Lidia Russell
No Comments

Welcome to bilingual land where adventure is at hand

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

 

Dwujęzyczność jest dla odważnych. Czasem jest to naprawdę trudna decyzja, której trzeba bronić i w której trzeba się utwierdzać. Wymaga pokonywania wielu przeszkód i cierpliwości, nie zawsze nagrodzonej, ale dla tych, którzy już w niej zasmakują, dwujęzyczność to duża satysfakcja i przygoda praktycznie na każdym kroku. Im świętowanie umiejętności biegłego władania dwoma językami i czerpania z bogactwa dwóch kultur przychodzi naturalnie.

Dzień Dwujęzyczności w tym roku w Bostonie obchodziły dwie klasy z sobotniej polskiej szkoły – dla klasy III dwujęzyczne spotkania, gry i zabawy zorganizowała Sylwia Kloczkowska-Wadach (na zdjęciach), a w klasie VI – Małgosia Zieziulewicz.

 

 

 

Klasa III m.in. przygotowała z wychowawczynią piękne prace plastyczne związane z tematem dwujęzyczności i odwiedziła polską bibliotekę, która działa przy lokalnej parafii. Dzieci miały okazję dowiedzieć się, na czym polega praca bibliotekarki, zobaczyć, jak tradycyjnymi metodami kataloguje się książki oraz posłuchać wierszy Wandy Chotomskiej czytanych przez bibliotekarkę panią Beatę.

 

 

 

Zespół tańca ludowego „Krakowiak” zaprezentowal piękne narodowe stroje: łowicki, podhalański i rzeszowski. Pani Asia Curry opowiedziała dzieciom o strojach i misternych zdobieniach, szczególnie gorsetów i haftowanych bluzeczek. Niżej podpisana, certyfikowany nauczyciel ceramiki, poprowadziła dla dzieci zajęcia lepienia z gliny i opowiedziała historię Isaaca Bashevisa Singera „Trzy życzenia”. Nie wszyscy wiedzą, że ów polsko-amerykański żydowski pisarz, laureat Nagrody Nobla (1978 r.), obok nagradzanych i filmowanych powieści dla dorosłych, takich jak np. „Sztukmistrz z Lublina”, pisał również dla dzieci. Jego wydana w Polsce książka „Opowiadania dla dzieci”  to zbiór mądrych i odwołujących się do dziecięcej wrażliwości pięknych żydowskich opowieści – pełnych czaru, głębokiej mądrości, szacunku dla przyrody i respektu dla Boga. Dzieci z klasy Sylwii Kloczkowskiej wzięły też udział w konkursie plastycznym „Kocham Cię Polsko” (I miejsce – Janek Brucker, II miejsce – Zuzanna Danicki, III miejsce – Damian Chludzinski). W konkursowej komisji był m.in. o. Jurek Żebrowski, który wspiera swoją obecnością wszystkie dwujęzyczne inicjatywy w Bostonie. Zajęcia pomagały przeprowadzić Samanta Roszczenko, absolwentka szkoły i lokalna malarka Ania Leliwa.

 

 

 

 

W klasie VI  hasłem przewodnim dnia było  „Dwujęzyczność – moja duma, moja przyszłość”. Był to również tytuł plakatu wykonanego specjalnie na tę okazję. Wychowawczyni Małgosia Zieziulewicz poprowadziła z dziećmi dyskusję wokół dwujęzyczności, którą rozpoczęła od nagrania wypowiedzi prof. Miodka. Uczniowie podawali przykłady praktycznego wykorzystania znajomości języka polskiego w ich życiu – wizyty w Polsce, ale również np. sytuacje w lokalnym polskim sklepie, gdy starsza osoba potrzebowała pomocy w przetłumaczeniu.

– Tym, co jest naprawdę ważne i potrzebne w naszych staraniach o zachowanie i kultywowanie języka polskiego wśród najmłodszej Polonii, jest rosnąca świadomość rodziców, ale również samych uczniów, że nauka języka polskiego komuś i czemuś służy – komentuje nauczycielka. Z okazji Dnia Dwujęzyczności dzieci pisały również esej na temat wartości bycia dwujęzycznym. Pomysł wyszedł od rodziców. Poniżej fragmenty jednej z wyróżnionych prac, autorstwa Maksa Tomczaka.

 

 

Dlaczego bycie dwujęzycznym jest ważne?

Max Tomczak

„Zaczęło się to wszystko kiedy miałem trzy miesiące. Po raz pierwszy wylatywałem do Polski. Szczerze mówiąc, to nigdy nie uważałem języka polskiego za zbyt praktyczny, ale od czasu kiedy miałem trzy miesiące, prawie co roku spędzam większość letnich wakacji w Polsce. Pomagają mi lepiej poznać język polski.

Wielu Polaków myśli, że Amerykanie polskiego pochodzenia nie znają ich języka. Dlatego, kiedy spotykam znajomych moich dziadków, to jest dla nich duża niespodzianka, że mogą się ze mną porozumieć po polsku. Koło moich dziadków mieszka mój dobry kolega Radek, z którym lubię wspólnie spędzać czas. Kiedy go spotkałem po raz pierwszy, mówiłem do niego po angielsku, ale on nic nie rozumiał. Na początku nie zdawałem sobie z tego sprawy. Po chwili się zorientowałem i zacząłem z nim rozmawiać po polsku.

Dwujęzyczność to jest umiejętność, którą nie każdy może osiągnąć. Dlaczego? Odpowiedz na to to jest prosta. Brak wysiłku i chęci. Ja co prawda, znam parę osób którzy uczą się polskiego z własnej woli, a nie dlatego że rodzice im każą, ale to są wyjątki. Przypomina mi się dziewczynka z naszej szkoły, która zapisała się, by poznać język Chopina. Większość moich kolegów chodzi do naszej szkoły, bo tak zadecydowali za nich rodzice. Mnie też nie zawsze chce się jechać do polskiej szkoły, ale jak już tam jestem, to zawsze jest fajnie.

Język polski często mi się w jakiś sposób przydawał. Szczególnie, gdy byłem w Polsce. Polacy nie mogli mnie, Amerykanina, odróżnić od Polaka! Mogłem grać z kolegami w piłkę, bawić się nad jeziorem i rozmawiać na różne tematy, zanim ktoś się zorientował, że mieszkam w Ameryce.

 

 

Rodzice próbowali mnie zachęcać do nauki polskiego, ale to w ogóle nie było łatwe. Muszę im się odwdzięczyć, bo bez nich nie znałbym polskiego tak dobrze, jak dziś. To oni organizują coroczne wyjazdy do Polski na wakacje. To dzięki tym wyjazdom przekonałem się, że to dobrze znać język polski.

Jak miałem cztery lata to po raz pierwszy poleciałem do Polski na całe lato, zostałem tam sam z dziadkami. Nie każdy miał okazję coś takiego przeżyć. To była na pewno niesamowita przygoda. Od tego czasu prawie co roku spędzam część wakacji w Polsce bez rodziców. Moi kuzynowie ze Szwecji, którzy umieją rozmawiać po polsku, też co roku spędzają część wakacji w Polsce. Parę razy byliśmy razem na spływach kajakowych.  (…)

W tym roku zaraz po przylocie do Polski spędziłem tydzień na obozie żeglarskim z moim kolegą Jasiem Koteckim. Dopiero po paru dniach nasi koledzy z obozu zorientowali się, że my jesteśmy z Bostonu, a nie z Polski.  Kiedy wracaliśmy do Ameryki, musiałem być tłumaczem dla mojego dziadka, który nas odwoził, a który nie zna angielskiego. Wtedy znowu uświadomiłem sobie, jak dobrze jest być dwujęzycznym.”

 

Tekst: Lidia Russell

Zdjęcia: Lidia Russell, Sylwia Wadach-Kloczkowska, Samanta Roszczenko

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *