Danuta Świątek
No Comments

Przygoda z huraganem Harvey

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

 

Tegoroczne wakacje w USA miały przebiegać dla 24-letniej Jagody Lewandowskiej, studentki biologii na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, bez większego stresu. Już czwarty raz przyjechała pracować latem w Southwestern, w wydawnictwie, które publikuje książki i oprogramowanie edukacyjne. Firma znana jest ze sprzedaży bezpośredniej, czyli od drzwi do drzwi. Z Polski i innych krajów europejskich przyjeżdżają młodzi ludzie, by sprawdzić się w tej formie sprzedaży i nabyć siły charakteru, bo przecież praca nie jest łatwa.

Jagoda niby wiedziała czego ma się spodziewać. Zdobyła doświadczenie w poprzednich latach i dostała awans na lidera grupy młodych studentów. Przyzwyczaiła się do gorącego klimatu w Teksasie. A jednak, tegoroczne wakacje są wyjątkowe. Wszystko za sprawą huraganu Harvey, pierwszego huraganu w jej życiu, który dokonał okrutnych spustoszeń. W sytuacji, gdy klienci potracili dobytek i nie stać ich na żadne zakupy z oferty Southwesterm, Jagoda wykazuje mądrość managera. „Jestem bogata w doświadczenie zarządzania grupą w trakcie kryzysu”. 

Zapraszam do przeczytania korespondencji Jagody Lewandowskiej.

Danuta Świątek

 

Od lewej: Jagoda Lewandowska i Żaneta Lewicka

 

Wszystko zaczęło się w poniedziałek, gdy próbowałam umówić spotkanie z amerykańską rodziną na sobotę, w sprawie książek. Jest to dzień, w którym najłatwiej spotkać wszystkich domowników. Dowiedziałam się, że w sobotę będzie olbrzymi deszcz, silny wiatr i nawet tornado, związane z nadchodzącym huraganem. W pierwszej chwili pomyślałam, że to wyolbrzymianie sprawy, że możliwe, iż popada, ale nic takiego dużego, jak wszyscy opowiadają, nie zdarzy się. 

W czwartek popołudniu zaczęłam odczuwać wszystko na własnej skórze. Wieczorem, założyłam bluzę, co nie przytrafiło mi się przez trzy miesiące. Zaczęło wiać. 

W piątek rano dostałam alert/ powiadomienie na telefon o nadchodzących olbrzymich opadach deszczu. Zaznaczę, że mieszkałam wtedy w College Station, jest to miejscowość oddalona o 100 mil od Houston. Pierwszą rzeczą, o jakiej pomyślałam, to szybka ewakuacja osób znajdujących się w miejscowości Pasadena i Houston. 

Wiadomo, że nie wszyscy studenci mają samochody, niektóre osoby jeżdżą w pracy na rowerach. Poprosiłam wszystkich z mojej grupy o zabranie najpotrzebniejszych rzeczy ze sobą i wyjechanie na północ Teksasu. Teraz, z perspektywy czasu wiem, że gdybym zadecydowała o tej przeprowadzce dzień później, mogłoby być za późno i te osoby mogłyby utknąć na ponad tydzień w domach. 

W trakcie naszej wewnętrznej ewakuacji pamiętaliśmy o tym, aby zaopatrzyć się w wodę, której już w sobotę brakowało we wszystkich spożywczych sklepach. Na portalu Facebooka mam ponad 200 znajomych z Teksasu, którzy wstawiali w weekend zdjęcia z pustymi półkami w sklepach, a także z długimi kolejkami do kas. Kolejną przeszkodą, jaką napotkaliśmy, był brak paliwa na stacjach benzynowych na południu Teksasu. Szukanie stacji zajęło ponad 2 godziny, a cała akcja zakończyła się odkupieniem trzech galonów paliwa od sąsiada. 

W sobotę sytuacja wyglądała już bardzo nieciekawie nawet w College Station. Olbrzymie deszcze, zalane garaże. Stwierdziłam, że nie ma na co czekać, rozbijamy dwudziestoosobową grupę na 5 mniejszych i szukamy miast, w których nikt jeszcze nie pracował, a także takich, których nie dotknął huragan. Jedyny problem, jaki się pojawił to dwie osoby, które zostały na północy Houston i nie mają jak stamtąd się  wydostać. Ale w końcu im się udało dzięki pomocy życzliwych osób, które posiadały specjalnie przystosowany samochód. Tak więc dwie grupy znajdują się teraz w północno-wschodniej części Teksasu. Jedna grupa w północno – zachodniej, trzy dziewczyny są w Oklahomie, a jedna grupa została bez zmian w Waco. Nasza przeprowadzka miała także chwilę grozy, gdyż drogi były tak mocno zalane, tak mocno spływała woda z pól, że utknęłyśmy w wodzie.  

Teraz nam pozostało kontaktować się z amerykańskimi rodzinami, u których mieszkaliśmy wcześniej, by dowiedzieć się jak żyją. Po jedną rodzinę musiała przypłynąć łódka, aby mogła wyjść z domu. Inni zdążyli się ewakuować. Duże grono naszych klientów już nas poinformowało, że nie jest w stanie płacić rat, ponieważ stracili dom. Przerażające!

Pozytywną rzeczą w całej tej sytuacji jest to, że wylatujemy z Teksasu za niecałe dwa tygodnie, więc jest szansa, iż będziemy mieli możliwość powrotu po wszystkie nasze rzeczy, które zostały na południu. 

Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że deszcz może narobić tyle szkód. Autostrada, którą jeździłam codziennie z pracy do domu jest tak zalana, że gdybym nie rozpoznała budynków wokół, nigdy nie pomyślałabym, że pod wodą kryje się droga. 

Tegorocznych wakacji w USA nigdy nie zapomnę!

 

Jagoda Lewandowska

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *