Karina Bonowicz
No Comments

Świąteczny zestaw obowiązkowy 

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page


Przychodzi taki moment, kiedy wszystkich nas ogarnia świąteczna atmosfera. W pracy – zamiast pracować – przeglądamy strony internetowe w poszukiwaniu gwiazdkowych prezentów, w supermarketach – zamiast brokułów – kupujemy czekoladowe mikołaje i kochamy „Last Christmas” Georga Michaela. „Pudełko z marzeniami” duetu Magdalena Witkiewicz&Alek Rogoziński idealnie wpisuje się w ten okołobożonarodzeniowy czas. Dlatego śmiało można je już teraz zapakować w świąteczny papier i czekać na pierwszą gwiazdkę. 

Książkę przeczytałam w pociągu na trasie Niemcy – Szwajcaria, oglądając – to nie żart! – świąteczne lampki przed domami, choć do świąt jeszcze… Najogólniej rzecz biorąc, jeszcze trochę. Ale w trakcie lektury rzeczywiście poczułam magię świąt. I to nie tylko dlatego, że było w niej dużo opisów pierogów i własnoręcznie robionych nalewek, ale dlatego że „Pudełko z marzeniami” w magiczny sposób wyczarowuje atmosferę tego wyjątkowego bożonarodzeniowego czasu. Jeśli dodamy do tego kubek grzanego wina, ciepły koc i śnieżycę za oknem – świąteczny zestaw obowiązkowy jak znalazł! Ale tych akurat przy sobie nie miałam, więc wystarczyła tylko książka. I historia ze św. Ekspedytem w tle.

Malwina zakochuje się niefortunnie w Radosławie, który uwielbia zieloną herbatę, medytowanie w dzikiej głuszy i szacowanie w nieskończoność swoich możliwości, czyli w praktyce życie na koszt innych. Kiedy ukochany proponuje jej, żeby rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, dziewczyna nie waha się ani chwili. Sęk w tym, że wegetarianin, który chętnie przekąsza schabowego, jest równie wiarygodny co jogin-obibok, który postanawia zarobić trochę grosza, jadąc na saksy. A tak się akurat składa, że to ta sama osoba. Malwina kończy więc bez grosza, chłopaka i pomysłu, co dalej, ale za to w małej restauracji w równie małym Miasteczku, gdzie w piwnicy stoi kapliczka św. Ekspedyta – patrona spraw wymagających natychmiastowej interwencji. Jednym słowem, jak znalazł. Tymczasem Michał, którego wykiwali: wspólnik, dziewczyna i kobieta wynajmująca mu mieszkanie, w rzeczywistości będące nie kawalerką a schowkiem na narzędzia, dowiaduje się przypadkiem o spadku, a właściwie o pewnym skarbie, który jego rodzina schowała w pewnej kapliczce w pewnym Miasteczku. Jak się domyślacie, kapliczka stoi w piwnicy restauracji Malwiny…  No, i w zasadzie reszta też nie jest wcale taka trudna do przewidzenia, jak to na komedię romantyczna przystało. Michał przybywa do Miasteczka, gdzie poznaje jasnowłosą Malwinę i jej czarnowłosą (tu akurat kolor włosów odpowiada też barwie charakteru) siostrę bliźniaczkę (sic!), a także całą barwną galerię mieszkańców, w tym przede wszystkim panią Wiesię, która uwielbia mieszać i nalewki, i się w cudze sprawy. Oczywiście, głównie bohaterowie napotykają na pewne trudności, a że nie są to przeszkody niemożliwe do obejścia, ani też problemy nie do rozwiązania, wszystko zmierza do szczęśliwego finału. Bo chyba nie myśleliście, że komedie romantyczne kończą się źle, prawda?

„Pudełko z marzeniami” duetu Witkiewicz&Rogoziński nie rozczaruje żadnego wielbiciela gatunku. Wszystko jest tu jak należy: poszukujący miłości i odnajdujący ją, ludzie-anioły i czarne charaktery, które – skruszone – tracą swój mroczny rys i okazują się w gruncie rzeczy poczciwe i, co najważniejsze, niegroźne perypetie prowadzące do happy endu. A wszystko to w atmosferze zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, która udziela się także czytelnikowi. No, i wszyscy, którzy nie znali św. Ekspedyta, czyli na przykład ja, mają szansę dowiedzieć się, że to patron studentów, prawników i spraw do natychmiastowego rozwiązania, a nigdy nie wiadomo, kiedy taka wiedza może się  przydać.

Książka polecana miłośnikom gatunku i tym, którzy natychmiast chcą się wprowadzić w świąteczny nastrój. Ale ten bożonarodzeniowy, nie wielkanocny, bo nie wiem, jak się będzie czytało „Pudełko z marzeniami” wiosną albo latem. Tak samo, jak nie wiem, jak się ogląda „To właśnie miłość” czy „Kevina samego w domu” w wakacje. Może warto spróbować i sprawdzić, w jaką atmosferę wprowadzą mnie wszystkie powyższe tytuły w inny czas niż bożonarodzeniowa gorączka. Ale to później. Na razie… miłej lektury i wesołych świąt!

 

 

Karina Bonowicz

Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński, „Pudełko z marzeniami”

Wydawnictwo Filia

Rok wydania: 2017

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *