicago.