“Z życia Róży Kowalskiej” – opowiadanie napisane przez Paulinę Jędrzejowski.

Piękny majowy poniedziałek wpisał się na zawsze w białe kartki historii rodziny Kwiatkowskich. To był słoneczny dzień, 28 maja 1990 roku, kiedy na świat przyszła tak długo wyczekiwana jasnowłosa. Magdalena i Przemysław nie mogli się nadziwić kiedy pielęgniarka Catherine przywiozła do sali szpitalnej dziecko o jasnych jak słońce włosach, błękitnych jak niebo oczach, czerwonych jak róże ustach, oraz białej jak śnieg cerze. Rodzice nazwali ją Róża, na cześć tego pięknego kwiatu.

Pierwsze święto które Różyczka przeżyła było Boże Ciało. W tym dniu rodzice ubrali niemowlę w piękną, lśniącą białą sukienkę. Podczas procesji, Magdalena podchodziła ze swoją córeczką do kolejno czterech ołtarzy. Magdalena również tłumaczyła swojej córeczce, że przy każdym z ołtarzy odczytywany jest fragment jednej z czterech Ewangelii, opowiadający o Eucharystii. Przemysław powiedział swojej córeczce, “za kilka lat będziesz sypała kwiaty podczas tej pięknej uroczystości”.

Kiedy przyszedł upalny sierpniowy poranek rodzice rozbrzmiewali radośnie ponieważ był to dzień w który Różyczka wstąpiła do rodziny Boga. W tym dniu Różyczka stała się dzieckiem Bożym. Rodzicami chrzestnymi Różyczki zostali siostra Magdaleny, Barbara i siostrzeniec Przemysława, Damian. Była to bardzo pobożna uroczystość, podczas której Barbara i Damian zgodzili się by wychowywać dziecię Boże w wierze katolickiej, a w duchu również godzili się by wychowywać je w polskiej kulturze. Chrzest Róży był również świętym dniem ponieważ był to dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryii Panny.

Państwo Kwiatkowscy chcieli, aby ich córeczka była ochrzczona w dzień świąteczny, aby duch tego święta na zawsze z nią pozostał. Dziadek Jerzy wziął swoją malutką wnuczkę na ręce i powiedział jej, “Ten dzień nie jest tylko dniem w którym zostałaś przyjęta do grona dzieci Bożych, lecz również dniem w którym obchodzimy fakt iż Maryja nie umarła jak zwykły człowiek, lecz została zabrana do Nieba. Niech duch jej patronictwa nad ziemią i bujną roślinnością na zawsze będzie w twoim sercu.”

Następnym ważnym świętem w życiu małej Róży Kwiatkowskiej był Dzień Wszystkich Świętych. Rodzina Kwiatkowskich nie mieszkała w Polsce, dlatego ten dzień nie był dniem wolnym od pracy. Państwo Kwiatkowscy nie mogli rówież iść na groby swoich bliskich. Jednak chcieli utrzymać polskość w ich rodzinie poprzez celebrowanie tego pięknego dnia.

W tym dniu, gdy państwo Kwiatkowscy przyszli z pracy zabrali swoją córeczkę do kościoła. Gdy byli z małą córeczką w kościele, mama Magdalena wytłumaczyła swojej córeczce dlaczego byli w kościele, “Dzień Wszystkich Świętych jest dniem w którym wyraża się pamięć oraz cześć i szacunek zmarłym.” Po mszy państwo Kwiatkowscy wrócili do domu, i zaświecili świecę aby wspomnieć wszystkich świętych. Następny dzień wyglądał podobnie, gdy państwo Kwiatkowscy wrócili z pracy poszli do kościoła, gdzie wraz ze swoją córeczką pomodlili się za wszystkich zmarłych z ich rodziny. Wiedzieli, że będą tą tradycję podtrzymywać aby ich córka pamiętała o tym święcie.

Pod koniec listopada rozpoczął się Adwent, czas oczekiwania na powtórne przyjście pana Jezusa Chrystusa. Państwo Kwiatkowscy chcieli aby ten pierwszy adwent dla malutkiej Róży, był szczególny w jej życiu. Państwo Kwiatkowscy również chcieli aby ich córeczka doświadczyła ten szczególny czas oczekiwania na Zbawiciela. Rodzice Róży byli w tym czasie ze swoją córeczką na rekolekcjach, oraz mama kupiła jej
calendarz adwentowy, który odliczał dni do Bożego Narodzenia. Rezydencja Kwiatkowskich była wystrojona na święta Bożego Narodzenia, a Róża była onieśmielona radością która tkwiła w sercach wszystkich domowników. Szczególnym przeżyciem była Uroczystość Niepokolanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, kiedy to Róża wraz z rodzicami była na mszy celebrującej fakt że Maryja urodziła się bez grzechu pierworodnego.

Boże Narodzenie było dla Różyczki wielkim przeżyciem ponieważ rodzice mieli specjalne zadanie. Państwo Kwiatkowscy nie chcieli aby ich córka wspominała święta i czekała na nie tylko z powodu prezentów. Chcieli wpojić w te święta spokój, radość, i polskość, oraz żeby święta dla Róży przypominały słowa piosenki Czerwonych gitar, “Jest taki dzień… Bardzo ciepły choć grudniowy. Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory. Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich, dzień, który już każdy z nas zna od kołyski. Jest taki dzień – tylko jeden raz do roku. Dzień, zwykły dzień, który liczy się od zmroku. Jest taki dzień, gdy jesteśmy wszyscy razem. Dzień, piękny dzień – dziś nam rok go składa w darze.”

Państwo Kwiatkowscy chcieli aby Róża czuła to ciepło rodzinne które im się zawsze kojarzyło z świętami, na które czekali cały rok. W tym dniu mama Magdalena i tato Przemysław zadbali o to by nie było żadnych kłótni w ich rezydencji. Przemysław ubrał piękną, świeża, i pachnącą choinkę z córką Różyczką, a mama Magdalna i babcia Kalina gotowali pyszną wigilijną kolacje. Jak co roku, widoczne były polskie tradycje w tym dniu, o które było ważne zabiegać nie mieszkając w Polsce. Przykłady polskich tradycji było ubieranie żywej choinki w Wigilię, kolacja o dwunastu potrawach, dodatkowe nakrycie przy stole, siano pod obrusem, oraz opłatek.

Przed rozpoczęciem kolacji wigilijnej, wielu członków rodziny Kwiatkowskich, jak co roku przyjechało do ich rezydencji. Różyczka była przystrojeniem tego magicznego wieczoru. Ubrana w błękitną sukienkę która najbardziej podkreślała jej małe oczka, oraz białe rajstopki, wyglądała jak mały aniołek. Jedyne co zostało do zrobienia przed rozpoczęciem wieczerzy było tradycyjne wyglądanie pierwszej gwiazdki która symbolizowała gwiazdę betlejemską.

Przed wigilią, wszyscy zebrali się aby wysłuchać narodzin Jezusa Chrystusa w Betlejem. Po wysłuchaniu tej biblijnej historii odmówiono modlitwę pańską aby następnie podzielić się opłatkiem, oznaczającym pojednanie i przebaczenie, oraz znak przyjaźni i miłości. Wujek Marcin i Ciocia Edyta wytłumaczyli Róże, że dzielenie się opłatkiem podczas wieczerzy wigilijnej wyraża chęć bycia razem. Gdy wszyscy zasiedli do stołu aby razem sporzyć kolacje, dziadkowie wytłumaczyli Róży dlaczego zostawili dodatkowe nakrycie na stole.

Dziadzio Jerzy powiedział jej, “Wnusiu choć jesteś jeszcze mała i nie wiele będziesz pamiętać to chciałbym żebyś wiedziała dlaczego zostawiamy dodatkowe nakrycie na stole. Miejsce to przeznaczone bywa przede wszystkim dla przygodnego gościa. Pozostawiając to miejsce wolne wyrażamy również pamięć o naszych bliskich, którzy nie mogą spędzić świąt z nami. Miejsce to również oznacza miejsce dla zmarłego członka rodziny. Natomiast mama z babcią przygotowały dwanaście potraw jako symbol dwunastu apostołów. Ostatnią rzeczą którą powinnaś wiedzieć jest symbolika siana pod obrusem które oznacza miejsce w którym urodził się Pan Jezus.” Wszyscy zebrani pochylili głowy, co oznaczało zrozumienie i rozważenie słów najstarszego członka zasiadającego przy stole.

Po kolacji rozpoczęło się śpiewanie kolęd. Pierwszą kolędą śpiewaną tego wieczoru była “Dziś w
stajence mały Jezus się narodził”, a następnie “Bóg się rodzi”, “Cicha noc”, “Do szopy, hej pasterze”, oraz “Dzisiaj w Betlejem”. Po tych kolędach wszyscy zgromadzeni poszli się ubierać na pasterkę. Babcia Kalina została w domu z kuzynami Róży oraz chciała zostać z Różą, ale rodzice Róży upierali się aby Róża poszła na pasterkę.

Pasterka to msza święta która jest odprawiana o północy Bożego Narodzenia. Udział w tej szczególnej Eucharystii całych rodzin jest najważniejszym elementem świętowania dnia przyjścia Jezusa na świat, dlatego chcieli aby Róża w tej mszy uczestniczyła. W kościele słowa rozbrzmiewającej wokół kolędy “Wśród Nocnej Ciszy” obudziły malutką Różyczkę. Po zakończeniu mszy rodzina Kwiatkowskich rozeszła się do domu aby przygotować się do następnego dnia świąt.

Na następny dzień rodzina Kwiatkowskich spotkała się na uroczystej mszy Bożonarodzeniowej. Rozespana Róża rozglądała się po wielkim kościele, jak wiele innych małych dzieci. Po mszy mama Magdalena poszła z małą Różyczką do ołtarza aby jej pokazać przepiękną drewnianą szopkę z woskowymi figurkami przedstawiającymi postacie religijne.

Po mszy państwo Kwiatkowscy wraz z rodziną udali się do Żanety Rumiankowej aby spędzić tam święta. Pani Żaneta to wieloletnia przyjaciółka rodziny. U niej mała Róża rozpoznawała magię świąt. W tym miejscu otworzyła swój pierwszy prezent będąc bardzo zadowolna z pierwszego drewnianego konika na biegunach. Bawiąc się poznawała radość świąt, a przede wszystkim tego, że dla jej rodziców ten kraj nie był ojczyzną ale oni i tak mogli przekazać jej polskość świąt. Wieczorem, w sypiących płatkach białego śniegu rodzice wraz z ich malutkim ‘oczkiem w głowie’ wrócili do płonącego ciepłem domu.

Kolejny dzień świąt nie był obchodzony w kraju w którym żyli, w Stanach Zjednoczonych Północnej Ameryki, lecz oni jako Polacy uczcili dzień jako święto. Poszli w trójke rano do kościoła, by następnie pójść na obiad do rodziców Magdaleny, u których zebrała się rodzina na obiedzie. Ten dzień co roku był w tej rodzinie celebrowany jako wyraz polskości. Kiedy państwo Kwiatkowscy wrócili do domu, wiedzieli, że zrobili wszystko by wpoić w ich malutkie dzieciątko cząstke katolicyzmu i polskości.

Tydzień po tych świętach odbyło się sylwestra. Róża wraz z rodzicami pojechała do cioci Judyty. Kiedy w telewizji widziała odliczające sekundy nie wiedziała co to oznacza, w tamtej chwili rodzice stwierdzili że nie jest istotne aby wiedziała czym jest Sylwester. Gdy państwo Kwiatkowscy wrócili do domu pomyśleli, że byłby to dobry pomysł aby 1 stycznia w obowiązkowe święto Świętej Bożej Rodzicielki poszli do kościoła.

Na następny dzień, kiedy byli w kościele, tato Róży, Przemysław powiedział swojej córeczce, że to święto jest sprawowane aby podkreślić fakt że Maryja jest matką Jezusa Chrystusa.

Kolejnym świętem było Święto Objawienia Pańskiego także zwany Epifanią. W tym dniu Magdalena i Przemysław wzieli Różę do kościoła aby poznała uroki tego pięknego święta, kiedy się chrzci objawienie się Boga jako człowieka, a także uzdolnienie człowieka do rozumnego poznania Boga. Mama Magdalena wzieła do domu kopertę w której znajdowała się poświęcona kreda oraz zioła. Gdy wrócili do domu tato wziął Różę na ręce i pozwolił jej dotknąć kredy którą napisał nad drzwiami K+M+B 1991 mówiąc, “Różo, K+M+B oznacza łacińską inskrybcję Christus Monasium Benedicat który znaczy Niech Chrystus błogosławi temu domowi, rok 1990 oznacza, że w tym roku ma nam błogosławić. To tradycja polska, którą chcemy żebyś pielęgnowała w swoim życiu.” Po napisaniu K+M+B 1991, mama Róży rozsypała zioła w domu, aby ten specyficzny zapach ziół, towarzyszył im w tym dniu.

Kolejnym wielkim wydarzeniem w życiu Róży była Środa Popielcowa, lecz przed tym dniem był Tłusty Czwartek. W Tłusty Czwartek, gdy mama Różyczki wróciła z pracy zaczeła piec pączki. Zapach drożdży i upieczonego ciasta rozniósł się w mieszkaniu. Gdy tato Róży wrócił z pracy wziął pączka mówiąc, “Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła.”

Natomiast Magdalena mu odpowiedziała, “Jeśli ktoś w tłusty czwartek nie zje ani jednego pączka – w dalszym życiu nie będzie mu się wiodło.” Był to ostatni czwartek w tegorocznym okresie karnawałowym. W tym dniu zjedzono wiele pączków w Rezydencji Kwiatkowskich. Tydzień później podczas Środy Popielcowej Rodzina Kwiatkowskich poszła na msze. Był to bardzo ważny dzień w życiu duchownym Róży, ponieważ był to pierwszy dzień Wielkiego Postu. Podczas mszy państwo Kwiatkowscy wraz ze swoją córeczką podeszli do ołtarza, gdzie kapłan uczynił im znak krzyża na głowie popiołem mówiąc “Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz.”

Wielki Post w rezydencji państwa Kwiatkowskich był bardzo ważnym okresem. W tym okresie państwo Kwiatkowscy podjeli działania w fundacji “Make a Wish”. Państwo Kwiatkowscy również modlili się więcej niż w okresie zwykłym. Post ścisły był postem obowiązującym u nich w piątki. Ten okres również odznaczał się oglądaniem filmów o Jezusie Chrystusie. Państwo Kwiatkowscy chcieli aby specyficzny klimat objawiał się w tym okresie u nich w rodzinie.

Następnym dużym wydarzeniem w rozwoju życia duchowego i intelektualnego Róży było pierwsze przeżycie Wielkiej Nocy. Trydium Paschalne było niezapomniane zarówno dla państwa Kwiatkowskich jak i dla małej Różyczki. W chłodny czwartkowy wieczór gdy rodzice Róży wrócili z pracy, wybrali się do kościoła aby ich córka poznawała uroki chrześcijaństwa. Podczas tej mszy świętej ksiądz mył nogi dwunastom mężczyznom. Ta msza miała symbolizować ostatnią wieczerze podczas której Chrystus ofiarował Apostołom swoje ciało i swoją krew pod postacią chleba i wina.

Po mszy państwo Kwiatkowscy wrócili do domu w zimną i smutną noc, gdyż wiedzieli, że na następny dzień Chrystus umrze na krzyżu. W piątek, tato Róży, Przemysław, poszedł do pracy a mama została w domu z Różą. Magdalena i Róża zapaliły świecę, a wtedy Magdalena opowiedziała swojej córeczce historie śmierci Pana Jezusa Chrystusa. Powiedziała, “Jezus wyruszył do Jerozolimy na tydzień przed Świętem Paschy. Po uroczystym wjeździe do Jerozolimy nie pozwolił pielgrzymom obwołać się królem. Jednak przywódcy żydowscy, postanowili pojmać go i zabić. Na dzień przed swoim pojmaniem spożył wraz z uczniami Ostatnią Wieczerzę, na której po raz kolejny zapowiedział swój przyszły los i pożegnał się z Apostołami. Podczas niej również ustanowił sakrament Eucharystii. Tej nocy zdradzony przez jednego z uczniów, Judasza, został pojmany i postawiony przed religijnym sądem żydowskim. Jezus został oskarżony przez Piłata. Mesjasz musiał nieść krzyż na górę zwaną Golgata, gdzie został przybity do krzyża. Jezus umarł na krzyżu, jednak trzeciego dnia po złożeniu jego zwłok w kamiennym grobie zmartwychwstał, a następnie przez 40 dni sptykał się ze swoimi uczniami, udawadniając im, że żyje, i tłumacząc sens swojej męczeńskiej śmierci oraz
zmartwychwstania. On zginął za nasze grzechy.”

Różyczka nie rozumiała o czym jej mama mówi, lecz jej mamy smutne oczy zasmuciły ją i uścisneła swoją mamusię. Po tej historii mama jej powiedziała, że pójdą po farbki i flamastry i będą malowały jajka aby powstały piękne, kolorowe pisanki Mama Magdalena również powiedziała Różyczce, “Jajka oznaczają życie, a pisanki pomyślność, oraz chronią dom od złego.” Mama z Różyczką zaczeły malować jajka. Gdy zkończyły, Róża pomogła mamie upiec pysznego marcepana który rozpływał się w ustach.

Gdy tato Róży, Przemysław przyszedł z pracy cała rodzina wybrała się do kościoła na Liturgie Męki Pańskiej. Po liturgii państwo Kwiatkowscy wzieli córkę na procesję która przechadzała się przez żydowską dzielnice, podczas której manifestowano swoją wiarę. Podczas procesji było bardzo zimno i padał deszcz. Był to bardzo smutny dzień, podczas którego wszyscy mówili że nawet niebo płacze. Mama Magdalena powiedziała swojej córeczce, “Pamiętasz jak byłyśmy w domu, przed malowaniem jajek, opowiadałam tobie o naszym mesjaszu, Panu Jezusie Chrystusie, o tym jak umarł na krzyżu za nasze grzechy. W tej chwili symbolicznie uczestniczymy w tej drodze krzyżowej. Pan Jezus idzie przed nami niosąc krzyż. Towarzyszymy mu w ostatnich chwilach jego żywota.”

Droga krzyżowa trwała przez około półtorej godziny. Kiedy się zakończyła wszyscy wierni byli już zziębnięci. Magdalena i Przemysław zaprosili swoich przyjaciół na gorącą herbatę i ciasto. Z śpiącą Różyczką na rączkach weszli do domu, a wtedy Przemysław poszedł do kuchnii zrobić herbatę aby się każdy rozegrzał. W tym samym czasie, Magdalena poszła rozebrać i okryć malutką Różyczkę. Przy rozmowie ze znajomymi, wypili herbatę oraz zjedli ciasto, po czym znajomi pożegnali się z Magdaleną i Przemysławem.

Sobota w rezydencji Kwiatkowskich była wypełniona przygotowywaniami do Uroczystości Wielkiej Nocy. W tym dniu mama Magdaleny, Kalina, przyjechała aby pomóc w przygotowywaniu obiadu na Wielkanoc. Daniem głównym i najbardziej precyzyjnym jadłem był żurek. Aby nie wyszedł za tłusty trzebo było wiedzieć ile dodać każdej przyprawy. Babcia Kalina była specjalistką w robieniu żurku i jej żurek zawsze wychodził wyśmienity. Dzień również był wypełniony krojeniem warzyw i robieniem wybornych sałatek oraz przystawek.

W trakcie przygotowywania na niedzielną uroczystość, tato Przemysław wziął swoją córeczkę Różę do kościoła aby poświęcić potrawy na świąteczne śniadanie. Gdy byli w kościele Przemysław wziął Różę i powiedział jej, “Tradycja święcenia pokarmów to stary zwyczaj w Kościele. Do XVII wieku kapłani chodzili po domach, ale od tego wieku zaprzestano, ponieważ nie było sensu święcenia wszystkich pokarmów.

“Córeczko, w tym zwyczaju tkwią nasze korzenie. W koszyku musi znajdować się chleb symbolizujący Pana Jezusa Chrystusa, sól, która chroni od zepsucia, jest minerałem życiodajnym, ma moc zwalczania i odstraszania wszelkiego zła, oraz jest oczyszczeniem. W koszyku również nie może zabraknąć pisanek które oznaczają nowe życie oraz zwycięstwo nad śmiercią, szynki, która symbolizuje zdrowie, płodnośc i dostatek, chrzanu symbolizującego łzy które wypłynęły z oczu Jezusa Chrystusa podczas męki, masła przYnoszącego myśli i serca wierzących w zamierzchłą pierwszą noc paschalną, sera, lukrowanej drożdżowej babki, kołaczy, strulc, oraz mazurka. Przez święcenie pokarmów, kościół błogosławi byt doczesny. Zwyczaj święcenia pokarmów jest piękną tradycją, którEJ nie można zaprzestać. Tradycja ta odzwierciedla naszą polską i narodową kulturę. Nie możemy zapomnieć, że święta Zmartwychwstania Pańskiego muszą nas skłaniać do refleksji i zadumY nad prawdą. Córeczko pielęgnuj tą tradycję w swoim życiu.”

Wieczorem, cała rodzina wybrała się na mszę wigilijną Wielkiej Nocy. Podczas tej długiej mszy, Róża obserwowała jak na początku wszyscy trzymali świece oznaczająCE nowe życie. Podczas mszy Różyczka zasneła, lecz homilia księdza Bartka na zawsze została w pamięci członków rodziny Kwiatkowskich. Gdy wszyscy wrócili do domu, położyli się spać, ponieważ najważniejsza msza dnia rozpoczynała się o szóstej rano.

Gdy wszyscy rano wstali nie mogli się doczekać mszy Rezurekcyjnej podczas której witali Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego który otworzył ludziom bramę do nieba. Rozespana Różyczka nie wiedziała co się dzieje gdy mama ubierając ją obudziła. Gdy państwo Kwiatkowscy byli w Kościelę, Różyczka obudziła się do pięknej polskiej pieśni Wielkanocnej, “Zmartwychwstał Pan”. Najbardziej w głowie malutkiej Różyczki utkwiła zwrotka “Zmartwychwstał Pan, Zmartwychwstał Pan, Alleluja, Alleluja, Jest pośród nas, Jest pośród nas, Alleluja, Alleluja.”

Podczas tej pieśni, babcia Kalina wzieła malutką Różę na rączki i szepnęła jej do ucha, “Różyczko, w tej chwili uczestniczysz w mszy zwanej Rezurekcją. Jest to nabożeństwo podczas którego głosimy krajowi o Dobrej Nowinie, czyli Zmartwychwstaniu Pana Jezusa.” Wtedy babcia Kalina przytuliła swoją wnuczkę do siebie. Homilia głoszona podczas Rezurekcji była przepiękną pieczęcią tej uroczystej mszy.

Po mszy państwo Kwiatkowscy wraz z rodzicami Magdaleny poszli do swojej rezydencji. Magdalena oraz Kalina zaczęły przygotowywać śniadanie Wielkanocne czyli żurek przygotowany przez babcię Kalinę. Śniadanie rozpoczęto polskim zwyczajem dzielenia się jajkiem z chrzanem. Po zjedzeniu żurku wiele członków rodziny oraz znajomych przyszło do rezydencji Kwiatkowskich, aby świętować ten szczególny dzień dla chrześcijan.

Gdy wieczorem wszyscy wrócili do swoich domów, państwo Kwiatkowscy pomyśleli, że Róża spędziła te najważniejsze święto w kulturze polskiej oraz katolicyźmie. W poniedziałek aby obudzić małą Różyczkę, tato Przemysław pokropił jej czółko zimną wodą, aby symbolicznie nawiązać do polskiej tradycji Śmingusa Dingusa.

Te pierwsze święta ugruntowały w umyśle Róży nie tylko katolicyzm lecz również polskość. Święta to nie tylko czas celebrowania wydarzeń religijnych, lecz zarówno tradycji narodu z którego dana rodzina się wywodzi.

Piętnaście lat później, dokładnie pięć miesięcy po śmierci najbliższej osoby Róży, a mianowicie babci Kaliny, Róża napisała jej list z wyrazem wdzięczności za polskość i za to co jej przekazała.

“Droga babciu, niedawno odeszłaś, a wciąż jesteś w mych myślach. Nie mogę o tobie przestać myśleć. Ty byłaś jedną z tych osób która wpoiła we mnie polskość. To z tobą babciu i z dziadziem, kibicowałam Polakom w ich meczach. Ty powtarzałaś zawsze, żebym się nie wstydziła mojego pochodzenia. Mówiłaś żeby zawsze myśleć o Polsce, nie jako kraju w którym można spędzić wakacje ale jako kraju w którym znajduje się moje serce. Dzisiaj siedzę nad kolejnym konkursem do polskiej szkoły.

Pamiętam te dni w których mówiłaś mi, że trzba w tych konkursach uczestniczyć bo nie możemy być zmuszani do tych konkursów. Jeżeli my nie będziemy popularyzować naszego pochodzenia to kto? Polskość trzeba czuć w sercu swoim, w myślach, w swoim duchu bycia i istnienia. Polskość to nie tylko chodzenie do polskiej szkoły w tym obcym kraju, który jest moją ojczyzną. To kibicowanie naszemu narodowi, nie Ameryce lecz biało czerwonym polakom. Gdy Amerykanie grają z Polakami w różne sporty, ja się nie ciesze gdy Amerykanie wygrywają, mnie cieszy jeżeli Polacy wygrają.

Babciu nigdy nie przeczytasz tego listu, ale chcę żebyś wiedziała że podczas wakacji w Polsce miałam wiele czasu do przemyśleń i pomyślałam, że w swim życiu nie zawsze postępowałam tak abyś była ze mnie zadowolna. Gdy byłam w Polsce wiele osób pytało się mnie skąd jestem. Gdy mówiłam im, że z Nowego Jorku to się dziwili dlaczego przyjechałabym do Polski z takiego miejsca. Ja im zaczełam tłumaczyć, że Nowy Jork to nie jest miasto jakie im się wydaje że jest. Nowy Jork to normalne miasto, miasto jak każde inne, jedynym czym się rozróżnia od innych miast jest rozmiarem i liczbą ludności. Wytłumaczyłam im to z czego babciu, byłabyś zadowolona, że choć jestem Amerykanką to bardziej czuje się Polką. W okresie w którym byłam w Polsce dowiedziałam się więcej o swoim pochodzeniu.

Podczas swojego pobytu w Polsce również poznałam bardzo fajnego chłopaka, Daniela, który sprawił, że te wakacje nie były nudne tylko wypełnione wspomnieniami. To z nim mogłam spędzić godziny na rozmowach, to z nim świat dla mnie nie istniał. To był mój pierwszy chłopak. Z nim zwiedziłam wiele pięknych miejsc w Polsce. Byłam w Oświęcimiu gdzie zrozumiałam straszną historię naszych przodków. Gdy zobaczyłam czarną bramę na której widniał napis “Arbeit Mach Freit”, oznaczający “Praca czyni wolnym” przestraszyłam się. Babciu, z opowieści które mi mówiłaś wynika że to prawda, B w słowie “Abreicht” było odwrócone do góry nogami aby nowi więźniowie nie wieżli w napis.

Przechodząc się przez baraki w których więźniowie mieszkali bardzo się bałam, myślałam o ludziach którzy przechodzili piekło w tych miejscach. Gdy podeszliśmy do komory gazowej widziałam na wystawie buty, oraz okulary więźniów, którzy zostali zamordowani w tych komorach. Czytając książki o tym obozie zagłady, wiedziałam, że ci ludzie nie wiedzieli że umrął, oni myśleli, że będą brali prysznic, lecz to był prysznic śmierci.

Gdy podeszliśmy do krematorium nie mogłam już wytrzymać, odwróciłam się i zaczęłam Danielowi płakać w bluzę, a on próbował mnie uspokoić. Kiedy wyszliśmy z muzeum, wiedziałam, że przeżyłam prawdziwą lekcję historii. Historię której nie można opisać w słowach. Historię Polski, która na zawsze zostanie w moim sercu. Po powrocie na Podkarpacie nie mogłam zapomnieć o tym co widziałam w tym miejscu i co ludzie w nim przeżyli siedemdziesiąt lat temu, o strachu którzy ludzie czuli, o normalnym życiu o którym ludzie marzyli. Otworzyłam laptopa i zaczełam oglądać wypowiedzi ludzi na temat tego co ich spotkało w obozach koncentracyjnych.

To było straszne, i po oglądnięciu paru wypowiedzi nie mogłam się opanować i łzy pociekły mi po policzku. Zamknełam laptopa i rozmyślałam na ten temat. Jak to mogło się stać? Dlaczego żaden kraj nie zwalczał tego? Dlaczego ludzie o tym nie wiedzieli? Dlaczego? Tyle pytań, lecz żadnej odpowiedzi, może ty babciu, odpowiesz mi na te pytania. Wiem, że nie możesz. Jest to tajemnica, tak jak wiele rzeczy na tym świecie, tak jak śmierć, religie, itd. Po rozmyślaniu położyłam się spać…

Kilka dni później, podczas deszczowego sierpniowego dnia, w którym spędziłam czas z Danielem, owinięta w kocu powiedziałam mu o tym, jak mi jest ciężko po twojej śmierci, i żebym chciała poczuć się jakbym znowu była z tobą. Wtedy Daniel puścił mi piosenki Laskowskiego, te które zawsze otaczały nasz dom, te przy których spędziłam tyle dni z tobą. Podczas słuchania tych przepięknych piosenek, łzy mi popłyneły,
myślałam o tym, że już nigdy nie będe słuchać ich z tobą, lecz piosenka Laskowskiego “Świat nie wierzył łzom,” szczególnie zwrotki “Gdy przychodzisz na ten świat, Płaczem witasz go I gdy drogi kres ludzie płaczą też. Wciąż im mało łez. Skąd się bierze ten … Nieustanny – gorzki deszcz … Nieustanny – gorzki deszcz. Urodziny, ślub czy chrzest, zaraz płacze ktoś. zaraz łezka jest radość albo gniew. Umie ronić łzy, powiedz jak to jest? Że tak często płaczę ja, Że tak często płaczesz ty,” utkwiła w moich myślach.

Pomyślałam o ludziach którzy płaczą codziennie z różnych powodów. Gdy człowiek rodził się na ten świat płakał, ponieważ nie był przyzwyczajony do niego, człowiek płacze gdy mu ciżko, tak jak w tej chwili babciu, kiedy ciebie nie ma, jest mi smutno i źle bo muszę się odzwyczaić bycia z tobą, muszę się do tego przyzwyczaić, człowiek również płacze gdy jest szczęśliwy, gdy się wszystko układa, gdy się dostaje na dobre studia. Człowiek płacze gdy jego dzieci wychodzą za mąż, lub się żenią, bez płaczu nie da się żyć.

Daniel zauważył, że jest mi smutno i, że o czymś rozmyślam. Zapytał sie mnie, czy chciałabym dalej słuchać piosenek Laskowskiego. Ja mu odpowiedziałam, że mogą lecieć piosenki Laskowskiego ale, że chciałabym aby mnie przytulił do siebie. On od razu zrobił to o co go poprosiłam i powiedział, żebym nie płakała, że muszę się przyzwyczaić do życia bez ciebie, babciu, i będzie mi trudno przez pewien czas.

Zapytał się czy mógłby coś zrobić aby mnie rozweselić. Ja mu powiedziałam aby coś wymyślił i aby mnie zawiózł do mojej koleżanki Magdy. Gdy podjechałam do Magdy, ona wyszła z domu, i mnie przytuliła. Pożegnałam się z Danielem, i gdy on odjechał, Magda wzięła mnie na spacer. Gdy szłyśmy, zapytała się co się stało, ja jej wtedy opowiedziałam jak bardzo za tobą tęsknie, a ona jak Daniel wzięła mnie i przytuliła, powiedziała, że tobie jest lepiej tam gdzie teraz jesteś.

Wieczorem, gdy wróciłam od koleżanki, otrzymałam od Daniela wiadomość. Zapytał się mnie, czy chciałabym iść do niego na mecz w piłkę nożną z koleżankami. Zapytałam się kilku koleżanek, czy chciałyby iść ze mną na mecz. One powiedziały że nie mają planów i z chętnością by poszły. Odpisałam Danielowi, że będzie miał duże wsparcie, a on mi wysłał buziaka i życzył dobrej noc.

Na natępny dzień koleżanka przyjechała po mnie i pojechałyśmy na mecz. Nie mogłam iść do szatni, ale siadłyśmy w sekcji V.I.P. Na stadionie rozległa się piosenka która została moją ulubioną po oglądaniu walk Tomasza Adamka. Piosenka, która powinna zostać nowym hymnem Polski, napisana przez Funky Polak.” Nie zapomnij, skąd tutaj przybyłem, nie zapomnij, gdzie się urodziłem, bo w pamięci jest siła zaklęta, więc pamiętaj synu mój… O kolorach białym i czerwonym, o symbolach orła i korony, bo w pamięci jest siła zaklęta, więc pamiętaj synu mój… ” przy których oczy mi zaszły łzami. Pomyślałam o tym jak dużo Polska dla mnie znaczy. Dlaczego tyle znaczy? Polska to tylko kolejny kraj, lecz dla mnie ona znaczyła więcej.

Mieszkając w Stanach Zjednoczonych Północnej Ameryki, ciągle myślałam o kolorach białych i czerwonych, o tym co się dzieje w Polsce, o tym co moja ojczyzna powinna dla mnie znaczyć a co ojczyzna moich rodziców. Słysząc tą piosenkę wraz z koleżankami zaczełyśmy ją śpiewać i tańczyć. Po paru minutach Daniel wybiegł na boisko ze swoją drużyną i z drużyną przeciwną. Wszyscy byli poproszeni o powstanie i słowa hymnu narodowego ‘Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy. Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy. Marsz, marsz, Dąbrowski, Z ziemi włoskiej do Polski. Za twoim przewodem. Złączym się z narodem…” rozległy się nad boiskiem.

Podczas meczu Daniel był bardzo skoncentrowany. W trzydziestej trzeciej minucie prawie zdobył gola po podaniu Sławomira Brankiewicza, ale niestety piłka odbiła się od poprzeczki i Daniel nie zdobył gola. W czterdziestej czwatej minucie szansę na gola mieli przeciwnicy ale Jakub obronił bramkę. W doliczonym czasie, dokładnie w czterdziestej szóstej minucie Daniel zdobył gola wypełniając tym samym stadion okrzykami. Po tym golu, biegnął ciesząc się, po murawie. Popatrzył w moją stronę i posłał buziaka, przed powrotem do gry przeżegnał się. Ja myślałam że oszaleje z radości, skacząc i ciesząc się. Wtedy na boisku rozległ się okrzyk Daniel… a wszyscy odpowiadali krzykiem …Amarowicz…Daniel…Amarowicz…. Daniel…Amarowicz…

W czasie przerwy ja z koleżankami poszłyśmy zjeść hot doga, aby znowu powrócić na mecz po przerwie. Kiedy zaczęła się druga połowa meczu, przeciwnicy stali się groźniejsi. W pięćdziesiątej minucie meczu doszło do akcji po której Sławomir dostał żółtą kartkę a przeciwnicy dostali rzut karny, który spudłowali. W siedemdziesiątej dziewiątej minucie po dośrodkowaniu Grzegorza, Sławomir zdobył bramkę która bardzo ucieszyła moją koleżankę a mianowicie dziewczyne Sławomira. Klaudia była bardzo zadowolona. Gdy Sławek biegł zrobił podobny gest w jej stronę jak Daniel, a na stadionie tym razem rozległ sie okrzyk Sławomir…Brankiewicz…Sławomir…Brankiewicz…Sławomir…Brankiewicz…

Natomiast w osiemdziesiątej siódmej minucie stała się najgorsza rzecz jaka mogła się stać. Po faulu Daniela na piłkarzu z opozującej drużyny, drugi piłkarz zadał mu cios w twarz i krew popłyneła mu z nosa. Ja się bardzo zdenerwowałam i zarówno przestraszyłam. Nie wiedziałam co mam robić. Piłkarz który uderzył Daniela w twarz dostał czerwoną kartkę, a ja się popłakałam. Lekarz drużyny oraz jego pomocnicy wzieli Daniela do szatni. Z opowiadań Daniela wiem, że obmyli mu twarz i posmarowali jakąś maścią, oraz powiedzieli mu że nie może wrócić do gry. Mecz zakończył się wygraną drużyny Daniela, dwa do zera.

Gdy mecz się skończył wyszłam ze stadionu i czekałam na Daniela. Po godzinie wyszedł z szatni z kolegami. Zapoznałam się z kolegami Daniela którzy jeszcze mnie nie znali. Zapytali się skąd jestem, gdy powiedziałam, że jestem z Nowego Jorku oniemieli ze zdziwienia. Powiedzieli mi, że myśleli, że ja jestem z jakiegoś miasta. Zapytali się również dlaczego na wakacje postanowiłam przylecieć do Polski. Ja im odpowiedziałam że czuję się bardziej Polką niż Amerykanką ponieważ rodzice wychowali mnie w polskiej kulturze. Jednym z powodów aby przylecieć do Polski na wakacje było głębsze zapoznanie się z kulturą moich przodków. Kolejnym było wyciszenie się poprzez spędzenie więcej czasu na wsi od hałasu i miasta. Chciałam również przemyśleć wiele spraw związanych z moim życiem oraz wyszaleć się. Tylko Polska dawała mi szanse to wszystko osiągnąć. Koledzy Daniela byli zaskoczeni moją postawą do Polski.

Zapytali mnie o sprawy związane ze Stanami Zjednoczonymi Północnej Ameryki. Zapytali się mnie, czy to prawda, że Nowy Jork jest fantastyczny. Ja im odpowiedziałam, że nie wiem co ludzie widzą w Nowym Jorku. Jest to poprostu wyspa na której znajduje się wiele budynków. Ludzie którzy nie mieszkają w tym mieście myślą, że jest to duże miasto, że ludzie którzy w nim mieszkają myślą tylko o sobie. Prawda jest taka, że ludzie w tym mieście są różni, wiele ludzi uśmiecha się idąc ulicą, ale nie brakuje ludzi którzy myślą, że Nowy Jork jest czymś wielkim. Nie będe kłamała, że dla mnie nie jest to ważne miasto, ja widze w nim tylko stolicę świata finansów. Moim zdaniem Nowy Jork oraz Stany Zjednoczone nie mają swojej kultury. Kultura tego miasta i kraju ma zmieszane wszystkie kultury w sobie. Byli zaskoczeni moim zdaniem ale chcieli zobaczyć Nowy Jork na żywo, wiec im powiedziałam, że gdyby kiedykolwiek byli w tym mieście to aby mnie odwiedzili. Następnie rozeszliśmy się, ja i Daniel odwieźliźmy moje koleżanki do domu, a później pojechaliśmy do Daniela, gdzie zrobiłam mu zimny okład.

Tydzień po tym meczu, Daniel zaprosił mnie na wyjazd do Międzyzdrojów, gdzie się zapoznałam z polskim show biznesem. Wyjechaliśmy z miejscowości w województwie Podkarpackim w nocy aby do Międzyzdrojów dojechać na wieczór. Gdy zajechaliśmy zameldowaliśmy się w hotelu. Po zameldowaniu poszliśmy się przejść po molu. Był to bardzo ramantyczny spacer przy zachodzie słońca, tylko we dwoje. Daniel mi wtedy powiedział, że jestem najfajniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek miał i nie wyobraża sobie co będzie jak wyjadę do Stanów za tydzień.

Na następny dzień zwiedziliśmy Woliński Park Narodowy, w którym było przepięknie. Wieczorem gdy wróciliśmy do hotelu nie mieliśmy siły na nic. Następnego dnia przed powrotem na Podkarpacie, przeszliśmy się Aleją Gwiazd aby zobaczyć odciśnięte dłonie najsławniejszych i najlepszych polskich gwiazd. Mówiąc szczerze, zakochałam się w tej miejscowości. Ostatni tydzień który spędziłam w Polsce był wypełniony ostatnimi spotkaniami ze znajomymi i ostatnim spotkaniem wypełnionym płaczem z Danielem. Był to pierwszy raz w którym nie chciałam powracać do Nowego Jorku z Polski. Jednak mogłam powiedzieć, że wakacje były bardzo udane.

Gdy przyleciałam do Nowego Jorku czas minął szybko i trzeba było iść do szkoły. Babciu, czasami czuję twoją obecność w moim życiu. Czasami nie mam siły ale wychodzę zawsze na swoje.

Babciu, nie pamiętam tych pierwszych świąt podczas których opowiadaliście mi o naszym Mesjaszem, ale z opowiadań rodziców wiem, że nauczyliście mnie wiele. Od grudnia do czerwca jest najpiękniejszy czas dla naszej polskości. W tym okresie istnieje czas w którym gdy kończą się pierwsze święta są kolejne. Nie wiem jak w tym roku będą wyglądały święta bez ciebie babciu, to jest pierwszy rok w którym nie chcę żeby były święta. Bez ciebie to nie będzie to samo.

Pamiętasz to, co zawsze powtarzałaś przy wigilii? “Talerz, który pozostawiamy przy stole tego dnia, nie oznacza wyłącznie miejsce dla człowieka który w tym czasie będzie przechodził, lecz również miejsce dla tych którzy odeszli z naszego otoczenia w tym roku.” Kolędy przy których zasypiałam tego wieczoru, na zawsze zostaną w moim sercu. Tego wieczoru, gdy będę je słuchała, myślami będę z tobą. Dlaczego mnie nie weźniesz do siebie jak babcia dziewczynki z zapałkami? Dlaczego nie mogę iść z tobą do nieba w płomieniu wiecznego raju? Dlaczego? Babciu, kocham cię i czuwaj nade mną. Nie pozwól mi zapomnieć lub wyrzec się moich polskich korzeni. Babciu, kocham cię.”

Paulina Jedrzejowski
Polska Szkoła Dokształcająca przy parafii Matki Boskiej Częstochowskiej i świętego Kazimierza
Konkurs Dobra Polska Szkoła
Dyrektor:mgr. Teresa Ramotowska
Grade: X
Wiek: 15
Jesień 2011
Jedrzejowski 1